Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

W jeden sezon odrobione 6 lat

sobota, 2 listopada 2002 22:53
Poll

To miał być wspaniały rok i był niezły...


Ale się porobiło, Polska na 17 miejscu - wyżej niż Rosja, Norwegia,
Jugosławia, Chorwacja. Tak dobrej pozycji nasza liga nie miała od czasów wystepu Legii w Lidze Mistrzów. Jeszcze oczko w górę i Mistrz Polski rozpoczyna eliminacje Champions League od III-ej rundy mając zdecydowanie większe szanse na awans. Pozycja 15 oznacza drugą polską drużynę w eliminacjach Ligi Mistrzów. Utrzymanie pozycji 17 będzie jednak trudne, bo rosyjski Lokomotiv gra w Lidze Mistrzów, natomiast Wisła Kraków ma mizerne szanse na przejście do IV rundy. Jakby jednak nie patrzył, ten sezon to wielki sukces, awans o 5 oczek w rankingu, choć żadna z drużyn nie osiągnęła wielkiego sukcesu... chociaż Wisła jeszcze gra.


Puchar UEFA jest piękny...


Na razie cisza, choć niedługo mają zapaść ostateczne decyzje dotyczące nowej formuły Pucharu UEFA, jeżeli ostateczny wariant będzie zbliżony do tego wypracownego na warsztatach UEFA, to jest to dobra wiadomość dla naszych drużyn i ich kibiców. Najpierw runda wstępna (bułka z masłem), potem runda zasadnicza, trochę trudniejsza od obecnej pierwszej rundy, ale sądzę, że każdego roku minimum dwa polskie kluby ją przejdą. Potem faza grupowa, 5 niezłych drużyn w grupie, gra każda z każdą ale tylko jeden mecz. Każda
drużyna rozegra dwa mecze u siebie i dwa na wyjeździe. Dla polskich klubów to niezła kasa, dla piłkarzy szansa ogrania się, nauki i zdobycia doświadczeń, a także okazja do promocji. Dla kibiców duża atrakcja. Mecze pucharowe, zwłaszcza takie jak Wisły z Parmą, czy Legii z Utrechtem, są ozdobą w naszej mizernej wciąż codzienności. Piękna oprawa, stadiony pełne kibiców i reklam, zachodnie stacje telewizyjne to rzadkość na polskich stadionach. Jak pokazały mecze w tegorocznym Pucharze UEFA, polska czołówka nie może się naturalnie równać z czołówką Hiszpanii, Włoch czy Anglii. Ale już solidny
średniak z tamtych lig jest w zasięgu naszych drużyn. Brakuje jednak ogrania i boiskowego cwaniactwa, dlatego w okresie przygotowawczym nie można oszczędzać na sparing partnerach. Ogranie 3:0 Anorthosisu Famagusta czy średniaka z Austrii nie wnosi wiele. Oczywiście można też grać z takimi przeciwnikami, którzy za to jeszcze płacą, tylko czy ma to sens w przypadku drużyn o międzynarodowych aspiracjach? Lepiej zapłacić samemu i zagrać np. z Interem Mediolan - nauka kosztuje. Przegrany sparing z takim rywalem więcej daje niż obicie kilku leszczy. Kraje, które mają silne ligi, nie mają tego problemu. Dla takiego Schalke mecz z Wisłą, czy Legią to jeszcze jeden z
serii pojedynków ze średniakami ze swojego kraju. Dla naszych to mecz życia. W naszej lidze jedynie mecze Legii z Wisłą przypominają widowiska w zachodnich ligach. Na koniec zła wiadomość, istnieje niebezpieczeństwo, że grupowy Puchar UEFA będzie wprowadzony dopiero w sezonie 2004 / 2005, ponieważ są jakieś kłopoty z prawami do transmisji, ale nie martwmy się na zapas.


Duże sukcesy, średnie sukcesy, małe sukcesy - WIELKA GŁUPOTA!


Wiślacy odnieśli wielki sukces - pokonali Parmę, będąc kibicem Legii
cieszyłem się z tego i szczerze im kibicowałem. Ale sukcesy choć nieco mniejsze, odniosła cała nasza eksportowa czwórka, nawet Polonia wygrywając w rewanżu z FC Porto, Amica pokonała Servette Genewa, Legia w dwumeczu Utrecht i Legia i Amica były dość blisko wyeliminowania rywali, wstydu nie przyniosły, ale wcześniej też odniosły sukcesy. Zatem wypadało się cieszyć, tylko jak się cieszyć, jak paru pismaków-gadów bardziej cieszyło się z odpadnięcia Legii niż awansu Wisły. Oczywiście gazety zaroiły się od komentarzy "piłkarskich" speców obnażających beznadziejność Legii i
wychwalając potęgę Wisły. Celowała w tym wyborcza, zwłaszcza jeden pismak, który pisał takie farmazony, że głowa bolała. W żadnej z "politycznych" gazet nie przeczytałem rzeczowej relacji z meczu, tylko frazesy o waleczności do upadłego itd... Może te komentarze poczyta moja żona, która jak na typową Polkę, zna się na piłce nieźle (w końcu ma dwóch starszych braci zapalonych kibiców), ale ja chciałbym wreszcie posłuchać konferencji prasowej po meczu, posłuchać ludzi znających się na rzeczy, byłych piłkarzy,
piłkarzy drużyny przeciwnej itd... a mam do wyboru trzech Polaków kalkulantów z flamastrem w ręku w TV i ideologię sportową w codziennej prasie.


Hajto mówi "Wisła lepsza od Legii, ale w Krakowie mogliśmy wygrać 1:5".


Wisła ma realne szanse na awans, jeżeli zagra taki mecz jak z Parmą,
zwłaszcza drugą połowę. Jak widzicie baranki z "Wyborczej", Schalke to nie to samo co Parma. To nie młoda docierająca się drużyna, chłopcy, którym po wyrównującej bramce Wisły puściły nerwy i zrobili w gacie. To doświadczone zakapiory jak Tomasz Hajto, który z resztą ośmieszał napastników Wisły. Zabiegać ich się też nie da, zresztą Wisła nie zamęczy nawet Legii, więc co dopiero niemiecką drużynę. Schalke gra jak czołg, paskudny futbol bez finezji, typowo niemiecką piłkę, choć Niemców tam niewielu. Ale jest to futbol skuteczny, o czym mieliśmy się okazję przekonać. A Wisła, no cóż... co
prawda zremisowała mecz u siebie, czyli wynik lepszy niż ten, który uzyskała Legia. Wynik może tak, ale styl... dno. Schalke na Łazienkowskiej stworzyło może 5 sytuacji i strzeliło 3 gole. Legia miała trzy dobre sytuacje i strzeliła dwie bramki. Wisła miała sporo sytuacji pod koniec pierwszej połowy, ale bez pomocy rywali nie zdołała strzelić gola. Druga połowa to była rzeźnia, nie wiem co stało się piłkarzom niemieckiej drużyny, ale mogę powiedzieć tylko tyle, gdyby w meczu z Wisłą mieli skuteczność z Warszawy, to
byłoby 1:5 i kupa śmiechu. Fachurom z "Wybiórczej" przypominam, że o awansie w Pucharze UEFA decydują dwa mecze. Chociaż może tyle to wiedzą... więc zobaczymy czy Wisła będzie chociaż tak dobra jak "beznadziejna", waszym zdaniem, Legia i przywiezie takie "kiepskie" 0:0 z Gelsenkirchen?


Co z kasą?


Bardziej niż o formę Kucharskiego czy Vukovicia, martwię się o formę
finansową Legii, co prawda Puchar UEFA ciut podreperował budżet, ale żeby wyjść na prostą, trzeba by było przejść jeszcze ze dwie rundy. Nie wiadomo nic o sponsorze, a my słyszymy jedynie plotki. Mówi się, że Polmot szuka Daewoo bis, czyli kogoś, kto da kasę ale nie będzie się wtrącał do rządzenia. A tu kanał jak kupić udziały to kupić i dygnitarze Polmotu nie są wtedy do szczęścia potrzebni. Żeby tylko nie sprzedali Legii Telefonice, bo jeszcze zrobią z Legią to co z fabryką kabli w Ożarowie - zamkną, żeby skaskować konkurencję. A tak poważnie, to rzeczywiście nie jest wesoło. Nie ma kasy,
żeby wypłacić piłkarzom premię za mistrzostwo. Chyba zarząd klubu sam w to mistrzostwo nie wierzył, a tu bęc. Kasy nie ma, kontrakty niskie, więc niektórzy piłkarze mogą dać dyla przy pierwszej okazji. Kiedy kasa była, nie podpisano 10 letnich kontraktów z piłkarzami, tak jak zrobiła to Wisła, która teraz ma miliony EURO biegające po boisku. A jeżeli podpisano, to z tymi od Smudy, którzy okazali się największą i najbardziej kosztowną pomyłką Legii w ostatnich latach. Chyba tylko cud sprawi, że Tomek Łapiński odzyska dawną formę - szkoda bo razem z Zielińskim tworzyli by parę, że nawet Dudek mógłby
stać na bramce... Poza tym ławka jest krótka, co może zrobić Okuka, kiedy Omeljańczuk pada na twarz, a z ławki wchodzi wypoczęty i Asamoach. Chyba tylko się modlić, żeby strzelał jak w Krakowie. Kucharski i Vuko? Ciepłolubni chłopcy sądzą, że na wiosnę złapią wiatr w żagle. Dudek - ma szansę być lepszy od brata, jeżeli wcześniej nie powali go kontuzja. Zieliński nie będzie grał wiecznie, Stanew chyba trafi z Legii do reprezentacji Bułgarii i jakiejś lepszej ligi, Sokołowski - wszyscy zapomnieli jak wygląda. Dwie kontuzje, jedna kartka i nie ma kto grać, a na juniorów z rezerw nie ma co liczyć, bo ich wyniki jasno pokazują, że są ciency. Może spróbować dogadać się z Partizanem. Szkolą tam wspaniale
młodzież, eksportują wielu wspaniałych piłkarzy, chociaż Partizan w
europucharach nie istnieje. Może opłacić tam szkolenie Serbskich piłkarzy dla Legii, może jakoś dogadać sprawę wypożyczeń? Nie wiem, wiem natomiast, że nawet obecny skład nie gwarantuje obrony tytułu i sukcesu międzynarodowego - jeżeli będą kolejne osłabienia, to amen. Chyba właśniciele z Polmotu zdają sobie sprawę, że sprzedając kilku piłkarzy spłacą część zadłużenia, ale klub zejdzie na psy i o sponsorze można zapomnieć.


Nowy stadion!!! Zapomnijcie!!! W Kaczym Dole ważniejsza jest nowa świątynia!!!

Nie dałbym głowy pod topór, że plan spółki MON, miasto, CWKS, SSA Legia i Polmot byłby sukcesem, były jednak na to spore szanse. Co by nie mówić, poprzednie władze miasta (SLD-PO) załatwiły wreszcie sprawę gruntów z Agencją Mienia Wojskowego. A z nimi cokolwiek załatwić to prawdziwa gehenna. Podpisana przez prezydenta Kozaka umowa miała ręce i nogi. Nie chodziło tutaj o typowy deal - wy mnie teren pod hurtownię mineralnej, ja wam jałmużnę na klub, jak było w przypadku Pogoni Szczecin. Spółka miała zarządzać kompleksem sportowym, przy politycznym wsparciu miasta. Dzisiaj może być
krucho. Kaczor ma gdzieś Legię i pewnie bez mapy na stadion nie trafi, facet jest z Wybrzeża, a zamiast piłki nożnej interesuje się spiskami, agentami i FOZZ-em. Także stadion nie jest teraz w centrum zainteresowania nowych władz miasta, w końcu inwestycje takie jak świątynia opatrzności są bardziej potrzebne... Nie wiem kto z wiceprezydentów będzie się zajmował stołecznym sportem, pewnie katecheta lub jakiś kombatant ze styropianu. Czuję, że całe
zainteresowanie władz "Kaczego dołu" Legią sprowadzi się do zamykania
stadionu pod byle pretekstem. Wszyscy wiceprezydenci z poprzedniego rozdania byli rodowitymi warszawiakami, kibicami Legii, a w dwóch wypadkach Polonii.

Kaczor ściąga kolesi z Suwałk, Śląska, Wybrzeża itd... zatem zamiast nowego stadionu usłyszycie raczej "SPIEPRZAJCIE DZIADY!"


Engel WRÓĆ !!!


