W Larnace, po kilku pochmurnych
dniach, zaświeciło
wreszcie słońce.
Do południa było bardzo ciepło,
ale dokuczał silnie wiejący morski
wiatr. Od poniedziałku przebywają
na Cyprze mistrzowie Polski –
piłkarze Legii.
– Momentami podmuchy wiatru
przeszkadzały nam w zajęciach –
przyznał pomocnik, niedawny debiutant
w reprezentacji,
Adam Majewski. – Poranny
trening rozpoczął się tradycyjnie,
o godzinie 10.30.
Z hotelu do ośrodka, w którym
trenujemy i rozgrywamy
mecze kontrolne, jedziemy
autokarem. Zajmuje nam to
około dwudziestu minut. Śniadania
mamy o 10 i jak w każdym hotelu do
dyspozycji jest stół szwedzki, więc
specjalnie nie musimy się spieszyć.
– Jak wyglądały dotychczasowe
zajęcia?
– Przed południem rozegraliśmy
kilka gierek na skróconym boisku.
Äwiczyliśmy również elementy
szybkościowe. Po obiedzie odbył
się trening ogólnorozwojowy. Jacek
Zieliński nadal trenuje oddzielnie,
a kontuzjowany Paweł Golański już
wrócił do Polski.
– Zaliczył pan na początku roku
roku debiut w reprezentacji.
Są powody do satysfakcji?
– Nie ukrywam, że byłem bardzo
zaskoczony powołaniem. Jednak
nie jestem zadowolony ze swojego
występu przeciw Macedonii.
Termin spotkania nie był dla mnie
zbyt szczęśliwy. W tym okresie nie
czuję się jeszcze w pełni sił.
– Nie czuje się pan już nieco
znużony częstymi podróżami?
– Czasami trochę smutno, gdy
wracam myślami do najbliższych.
Praktycznie od 15 stycznia jestem
poza domem. Po powrocie z kadry
zaledwie przez półtora dnia mogłem
nacieszyć się swoją żoną, Joanną.
Nawet nie wychodziliśmy
z domu. Szkoda było
nam każdej minuty.
– Jednak w kraju trudno
byłoby o tak dobre warunki.
– To prawda. Zawsze jest
coś za coś. Możliwość trenowania
w łagodnym klimacie i na trawiastych
boiskach jest, na tym etapie
przygotowań, niezwykle ważna.
Z każdym dniem widać jak nasza
forma rośnie. Wszyscy czujemy się
coraz lepiej, powraca też świeżość.
Rozmawiał Piotr Wojciechowski
Wywiad
Odzyskują wigor
piątek, 21 lutego 2003 10:33
Adam Majewski