Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Skręcam się ze śmiechu

piątek, 7 lutego 2003 11:55
Ajazdin Nuhiźródło: Przegląd Sportowy

- Często był pan karany kartkami w lidze jugosłowiańskiej?

Ajazdin Nuhi: Czerwone przytrafiły się na szczęście tylko dwie. A żółte przestałem w pewnym momencie liczyć, bo... sędziowie byli zbyt drobiazgowi.


- Warto było przyjeżdżać do polskiego klubu?

- Pewnie! Znakomicie czuję się w Legii. Czuję się świetnie, bo są tutaj moi rodacy - trener Dragomir Okuka oraz "Vuko" i Stanko. Ale to nie jest główny powód. Mam wrażenie, iż trafiłem do bardzo fajnej drużyny, w której panuje niepowtarzalna atmosfera. Tu nie ma żadnych podziałów, każdy kumpluje się z każdym. W Jugosławii to rzadko spotykane. A co wyprawia Radek Wróblewski to czyste aktorstwo. Ma chłopak talent do żartów. Nie rozumiem prawie żadnego słowa, ale śmieję się na równi ze wszystkimi. Bo wystarczy spojrzeć tylko na gesty "Wróbla" i już człowieka skręca.


- Podobno nawet niektórzy działacze Legii mylą pana z Łukaszem Surmą?

- Zdarzyło się. Cóż, wygląda na to, iż jesteśmy bliźniakami. Nie wiem tylko, jak to się stało - pewnie przez przypadek.


- Trenuje pan równie ciężko jak ubiegłej zimy w Partizanie?

- Nie - w Legii ćwiczymy znacznie mocniej niż miało to miejsce w Belgradzie! W Partizanie właściwie nie zdarzało mi się trenować trzy razy dziennie. Dwa, to było maksimum. Tymczasem dla "Drago" siłownia wieczorem to coś tak naturalnego, jak rano śniadanie. Poza tym, gramy w innym ustawieniu - w Jugosławii pomocników było czterech, w warszawskim klubie zaś jest pięciu.


- Ten system sprawia panu problem?

- Wprost przeciwnie - gra mi się lepiej, mam więcej swobody i częściej jestem przy piłce. Ktoś może odnieść wrażenie, iż podaję tylko do Svitlicy, ale po prostu tak układało się w sparingach, że Stanko zawsze biegał blisko prawej strony. Może chciał mi cały czas podpowiadać?


- Jak się mieszka w pokoju z Radostinem Stanewem?

- Znakomicie. Bułgar jest świetnym nauczycielem... polskiego. Zaczęliśmy od najprostszych słów: prawa, lewa, prosto, koszulka, getry. Na boisku w ucho wpadły mi jeszcze dwa inne wyrazy - na "k" i na "s", ale nie będę chwalił się ich znajomością.


- Co najczęściej robi pan w wolnym czasie?

- Dzwonię do narzeczonej. Jestem zakochany, więc potrafię telefonować do Anny nawet dwadzieścia razy dziennie.


- A gdy już się nagadacie?

- Wtedy... piszę do niej sms-y.


Rozmawiał Adam Godlewski

Podaj ten news dalej: