Jak widzę, to nasze oceny rozbieżne są jedynie w odniesieniu do Smudy, bo
jeżeli chodzi o pozostałych kandydatów na selekcjonera, zgadzamy się z
grubsza. Jednak uważam, że Smuda zawalił sprawę zarówno w Legii, jak i potem
w Wiśle. Ale po kolei.
Smuda przyszedł do Legii prosto z Wisły Kraków, Legię prowadził Dariusz
Kubicki. Legia zajmowała wtedy 11-ste miejsce w lidze. Po przyjściu Smudy
(pierwszy mecz z Groclinem 5:0) drużyna zaczęła grać świetnie. Na koniec
rundy jesiennej była na 3 miejscu. Po zakupach Smudy Łapiński, Siadaczka,
Wojtala, Citko zdawało się, że w roku 2000 mistrzostwo jest pewne -
tymczasem nie było nawet pucharów!!! Sprowadzeni ex-widzewiacy albo nie
grali z powodu kontuzji, albo grali fatalnie. Blokowali za to skutecznie
młodych zawodników Legii, bo Smuda stawiał na nich nieustannie. Właściwie już
wtedy mógł wylecieć, ale pod naciskiem popierających go kibiców, zostawili go
na kolejny sezon. Sprowadził jeszcze do Legii Giuliano i to był chyba jedyny
w miarę udany transfer Smudy.
Jesień 2000 też nie była zbyt udana, kilka głupio zremisowanych spotkań z
końcówką tabeli i przed meczem z Wisłą w Krakowie 3 pkt. straty ewentualna
przegrana ograniczała mocno szanse na mistrzostwo. Było 3:3, tyle że Legia
prowadziła już 1:3 a gdyby nie Zieliński i Murawski, to przegrałaby 3:5.
Potem pamiętam, że zostały do końca cztery mecze, rewanż ze Śląskiem Wrocław
w Pucharze Polski, dwumecz z Wisłą w Pucharze Ligi i ligowy mecz u siebie z
Amicą. Powiedzieli, że jeżeli Smuda ich nie wygra, to wyleci. Ze Śląskiem
było 2:6. Z Wisłą u nas 1:1 (pomógł im sędzia), w rewanżu 3:1 w plecy
(prowadziliśmy 1:0), a z Amicą było 3:0 i na koniec rundy jesiennej stadion
krzyczał zostań Franek, zostań... No i został, zaczęło się w PP od 0:4 z
Zagłębiem, wtedy wyleciał Smuda. Potem czasowo drużynę prowadził Gawara -
była cała seria porażek, przyszedł Okuka i z beznadziejnie grającej drużyny
wycianął 3-cie miejsce w lidze. Dlatego uważam, że gdyby Smudzie powierzono
wyłącznie trenowanie, bez prawa wtrącania się do transferów, to miał szansę
osiągnąć sukces, a tak Legia została ze szpitalem i pustą kasą.
Drugie podejście Smudy do Wisły na początku rokowało dobrze, bo w fazie
grupowej naszej ligi Wisła grała nieźle. Potem przyszła grupa mistrzowska i
seria porażek i remisów. Rzeczywiście kiedy wywalali Smudę Wisła była chyba
druga, bo tylko za Legią, ale grała tak, że szybko spadła niżej i grę w
pucharach moze zawdzięczać tylko szybkiej decyzji jej zarządu o wywaleniu
Smudy i zatrudnieniu Kasperczaka - co dzisiaj w pucharach im procentuje. Tak
więc zachowali się bardzo przytomnie, bo nie czekali aż Wisła wyleci na 7
miejsce i pożegna się z pucharami, a gdyby utrzymała tendencję z czasów Smudy,
to tak by się to skończyło, bo z meczu na mecz grali coraz gorzej.
Również co do wcześniejszych sukcesów Smudy podtrzymuję to co pisałem. Oba
tytuły wywalczone z Widzewem to fakt, ale przypomnij sobie, że zdecydowały o
nich dwa mecze o wszystko z Legią, oba niesamowite, bo pierwszy wygrany przez
Widzew 1:2 śmierdział na kilometr, za to te 2:3 to cud i horror dla nas w
jednym. Pamiętaj też, że w tamtych czasach Legia i Widzew odstawały o klasę
od reszty naszej ligi. Na zakończenie sezonu Widzew miał 88 ptk, Legia 83, a
kolejny chyba Hutnmik Kraków 53, więc nie był to taki wyczyn.
Felieton
Polemiki ciąg dalszy
piątek, 20 grudnia 2002 11:16
Poll