Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Piłka krąży wokół ziemi

poniedziałek, 3 lutego 2003 10:30
marmar

Już dwa tysiące lat temu pewien rzymski mądrala, Cyceron, powiedział:
"Istnieją dwa sposoby rozstrzygania sporów: jeden przy pomocy argumentów, drugi przy użyciu siły". Zapomniał niestety wyjaśnić, co zrobić, jeśli strony nie mają ani wystarczającej siły, ani jasnych argumentów, a taką niestety sytuację mamy w wojnie pozycyjnej, jaką od kilku lat toczą ze sobą spółka Pol-Mot i stowarzyszenie CWKS. Spór jakich wiele, gdyby nie fakt, że linia frontu zahacza o boisko, po którym hasają nasi Mistrzowie. Zahacza to zresztą mało powiedziane. Wojna toczy się właśnie o boisko, jak również - a
nawet bardziej - o 11 ha okolicznej ziemi. To znaczy 16 mln zł. Pomnożone przez co najmniej trzy. Warto się kłócić? Pewnie, że warto.


Gdyby nie kawał ziemi przy Łazienkowskiej, przeciętny kibic Legii nie
wiedziałby, co to za stwór ten Pol-Mot. Gdyby nie ziemia, Pol-Motu w Legii nie byłoby ani miesiąca dłużej niż Daewoo. Jest ziemia - jest interes do zrobienia - jest Pol-Mot. Nie przez przypadek jedyne udane biznesy zrealizowane ostatnimi czasy przez holding polegały na obrocie ekskluzywnymi działkami w Warszawie. No i mistrzostwo Polski - częsty w polskiej piłce dowód wyższości pospolitego ruszenia nad regularną armią. O reszcie lepiej nie mówić. W 2001 r. strata holdingu wyniosła kilkadziesiąt milionów. Pol-Mot jest więc za krótki na zakup ziemi. Pol-Mot się tym nie zraża. Chce
dzierżawić, zarządzać, szukać inwestorów, budować. Musi to być interes, skoro Zarajczyk odmawia każdemu chętnemu na odkupienie akcji. Przecież gdyby ich cenę mierzyć ilością łez wylanych przez niego w związku z sytuacją finansową klubu, to akcje Legii byłyby warte grosze. Tak jednak, dziwnym trafem, nie jest.


Czego chce druga strona? No masz - ziemi oczywiście! "Chcemy, żeby stadion pozostał nasz" - oświadcza Lewiński zapominając, że stadion nie jest już ich, ale miasta. "I zamierzamy go przebudować" - dodaje, a ja w tym czasie zaczynam nucić piosenkę o wesołym życiu staruszka. No bo jak to? Przecież buduje się zwykle w górę, a tymczasem specjalnością CWKS jest kopanie grobów. Sekcja bokserska - cześć jej pamięci. Sekcja siatkarska - nie żyje. Sekcja koszykarska - właśnie umiera. Oczywiście panowie nie czują się winni. Przecież państwo nie daje kasy, minister obrony nie przyszedł na tradycyjny
opłatek, prezydent Warszawy wymówił się chorobą, a prezydent wszystkich Polaków stawia się tylko na rocznice. To powoduje, że o ile jeszcze rozumiem sentymentalno-wspomnieniowy nastrój wywiadów z seniorami Legii, o tyle seria pochówków na ostatnim etapie ich działalności w legijnym sporcie karze uciekać od nich choćby przez komin. W najlepszym razie to pechowcy.


Nie przez przypadek w tekście powyżej nie ma zbyt wiele o piłkarskim zespole Legii. Nie o Kucharskiego toczy się ta wojna, aczkolwiek historia odzyskania niepodległości przez Polskę dowodzi, że gdzie dwóch się bije, tam może mimowolnie zyskać przysłowiowy michałek. Komu więc życzyć zwycięstwa? Z dwojga złego wybrałbym Pol-Mot. O ile bowiem można uznać za racjonalne rozumowanie, że wieczyste użytkowanie przyciągnie inwestorów i że coś z ich pieniędzy skapnie na zespół, o tyle - między innymi z powodów wyżej wymienionych - niejasny jest dla mnie sens oddawania kart CWKS-owi. Z tym,
że Pol-Mot tak wiele mówi o ziemi, stadionie, spółkach, inwestorach, akcjach i kosztach, że w tym szumie nie usłyszałem ani jednego konkretnego zdania na temat perspektyw piłkarskiego zespołu Legii. Trudno nie odnieść wrażenia, że to stadion jest najważniejszy, a to czy Legia ma ma na nim grać, a przede wszystkim o co, jest już tematem ubocznym. Pamiętajmy przy tym, że ta wojna ma arbitra, dzięki czemu spór zostanie jednak rozstrzygnięty. Niestety, o
ile prezydent Kaczyński ma zdanie nt przebiegu autostrady na Ursynowie, o tyle nie wyjawił swoich zamiarów w stosunku do Legii. Miejmy nadzieję, że miasto Warszawa uwzględni taki szczegół, jakim są interesy jego sportowej wizytówki, bo inaczej okaże się, że "wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły". Tak samo jak w Szczecinie.

Podaj ten news dalej: