- Zgrupowanie w Solcu miało zakończyć się sparingiem.
Dragomir Okuka: Miało. To dobre słowo. Jednak się nie zakończyło. Bo żadne z boisk nie nadawało się do gry. Jestem zadowolony ze wszystkiego, co zrobiliśmy w Solcu. Żal trochę tylko tego meczu, ale będzie jeszcze czas to nadrobić.
- W jakim składzie miała zacząć Legia?
- Nie powiem. Nie ma znaczenia. Jednak trudno przecież oczekiwać jakichś specjalnych niespodzianek. Dariusz Dudek i Jacek Zieliński trenują indywidualnie, bo ostatnio mieli kłopoty ze zdrowiem. Kadra nie jest zbyt liczna, mam 20 zawodników. Wszyscy mieli grać po 45 minut.
- Zmienił Pan coś w sposobie przygotowań w porównaniu z ubiegłym rokiem?
- Na początku stycznia wszyscy mieli lepsze wyniki badań wydolnościowych niż wtedy. Bardzo się cieszyłem, bo to znaczy, że na urlopach robili to, o co ich prosiliśmy wcześniej. A na zgrupowaniu? Trochę więcej biegali niż rok temu. I wydaje mi się, że jakoś wytrzymali, przeżyli.
- Za kilka dni Legia wyjeżdża na Cypr.
- I tam będzie mniej biegania, więcej zajęć z piłką, meczów sparingowych. Chcę, by zespół od samego początku był gotowy, by nie brakowało szybkości, świeżości. Start będzie bardzo ważny, pierwsze pięć meczów - z Groclinem, Amicą, Pogonią, Górnikiem i Wisłą - wiele może wyjaśnić. Musimy "zapalić" od początku.
- Jak Pan oceni dwóch nowych graczy - Nuhiego i Golańskiego?
- Ten pierwszy przyda się pierwszej drużynie, może walczyć o miejsce w podstawowym składzie. Drugi to przyszłość Legii. Może jeszcze nie na pierwszą jedenastkę, ale będzie z niego pożytek.
- Co z Cezarym Kucharskim i Siergiejem Omeljańczukiem? Zostają czy odchodzą. Pierwszego, podobno, chce Hannover 96, drugiego - Arsenał Kijów.
- Kadra jest mała, a na wzmocnienia nie ma pieniędzy. Ja mam nadzieję, że zostaną. Nie zastanawiam się nawet nad tym, co by było, gdyby odeszli.
- A Yahaya?
- Na razie jest z nami. Jeśli Kucharski zostanie, Moussa zostanie wypożyczony do GKS. Gdyby Czarek wyjechał, Yahaya nigdzie nie odejdzie.
- Czy przyjdzie Marcin Kuś?
- Takiego młodego, dobrego, utalentowanego zawodnika chciałby każdy polski klub. Jednak nie ma na niego kasy.
- W jakiej formie jest drużyna?
- Trudno mi powiedzieć, przecież ostatnio oni tylko biegali i biegali. No i ćwiczyli na siłowni oraz w hali.
- Podobno zastanawia się Pan nad zmianą ustawienia - z 3-5-2 na 4-4-2.
- Tak. Jednak chyba raczej zostaniemy przy tym starym. Nie dysponujemy aż tyloma dobrymi, wartościowymi zawodnikami na skrzydła, ale za to mamy sporo niezłych piłkarzy w środku. Zresztą ja uważam, że gra nie ustawienie, lecz piłkarze. Wynik zależy od dyspozycji dnia i przygotowania, a nie tego, czy gramy 3-5-2, 4-4-2, czy 4-3-3.
- Jak Pan odbiera opinię, że mistrzem na pewno będzie Wisła?
- To bardzo dobra drużyna, pokazała się w Europie. Utrzymali wszystkich zawodników, ale też na razie nie za bardzo się wzmocnili. Są faworytem ligi, ale my ich znowu chcemy zaskoczyć. O mistrzostwo chcemy walczyć do końca. Runda będzie ciekawa. Zobaczymy, jak drużyna z Krakowa poradzi sobie na trzech frontach - w lidze, Pucharze Polski i Pucharze UEFA. Poza tym zawodnicy Wisły będą powoływani do kadry.
- Nie żal Panu, że trener Paweł Janas nie mówi nic o legionistach?
- Wiślacy na pewno zasłużyli na grę w kadrze. Jak moi piłkarze wrócą do formy z wiosny ubiegłego roku, to też trafią do reprezentacji. Zieliński, Kucharski, Kiełbowicz, Surma...
- Wisła zaczyna sezon już 20 lutego meczem w Rzymie z Lazio.
- Henryk Kasperczak to doskonały fachowiec. Przygotuje zespół na cały rok. Jednak my też będziemy gotowi.
Rozmawiał Robert Błoński