Kontrahentów jest kilku, ale żaden nie ma ochoty na zapłacenie sumy wywoławczej za 80 procent aktywów znajdujących się w posiadaniu Pol-Motu, które zostały wycenione podobno na 8 milionów dolarów. - Bankruta obciążonego długami można przejąć nawet za symboliczną złotówkę - stwierdził podobno jeden z najpoważniejszych kontrahentów, wśród których wymienia się obecnie ubezpieczeniowego potentata - PZU, marketingowego molocha Sportfive, producenta napojów Hoop oraz działającego w branży optycznej Andrzeja Fijałkowskiego, który dysponuje kartami Stanka Svitlicy oraz Sergieja Omeljańczuka.
Ratunkiem dla Legii może być wejście na giełdę, ale mimo iż prospekt emisyjny został przygotowany, debiut na parkiecie nie jest możliwy, bo nikt nie przyjmie do elitarnego grona zadłużonej spółki. W tej chwili wyjścia są więc właściwie dwa - Legia może ogłosić upadłość albo sprzedać akcje.
Co z inwestorami?
wtorek, 5 listopada 2002 11:09
źródło: Przegląd Sportowy