Kiedy powołali Engela byłem naprawdę wkurzony, Wójcik był blisko sukcesu, coś wreszcie drgnęło, a tu masz gość z Polonii, menadżer, który stawia na swojego pupila rodem z Nigerii. Pierwszym pozytywem było zawalenie się Polonii, która kierowana samodzielnie przez Wdowczyka wróciła do dawnego dziadowania. Engel powoływał piłkarzy, którzy szokowali: Żewłakowowie, Zdebel - co za bzdura. Janusz Wójcik był super motywatorem. Jednak taki model trenera kończy się we współczesnym sporcie. Trener pijący wódeczkę z piłkarzami,
będący dla nich jak ojciec, mogło być dobrym posunięciem jeszcze 10 lat temu, ale teraz już nie. Engel motywację rozpoczął od batów w sparingach z Hiszpanią, Holandią i Francją. Jednak występ reprezentacji przeciwko mistrzom świata był naprawdę niezły. Pamiętam, że przez cały mecz grali jak równy z równym i dopiero w końcówce Zizu wbił bramkę na raty z rzutu wolnego. Potem znowu było dziadostwo, zremisowamy mecz z Rumunią 1:1 (cudem) na kilka dni przed Kijowem generalnie mnie podłamał. Mając w pamięci wyczyny
z przed roku Rebrowa i Szewczenki w Dynamie Kijów m.in obicie Barcy 0:4 na Nou Camp czy wyeliminowanie Realu Madryt, widziałem w Kijowie masakrę. Potem był szok, Olisadebe rewelacyjny, Kłos wybijający piłkę z naszej linii bramkowej ciosem karate, przepiękna akcja zakończona bramką Kałużnego i jeszcze nie strzelony karny. Zwycięstwo 1:3 w Kijowie i drużyna grająca tak, jakby w koszulki naszej reprezentacji przebrał reprezentację Włoch, czy Portugalii.

Potem znowu wygrana, hat-trick Kałużnego z Białorusią, pechowy remis z Walią i najważniejsza próba - Norwegia. Po remisie z Walią byli jeszcze sceptycy 2:3 w Oslo, 4:0 z Armienią w W-wie i 1:2 z Walią w Cardiff, to były piekne chwile, uwieńczone masakrą Norwegów w Chorzowie. Argentyna, Francja, Polska i gospodarze to pierwsza znana piątka uczestników MŚ. W takim stylu nie awansowali do MŚ ani Górski, ani Piechniczek. Mam kasetę ze skrótami meczów eliminacyjnych, czasem warto zobaczyć tamtą reprezentację "nieudacznika" Engela. Powiem tak, Panie Boniek obejrzyj tamte mecze i te rozegrane pod pańskim światłym kierunkiem. Dzisiejszą kadrę dzieli do tamtej przepaść większa niż Pogoń Szczecin i Real Madryt.


Boniek też chce trenować - w końcu przyglądał się Engelowi, tylko sądzi, że jest lepszy w końcu był świetnym piłkarzem...


Czym zawinił Engel - przegrał mistrzostwa, a raczej spieprzył, bo wygrał ostatni mecz z USA, dzięki czemu uratowaliśmy honor i zaprezentowaliśmy się lepiej niż Argentyna i Francja. To były dziwne mistrzostwa, w naszej grupie miało być jasne, wyjdzie Portugalia i Polska, a wyszło odwrotnie. Zawiodły wielkie drużyny. Nasza też, ale póki kierował nią Engel, wiedziałem, że za cztery lata znowu będą mistrzostwa, na które pojedziemy jak do Łodzi, bo będą w sąsiednich Niemczech w UE i będzie po co jechać, bo zagrają tam Polacy.
Tymczasem mając kelnerską grupę, w której nawet teoretycznie najmocniejsi Szwedzi grają beznadziejnie, awans do EURO 2004 wydawał się pewny. Ale wygląda na to, że dzięki Bońkowi pierwszy historyczny awans wywalczy Łotwa. Co to za argument, że trzeba postawić na nowych młodych. Ci starzy jak Hajto, Zieliński czy Olisadebe, Świerczewski nawet w wieku 35 lat będą lepsi od kadry Zbigniewa Bońka. Zibi był świetnym piłkarzem, niezłym działaczem i biznesmenem, ale trenerem jest beznadziejnym. Choć to naiwność, ale naprawdę radzę przeproście Engela i dajcie mu reprezentację, to pojedziemy do Portugalii. Nawet jak porzegramy te mistrzostwa, to ja nie chcę czekać 16 lat na kolejne.


Kończymy ten rok, który naprawdę był niezły:


- po 16 latach występ na MŚ

- po 7 latach Legia Mistrzem Polski

- po 8 latach polski klub w III-ej rundzie Pucharu UEFA


Czego życzyć w nowym roku?


- Champions League na Łazienkowskiej

- Awansu do Euro 2004


... to naprawdę niewiele

Podaj ten news dalej: