Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Wylatuję do Szanghaju

piątek, 10 stycznia 2003 10:46
Mariusz Piekarskiźródło: Życie Warszawy

- Czy Pana wyjazd do Chin jest przesądzony?

Mariusz Piekarski: Tak. Mój menedżer dopiął wszystko na ostatni guzik i w najbliższym czasie z Wojtkiem Kowalczykiem wylatujemy do Szanghaju.


- Jak nazywa się klub?

- Szczerze powiem, nie wiem, jadę w ciemno.


- Jest Pan zadowolony z kontraktu?

- 275 tys. USD rocznie jest teraz niezwykle trudno zarobić w Europie. Już dawno obrałem kierunek na Wschód i trzymam się go.


- Nie miał Pan ciekawszych propozycji?

- Nawet jeszcze w czwartek zapraszano mnie do Korei. Niestety, zbyt późno. Klamka zapadła. Będę grał w Chinach.


- Dlaczego wyrzucono Pana z Anorthosisu? Ponoć balował Pan z Wojtkiem Kowalczykiem?

- Nie, po prostu był tam zwariowany prezes. Trener dołożył swoją cegiełkę. Ale nie rozpaczam z tego powodu. Anorthosis Famagusta to klub półprofesjonalny, grają w nim piłkarze, którzy pracują w innych firmach.


- Może przyczyną była Pańska kontuzja?

- Pecha miałem już w pierwszym meczu. W ostatnich minutach rywal złośliwie kopnął mnie w nogę. Miałem problemy ze stawem skokowym, a grałem tylko dzięki aplikowanym zastrzykom. Całe szczęście, że nie zerwałem więzadeł, bo to mi groziło.


- Jaka idea będzie przyświecać Pańskim występom w Szanghaju?

- Najważniejsze to grać, zarabiać i unikać kontuzji. Mam nadzieję, że pech mnie w końcu opuści.


- Co Pan robi w Warszawie?

- Trenuję z Markiem Citko. Wspólnie biegamy, chodzimy na siłownię i kopiemy piłkę w hali. Potrzebne jest to zarówno mnie, jak i Markowi, który mam nadzieję znajdzie nowy klub.


- Do kiedy ma Pan zamiar grać w Chinach?

- Powiem krótko: w październiku chcę wrócić do Legii.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: