Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Koszykarze Legii czekają do piątku

czwartek, 16 stycznia 2003 11:36
źródło: Gazeta Wyborcza

Wczoraj miały zapaść decyzje o przyszłości koszykarskiej sekcji Legii. Po raz kolejny ostateczny termin okazał się nieostateczny. Zawodnicy zawarli z trenerami dżentelmeńską umowę, że czekają do piątku. Jeśli od dawna zapowiadane umowy ze sponsorami nie zostaną podpisane, drużyna przestanie istnieć.

Historia zmagań koszykarzy Legii z finansami przypomina nużący brazylijski serial. Za każdym razem przed kulminacyjnym wydawałoby się momentem decyzje zostają przekładane. Tak było i wczoraj. Na spotkaniu z zawodnikami pojawili się tylko trenerzy, zabrakło przedstawicieli kierownictwa klubu. Jacek Gembal i Robert Chabelski znów przekonywali zawodników, czekających od początku sezonu na pieniądze (wypłaty "na przetrwanie" dostali tylko przed świętami), żeby dali prezesowi czas na podpisanie umów ze sponsorami. Sprawa może rozstrzygnąć się w ciągu najbliższego tygodnia, ale zawodnicy, i trudno im się dziwić, umówili się z trenerami, że czekają tylko do piątku. Muszą mieć czas na znalezienie nowych pracodawców, kontrakty w PLK podpisywać można tylko do końca stycznia.

- Usłyszeliśmy te same obietnice, trudno wciąż wierzyć, że coś się zmieni - mówi kapitan Legii Wojciech Majchrzak. - Jeśli nic się nie wyjaśni, odchodzę. Tu chodzi o przeżycie, nie ma sensu zostawać w klubie, w którym nie ma ani złotówki. Jeśli przed piątkiem dostanę konkretną ofertę, to zadzwonię tylko do trenera, spytam, czy są sponsorzy, a jeśli nie, nie będę się długo wahał.

Co stanie się z Legią, jeśli w piątek okaże się, że sponsorów wciąż nie ma? Możliwe, że klub dokończy sezon wystawiając juniorów, a trzon obecnego składu rozjedzie się po Polsce.

- Pytanie o przyszłość Legii proszę kierować do prezesa - mówi Wojciech Żurawski. - Moja stoi pod znakiem zapytania. Gdy miałem oferty, łudziłem się, że wszystko się wyprostuje, teraz musiałbym sprawdzić, czy propozycje sprzed półtora miesiąca są nadal aktualne. Wierzyć w szczęśliwe rozwiązanie zawsze trzeba, ale wiary mam coraz mniej - dodaje.

Podaj ten news dalej: