"Nie stawiam żadnych warunków finansowych. Przyjmę to, co zaproponuje mi dyrektor Janusz Olędzki" - powiedział Mariusz Piekarski. Popularny "Mario" chce jak najszybciej rozpocząć treningi z Legią.
"Żeby grać na ligowym poziomie potrzebuję jeszcze trzech tygodni solidnych treningów. Razem z doktorem Stanisławem Machowskim chcę w końcu wyleczyć kontuzję stawu skokowego, która się ciągnie za mną jeszcze z Cypru" - mowi "Piekarz".
Wypowiedzi zawodnika zaskakują wszystkich: "Nie mam wyjścia, zabieram się ostro do roboty. Żałuję, że menedżer chciał mi znaleźć pracodawcę w Chinach. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Znów jestem w Legii!"
"Wszystko odstawiam na bok. Zdaję sobie sprawę, że to ostatni moment, żebym coć jeszcze w piłce zdziałał. Mam 28 lat i do grania zostało mi tylko kilka lat. Biję się w pierś, bo wiem, że wcześniej postępowałem źle. Niepotrzebnie obrażałem się na Okukę o to, że nie gram. Poczekam na ławce." - kończy Piekarski.
Powrót syna marnotrawnego
wtorek, 8 kwietnia 2003 15:13
Woytekźródło: Super Expressna podstawie: Super Express