Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Jeszcze zamieszam

piątek, 15 listopada 2002 11:24
Marcin Mięcielźródło: Przegląd Sportowy

- Czy w klubie jest już zupełnie spokojnie? Jeszcze nie tak dawno zwalniany miał być trener.

Marcin Mięciel: Spokojnie do końca nie jest, bo właśnie odpadliśmy z Pucharu Grecji. Została nam już tylko liga. Prezes powiedział, że jeśli nie zajmiemy co najmniej trzeciego miejsca, to część zawodników powyrzuca, a części obetnie kontrakty.


- Ostatnio dał Pan się we znaki rodakom z Salonik. Ładnie to tak strzelać bramki zespołowi, w którym gra trzech Polaków?

- Ładnie to może nie, bo... gol był średniej urody. W meczu z PAOK dostałem podanie z prawej strony, uderzyłem z pierwszej piłki, z bardzo ostrego kąta. Piłka weszła w krótki róg. Co tu dużo mówić - bramkarz zapierdzielił! Jeśli ten Tochoroglou gra tam z Radkiem Majdanem do pierwszego błędu, to teraz powinien sobie odpocząć.


- Tochoroglou najpierw "wyleczył" w PAOK Grzegorza Szamotulskiego, a teraz Majdana.

- No nie wiem, jak to jest. W meczu z nami miał jeszcze jedną dużą "obcinkę", gdy wybił piłkę tuż pod moje nogi. Wtedy ja go mogłem "wyleczyć" z bronienia, ale nie wykorzystałem sytuacji. Nie jest wykluczone, że Tochoroglou gra, bo... takie są układy. Grzesiek i Radek raczej nie są gorsi.


- A jak się prezentuje nasz wspaniały "Oli"?

- A nie wiem, nie widziałem.


- Jak to? Czyżby było o nim cicho?

- Gdzieś tam wszedł ostatnio na boisko, ale ani nie widziałem jego akcji w telewizji, ani gazety nie zamieszczały żadnych zdjęć. Trzeba się jego spytać, co tam słychać.


- To jak to jest, że Pan strzela gole i nie dostaje powołania, a Olisadebe wraca do kadry za darmo?

- Nie chcę oceniać decyzji trenera. Wiadomo, że Olisadebe jest w innej sytuacji niż ja. On dla reprezentacji naprawdę dużo zrobił, strzelił sporo bramek i wypracował sobie kredyt zaufania. Natomiast ja mam nadzieję, że jeszcze w kadrze narobię sporo zamieszania strzelonymi bramkami.


- Jest Pan zaskoczony brakiem powołania na mecz z Danią?

- Trener wcześniej podkreślał, że ten mecz zakończy etap selekcji, więc chciał sprawdzić innych. Trudno mi polemizować. Natomiast moje zdanie jest takie, że na eksperymenty nie ma czasu.


- Marcin Kuźba i Andrzej Niedzielan robią na Panu wrażenie?

- Kuźba jest świetny. Kiedyś graliśmy sparing z Lozanną, gdy jeszcze występował w niej Marcin. Już wtedy widać było, że ma dużo wyrobionych właściwych nawyków, typowo piłkarskich. To profesjonalista. Natomiast Andrzeja Niedzielana w żadnym meczu dłużej nie widziałem.


- Ostatnio strzelił gola przewrotką.

- O! Ale jeśli za przewrotki grałoby się w kadrze, to ja bym nie opuszczał żadnego zgrupowania (śmiech).


- Tylko tyle, że Pan na treningi przychodzi w klapkach.

- No właśnie, chciałem wyjaśnić tę scenę. Przyszedłem na lekki trening biegowy w klapkach, bo chciałem biegać boso, w samych getrach. Już od kilku dobrych lat gram w piłkę, wiem na czym polega profesjonalizm. W Bundeslidze piłkarze biegają boso, w reprezentacji biegają boso i nikt nie widzi w tym niczego złego. Tylko u nas pojawiły się głosy, że się ośmieszyłem. Doszło do nieporozumienia, bo trener sądził, że chcę biegać w klapkach. I tylko tyle.


- Najpierw Pan przychodzi na trening w klapkach, a później Pański kolega, Bartosz Karwan, zapomina na mecz wziąć koszulki.

- Też niepotrzebnie zrobiono z tego taką wielką sprawę. Niemcy lubią show, zwłaszcza, gdy mogą pośmiać się z Polaków. Pamiętam, jak grałem w ŁKS. Wtedy koszulki zapomniał dopiero wchodzący do zespołu, Marek Saganowski. "Sagan" szybko pobiegł do szatni, wrócił z koszulką i nie było sprawy.


Rozmawiał Krzysztof Stanowski

Podaj ten news dalej: