Zespół Legii przestał istnieć. Zawodnicy, którzy w obecnym sezonie otrzymali tylko jedną wypłatę, wczoraj pożegnali się z trenerami. Drużyna ma dokończyć rozgrywki, choć jej skład jest obecnie jednym wielkim znakiem zapytania.
Przed trenerami Jackiem Gembalem (sam zmaga się z problemami finansowymi po tym, jak jesienią wziął kredyt, by wypłacić swoim podopiecznym pieniądze) i Robertem Chabelskim stoi niezwykle trudne zadanie. Do dyspozycji będą mieli tylko kilku juniorów i... pustą kasę. Na dodatek do końca stycznia muszą uzupełnić skład, a we wtorek Legia znalazła się na liście klubów, którym PLK wydała zakaz zgłaszania do rozgrywek nowych graczy. Mimo tych przeciwności obaj szkoleniowcy nie mają zamiaru rezygnować.
- Kto podjąłby się prowadzenia takiego zespołu? Zostaniemy i będziemy z Jackiem walczyli do końca. Mam nadzieję, że pozyskamy graczy, którzy chcieliby się u nas wypromować. Może się uda, jeśli znajdą się pieniądze, zapewnić im przynajmniej zakwaterowanie i wyżywienie - mówi Robert Chabelski.
Ostateczna decyzja o pożegnaniu dotychczasowych graczy z zespołem Legii zapadła wczoraj przed południem. - Nie macie juź na co czekać. Pieniędzy nadal nie ma i nie wiadomo czy, i ewentualnie kiedy, się pojawią. Jeśli macie oferty z innych klubów, skorzystajcie z nich - powiedział bez ogródek swoim podopiecznym Jacek Gembal.
Jako pierwszy stolicę opuścił Wojciech Żurawski. - Zaraz po spotkaniu z trenerami spakowałem manatki. Tuż po południu byłem już w drodze do rodzinnej Rudy Śląskiej. Nie mamy zamiaru siąść i płakać. Znajdziemy sobie nowe kluby i odbijemy się od dna. Ponieważ tylko dwa kluby PLK mogą obecnie pozyskiwać nowych graczy, trafię najprawdopodobniej na dwa miesiące do I ligi. Sezon będę natomiast chciał dokończyć w zagranicznej lidze, by się wypromować - zapowiada Żurawski.
Największym pechowcem jest Marcin Stokłosa. Przed przeprowadzką do Warszawy rozgrywający Legii w bardzo podobnych okolicznościach rozstawał się z zespołem Czarnych Słupsk. - Z deszczu wpadłem pod rynnę. Obym teraz nie wpadł do studni. W takich momentach odechciewa się grać w koszykówkę. Może lepiej byłoby się przekwalifikować, wrócić na studia i poszukać sobie nowej pracy? Sytuacja jest bowiem paradoksalna. Aby zmienić klub, będę się teraz musiał wpisać na listę transferową. Choć w tym sezonie grałem praktycznie za darmo, ta przyjemność będzie mnie kosztowała 6 tysięcy złotych - narzeka Stokłosa. Niewykluczone, że część byłych już koszykarzy Legii wzmocni mającą ambicje awansu do PLK pierwszoligową Wisłę Kraków.
Koszykówka: Zespół Legii przestał istnieć
piątek, 24 stycznia 2003 10:15
źródło: Życie Warszawy