Pierwsza kolejka i już postęp - awansowaliśmy na wicelidera. Co więcej,
według większości mediów przez dwie doby byliśmy liderem. Według Canal+ co
prawda nie, ale w tym przypadku rację miała większość, bo już w poprzedniej
rundzie PZPN wydał list pasterski, że przy równej liczbie punktów o
kolejności decyduje wynik bezpośredniego meczu, a nie ogólna różnica bramek.
To zresztą nie jedyna wpadka Canal+ w tym tygodniu, bo na przykład
transmitować mecz Manchester City - Birmingham, a pominąć klasyk Tottenham -
Liverpool, to jakby zamiast meczu Lech - Legia zaproponować szlagier
Polonia - Zagłębie Lubin. W tym kontekście ciekawe, jak długo jeszcze plan
transmisji w Canal+ będzie opierał się na mrzonkach o wejściu Piotra
Świerczewskiego do podstawowego składu Birmingham, gdzie gra już przecież
jeden świr o nazwisku Savage.
Wygrywając z Amiką Legia wybiła "kuchenkom" marzenia o europejskich
pucharach. Jeden rywal do pucharów mniej. W sobotę ubył rywal drugi, bo
gołym okiem widać, że poprawa sytuacji finansowej w GKS Katowice nie
przekłada się na poprawę, czy nawet utrzymanie, jakości gry tego zespołu.
Przegrać z Widzewem w obecnych czasach mało kto jest w stanie, a gieksa tego
dokonała. Wreszcie wszystko ma odpowiednie proporcje, Bojarski gra jak
Bojarski, a Tkocz kwasi jak Tkocz, a nie irracjonalny zdobywca Oscara dla
"najlepszego bramkarza polskiej ligi". Po drugiej bramce dla Widzewa wypada
również podziękować piłkarzowi Sznaucnerowi, że nie chciał przyjść do Legii.
We wtorek pozostaje odstrzelić Groclin, po czym skoncentrować się na
utrzymaniu jak najmniejszego dystansu do Wisły w oczekiwaniu na nieuchronny
kryzys "najlepszej drużyny w Polsce". Na razie w kryzysie jest tylko
Żurawski, ale to pewnie on, a nie walczący o zagraniczny kontrakt Kuźba,
wystąpi obok Olisadebe w meczu z Węgrami.
Wiśta wio, łatwo powiedzieć, a tymczasem pokonać Groclin będzie bardzo
trudno. Mając w pamięci jakość naszej gry defensywnej w meczu z Amiką
każdemu radzę przyjść na stadion ze świadomością, że zaczynamy od 0:1 lub
0:2. Przecież Rocki, Niedzielan, Wieszczycki, Zając i Mila są w szybkim
ataku o wiele groźniejsi od Dembińskiego, Mielcarskiego i Bąka. Jedyna
nadzieja, że wyzdrowieje Zielu i posprząta, a zwłaszcza spowoduje, że
Majewski, Vukovic i Surma zaczną grać agresywnie, a nie tylko biegać za
rywalami. Już w jesiennym meczu z Odrą Rocki robił straszliwy zamęt w naszej
drugiej linii, a teraz przyjedzie przecież ze znacznie lepszym zespołem.
Zielu wróć, bo w innym przypadku będziemy świadkami równie radosnego
futbolu, jak w meczu z Amiką, z dziesięcioma bramkami co najmniej, bo
Groclin ma jeszcze słabszą obronę niż Amica. Wiem, wiem, trudno to sobie
wyobrazić, ale przecież do składu Groclinu powinien wrócić Igor Kozioł,
czego jemu i trenerowi Kaczmarkowi serdecznie życzę. Liczę przy tym na prawo
serii, bo przecież trener Jabłoński wystawił przeciw Legii dwóch juniorów w
obronie i efekt był taki, że chyba nigdy w życiu już tego nie zrobi.
Trenerowi Okuce gratuluję natomiast kolejnego udanego transferu. Nuhi jest
naprawdę dobry i jest nadzieja, że to co zepsuje w defensywie, z nawiązką
odrobi w ataku. To taki nasz Kosowski, tyle że bardziej dynamiczny, ale
równie kontrowersyjny w defensywie. Już cieszę się na ich bezpośrednie
starcie. To może być pierwszy w historii futbolu przypadek, że skrajni
pomocnicy nie zetkną się w czasie meczu, bo jeden i drugi będzie biegał
tylko na połowie przeciwnika. I tu znowu zawołam: "Zielu wróć!", bo dzięki
temu Dudka zastąpi Jóźwiak i tym samym prawa strona będzie jako tako
zabezpieczona. Wracając do Okuki, to miłe, że procent udanych zagranicznych
transferów jest w Legii kilkakrotnie wyższy niż w całej lidze. Wystarczy
spojrzeć na ruchy Wisły na pozycji bramkarza. Już w tamtym sezonie
dziękowaliśmy Bogu, że człowiek, który szkoli w Krakowie bramkarzy (kim jest
ten sympatyk Legii?), wybrał Trabalika zamiast Stanewa. Nie tylko dlatego,
że Stanew bronił dobrze, ale przede wszystkim z uwagi na uprzejmość Słowaka
w stosunku do Svitlicy w decydującym meczu wiosny. Zanim Svitlica zastanowił
się, co zrobić z piłką, dzielny Słowak już leżał jak piesek na linii pola
karnego, a ja po chwili grzmiałem "Mistrzem Polski jest Legia!". "Hugues -
my wierzymy" - zaśpiewam teraz przed meczem.
Jeśli chodzi o wiarę, to wierzę również w Zarajczyka. Wierzę, że zrobi
podgrzewaną murawę, wykupi Nuhiego, odda nowe szatnie, podpisze kontrakt z
browarami, umowę z Miastem oraz ugodę z CWKS. Jeśli zrobi choć połowę z tego
co teraz publicznie zapowiada, będzie jeszcze lepiej niż nieźle.