Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Słoń a sprawa polska

poniedziałek, 3 marca 2003 08:59
marmar

Jest takie opowiadanie Mrożka pod tytułem "Słoń", w którym kierownik ogrodu zoologicznego postanawia rozwiązać problem braku słonia poprzez wykonanie imitacji tego zacnego zwierzęcia. Przepis jest prosty: napompować gumową powłokę, pomalować, a następnie wstawić za ogrodzenie z tabliczką "Szczególnie ociężały - w ogóle nie biega". Nie wiem, czy opowieść tę znają ludzie mający wpływ na losy naszej piłki, ale przepis na gumowego słonia o imieniu "polski futbol" stosują o wiele skuteczniej od mrożkowego
kierownika.


U Mrożka żywot sztucznego słonia jest dramatycznie krótki - złośliwy wiatr porywa go, zostawiając w dole osłupiałą młodzież. Nasz rodzimy słoń piłkarski okazuje się bardziej żywotny, ba - to prawdziwy weteran, przy czym uczciwie dodajmy, że o ile słonia mrożkowego wspiera jedynie dwóch starych woźnych, o tyle "polski futbol" od lat może liczyć na poparcie wszystkich - środowiska piłkarskiego, a przede wszystkim kolejnych rządów i samorządów. Wszystko po to, żeby nielicznej garstce kibiców łatwiej było udawać, że polska ekstraklasa i angielska Premiership to ta sama dyscyplina sportu albo, że polskie stadiony są z tej samej rodziny co San Siro i Nou Camp.


Wszyscy wyżej wymienieni wspierają imitację, bo to i taniej i łatwiej, niż sprowadzić słonia prawdziwego. Oczywiście "polski futbol" też miewa kłopotliwe momenty. Na przykład w trakcie biegów przełajowych po trybunach i murawach boisk, organizowanych co jakiś czas w różnych miejscach Polski, na czele z najbardziej medialnym cyklem Grand Prix na naszym stadionie. Albo kiedy boisko Wisły znika pod namiotami wezyra, jako żywo skłaniającymi do porównań z rozsuwanym dachem na "Arena auf Schalke". Albo znowu na Legii, kiedy trzeba zniszczyć życie na czymś, co kiedyś było murawą, żeby rozegrać mecz Ligi Mistrzów z Panathinaikosem. W takich momentach zawsze znajdzie się ktoś, kto krzyknie: "Ten słoń jest gumowy!". I co? I nic.


Pytanie, jak długo można podtrzymywać ten stan, jest oczywiście zasadne. Dość już mają nawet bezpośredni opiekunowie zwierzęcia. Przy okazji afer w rodzaju ostatniej ucieczki piłkarzy Lazio z Krakowa atakowani panowie z PZPN zarzekają się, że co złego to nie oni, że to szerszy problem, że trzeba iść do kierownika ogrodu zoologicznego. Czyli do Sejmu, rządu i samorządów. Trudno rzeczywiście odmówić racji szanownemu panu Stefańskiemu z PZPN, który prawi, że "odżegnywanie się administracji i samorządów od pomocy w poprawie warunków organizacji imprez piłkarskich nie sprzyjają kreowaniu u nas sportu na europejskim poziomie". Amen.


Dodam od siebie, że gdyby tylko się "odżegnywali", to byłoby pół biedy. Oni niestety notorycznie przeszkadzają. Stadion Wisły wygląda jak kurnik bez drzwi, są nawet pieniądze na jego remont i oto lokalne organa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zastanawiają się już kolejny miesiąc, czy na żądanie inwestora przedłużyć dzierżawę, aby ten mógł z kurnika zrobić nowoczesną fermę. Tam przynajmniej Miasto jest jak najbardziej za, czego nie można
powiedzieć o władzach Szczecina, które od kilku lat pracują nad spuszczeniem Pogoni do niższej klasy i są obecnie o krok od sukcesu. Właściwie ten sukces już osiągnęły. W kraju typu Hiszpania, Włochy czy Grecja burmistrz popełniłby w ten sposób polityczne samobójstwo, o ile jakiś obywatel nie wbiłby mu wcześniej noża w plecy. W Polsce tymczasem zawsze zbierze się jakaś rada gamoni i pod płaszczykiem frazesów o dbaniu o grosz publiczny jest w stanie udupić każde przedsięwzięcie już na etapie projektowania.


W Warszawie nie jest wcale lepiej. Władze przypominają sobie o Legii tylko wtedy, kiedy przed mikrofonem muszą wyrazić żal z powodu zachowania kibiców. Nie wiedzą, że sam wygląd ogrodzonej "żylety", wygląd sławojek i smród tłustej kiełbasy może wywołać krwawe żądze. Nie wiedzą, bo nie chodzą. Chyba, że jest wydarzenie i trzeba się pokazać. Dzięki byłemu prezydentowi Miasto kupiło tereny Legii i teraz ma kłopot. Trzeba przecież podjąć jakąś decyzję. Kozaka już dawno nie ma (jest teraz w... Polonii), a biedny Kaczyński klnie pewnie na czym świat stoi. W tym kontekście dobrze przypomnieć, że kilka lat temu miasto Madryt kupiło nieruchomości od klubu tylko po to, żeby Real stanął na nogi. Żaden urzędnik w Polsce nie podjąłby takiej decyzji, bo nazajutrz miałby pod drzwiami brygadę z NIK-u pod rękę z prokuratorem.


Jedynym polskim przykładem światłego angażowania się miasta w sprawy klubu jest Poznań. Stwierdzam to ze smutkiem, ale po prostu trzeba pozazdrościć ziemniakom gospodarza. W Poznaniu jest moda na Lecha, władza o niczym innym nie marzy jak tylko o fotografii w klubowej koszulce, byle firemka chce się z Lechem kojarzyć, klub dostał długoletnią dzierżawę, planuje budowę czwartej trybuny, będzie zadaszenie, główny sponsor zbuduje, a minister edukacji dofinansuje. Minister, przepraszam - pani minister – pochodzi oczywiście z Poznania, ale trudno mieć o to jakiekolwiek pretensje. Gdyby tych kilkunastu baranów, którzy zdążyli się już na łamach "Naszej Legii" sfotografować w szalikach, choć trochę ruszyło palcem, to teraz przy Łazienkowskiej trwałaby budowa.


Budowa - dodajmy - kluczowa, bo dopóki nie będziemy mieli sensownego obiektu, dopóty Legia nie zbliży się do standardów finansowych choćby takiej II Bundesligi. Tylko nowoczesny obiekt daje szansę, że struktura społeczna na naszych trybunach stanie się atrakcyjna dla potencjalnych sponsorów. W tej chwili na przykład trwa akcja "Pełny Stadion", gromada zapaleńców za całkowite friko wyręcza klub w zakresie marketingu, ale nikt nie jest w stanie zagwarantować, że ich wysiłek nie zostanie skompromitowany przez kilkudziesięciu dyżurnych imbecyli od miesięcy trudniących się wymuszeniami na "żylecie". Pytanie tylko, kiedy samorządowe władze Warszawy zrozumieją, że Legia jest jej wizytówką i że lepiej mieć ładną wizytówkę, aniżeli straszyć telefonem wypisanym na papierze toaletowym. Czekam coraz bardziej niecierpliwie na ten moment, bo to będzie oznaczać, że z gumowego słonia na dobre zeszło powietrze, a słoń prawdziwy jest już w drodze. Choćby był to jakiś klon z Poznania.

Podaj ten news dalej: