Zawodnicy, bezskutecznie czekający na wypłaty od początku sezonu, czyli pięciu miesięcy, optymistami już nie są. Mają dość ciągłych obietnic, że pieniądze będą, ale jeszcze nie teraz. Jeśli nie będzie ich dzisiaj, solidna drużyna przestanie istnieć, a sezon dokończą juniorzy.
- Jak na dzień przed ostatecznym terminem ustalonym przez zawodników wyglądają negocjacje ze sponsorami? Czy zawodnicy mogą liczyć na wypłaty?
Lech Święcicki, prezes CWKS Legia Warszawa: Rozmowy, które prowadzimy wraz z prezesem sekcji koszykówki Andrzejem Szymańskim, są na tym samym etapie. Cały czas pertraktujemy z firmami, które mogłyby wspomóc zespół. Zwykle na dziesięć z nich dwie są zainteresowane współpracą, ale konkretów, czyli pieniędzy, nie ma. Budżet oparliśmy na umowach z dwoma firmami, które nie wywiązały się z nich. Stąd wszystkie kłopoty. Jeszcze teraz [rozmawialiśmy w czwartek wieczorem - red.] prezes Szymański prowadzi negocjacje. Od kilku firm odpowiedź mamy dostać jutro przed południem. Wierzę, że jeśli nie teraz, to w najbliższym tygodniu znajdziemy wyjście z sytuacji. A czy zawodnicy poczekają, to już inna kwestia.
- Zakładając najgorszy scenariusz, co stanie się z drużyną?
- Na pewno nie zostanie rozwiązana. Zamykanie sekcji to byłby absurd, zamykanie jakiejkolwiek drogi do poprawy. Zostalibyśmy z długami, które i tak musielibyśmy spłacić. Zawodnikom, których rozterki rozumiem, bo wiem, że gra w koszykówkę to jest ich zawód i z niego się utrzymują, damy wolną rękę. Będą mogli odejść. Jeśli odejdą wszyscy, sezon dokończą juniorzy i nie można wykluczyć, że w przyszłym roku Legia znajdzie się w pierwszej lidze. Wierzę, że przynajmniej ze stabilnym budżetem.
- A trenerzy?
- Jacek Gembal i Robert Chabelski są na tyle doświadczonymi ludźmi, że powinni podzielać moje zdanie. Wierzę, że poprowadzą drużynę do końca.
- Jak procentowo ocenia Pan szanse, że jutro podpiszecie umowy?
- Fifty-fifty, choć jestem wciąż optymistą. Sprawę uznam za rozwiązaną dopiero wtedy, gdy księgowy powie mi o wpłynięciu pieniędzy na konto. Kilka razy dostawaliśmy już sygnały, że kwoty zostały przelane, ale nic takiego się nie stało. Może było tak, bo zbytnio naciskaliśmy i zapewnienia padały na odczepnego? Jesteśmy w obłędnej sytuacji, walczymy o przetrwanie sekcji.
Rozmawiał Adam Banaszkiewicz