Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Legia jeszcze zabłyśnie

czwartek, 20 marca 2003 10:36
Maciej Rowiński (Życie Warszawy)

Czy porażka z Groclinem przekreśla szanse Legii na obronę mistrzostwa? Wielu twierdzi, że tak. Wisła jest obecnie najlepsza. Skład, trener i przewaga nad Legią przemawiają za "Białą gwiazdą".


Podobnie było w ubiegłym roku. Wszyscy stawiali na Wisłę, lecz tytuł wywalczyła Legia. Podopieczni Dragomira Okuki zawsze początek rundy mają słaby. Serbski szkoleniowiec dawał w kość piłkarzom podczas przedsezonowych zgrupowań i w pierwszych meczach stołecznym piłkarzom brakowało świeżości. Jesienią 2001 roku Legia przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 0:1 i w Warszawie z Amicą 1:2. Dopiero w trzecim spotkaniu zwyciężyła w Chorzowie Ruch 4:0. Wiosną 2002 Legia wymęczyła zwycięstwo 3:2 nad Amicą. Później zremisowała w Szczecinie z Pogonią i odniosła zwycięstwo 1:0 na Łazienkowskiej nad Wisłą. Jesienią ubiegłego roku, po trzech remisach, Legia pokonała w Zabrzu Górnika 3:2 i zwyciężyła też Wisłę 3:2. Kilka razy prasa zwalniała już Okukę, a on - jakby na przekór wszystkim - zdobył mistrzostwo Polski.


Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej "Drago" mówił, że tym razem nie może pozwolić sobie na słabsze występy w pierwszych meczach, bo Wisła ucieknie. Tymczasem ze zgrupowania na Cyprze dochodziły głosy, że stołeczny zespół trenuje ponad siły, a trenera nazwano katem. Potwierdziło się to w meczach z Amicą i Groclinem. Legioniści ruszali się jak muchy w smole. Byli wolni, jakby biegali z ołowiem w getrach.


Od półtora roku sytuacja w Legii powtarza się. Po słabym początku legioniści nabierają tempa. Jeżeli wszystko ma być kalką poprzednich rund, to po słabszym meczu w najbliższą sobotę z Pogonią legioniści rozgrzeją się przy Łazienkowskiej i pokonają Górnika, a 9 kwietnia w Krakowie pokażą klasę. Ciekawe, co wówczas powiedzą ci, którzy już widzą Wisłę na tronie. Poza tym, zgodnie z maksymą, mistrz jesieni nie może zostać mistrzem Polski, więc i Wisła... Trudno też przypuszczać, aby krakowscy piłkarze utrzymali wysoką formę od 20 lutego do 4 czerwca. Chyba że Henryk Kasperczak znalazł cudowną metodę na utrzymanie formy...

Podaj ten news dalej: