Mimo wysokiej porażki chyba nikt nie mógł doznać uczucia wstydu - legioniści odstawali rzecz jasna od swoich madryckich przeciwników, ale jeżdżąc na tyłkach i gryząc trawę pokazali, że stanowią drużynę. Zapraszamy na analizę najbardziej radosnego 1-5 z historii polskiej piłki.
Vadis Odjidja-Ofoe 
Miroslav Radović 
Bartosz Bereszyński 
Guilherme 
Adam Hlousek - Słabo wszedł w mecz, bo przy bramce na 1-0 zbyt łatwo pozwolił się ograć zawodnikowi Realu (na usprawiedliwienie można powiedzieć, że ograł go sam Gareth Bale). Z minuty na minutę Hlousek jednak rozkręcał się coraz bardziej – potrafił wymienić dobre podanie z kolegami, z niespożytymi siłami biegał po lewym skrzydle do przodu i do tyłu oraz notował bardzo porządne odbiory. Choć było już naprawdę dobrze, to w 69. minucie zostawił zupełnie wolną lewą stronę, z czego z chęcią skorzystał Vasquez, podwyższając na 4-1. Szkoda, bo Hlousek pokazał, że nawet przeciwko „Galacticos” potrafi dać z siebie dużo na lewej obronie.
Arkadiusz Malarz – Do jego interwencji na przedpolu nie sposób się przyczepić, bo piąstkowania Arka były pewne i skuteczne. Były w tym meczu dwa momenty, w których nasz golkiper udowodnił wszystkim, że nie jest jeszcze takim emerytem – najpierw w 50. minucie kapitalnie odbił dwa uderzenia, a potem w 88. minucie jego wyższość musiał uznać sam Cristiano Ronaldo, którego bombę Malarz przepięknie wybił na rzut rożny. Malarz nie pomógł drużynie przy dwóch golach w drugiej połowie. Najpierw przepuścił między nogami potężny strzał Vazqueza, a w końcówce nie przypilnował bliższego słupka i bezlitośnie wykorzystał to Morata. Jednak ogólnie, tak jak mówił po meczu – nie miał się za co wstydzić.
Jakub Rzeźniczak – Po lawinie krytyki (niestety w 100% zasłużonej) po meczu z Pogonią podniósł się i przeciw Realowi Madryt zagrał nie najgorsze spotkanie. Co prawda parę razy gospodarze przedzierali się przez naszych stoperów, ale Kuba nie poddał się bez walki i podjął rękawicę rzuconą mu przez tercet BBC. „Rzeźnik” potrafił błysnąć odważnymi wślizgami, tak jak zrobił to w 27. minucie, a także z poświęceniem udało mu się zablokować kilka uderzeń rywali. Szału nie było, ale w walce o piłkę gryzł trawę, a to akurat szanować należy zawsze.
Jakub Czerwiński - Wszedł w mecz nadspodziewanie pewnie, gdy od pierwszych minut popisywał się dobrymi wślizgami i wybiciami piłki. Trzymał się dobrze do momentu gola na 2-0, wtedy bowiem napastnicy "Królewskich" zyskali więcej animuszu i coraz pewniej przedostawali się pod bramkę "Wojskowych". Kamykiem do ogródka Czerwińskiego jest niewątpliwie brak przypilnowania Moraty, gdy ten nie niepokojony przez obrońcę zdobył asystę przy golu na 4-1. Kubie trzeba jednak oddać, że rzucony na bardzo głęboką wodę stara się po niej nieźle pływać.
Thibault Moulin - Nie był zbytnio widoczny i raczej rzadko miał okazję ku temu by móc się wykazać. Zaliczył kilka niezłych interwencji w defensywie, jak choćby wślizg z 9. minuty czy wybicie z 61. Zdecydowanie za mało pokazywał się w akcjach z przodu, wybrał rolę pomocnika skupionego wyłącznie na destrukcji. Przy bardzo słabo grającym Jodłowcu i tak był tym lepszym na środku pola, ale było to zdecydowanie za mało na Real, choć dzięki swojej woli walki zasłużył na niewielką pochwałę.
Michał Kucharczyk - "Kuchy" miał za zadanie wykorzystać swoją szybkość, ale jedni z najlepszych obrońców świata zablokowali go bez większego problemu. Michał jak zwykle starał się walczyć, a że z przodu "Królewscy" nie dawali mu pograć, to ten często cofał się do drugiej linii i pomagał kolegom w zadaniach defensywnych. Nasz skrzydłowy w 70. minucie świetnie zablokował nawet Cristiano Ronaldo. Potem niestety przydarzyło mu się kilka prostych i nierozważnych strat. Po jednej z nich gospodarze przeprowadzili akcję zakończoną bramką, choć "Kuchy" walczył do końca by odzyskać futbolówkę. Trudno jednak wymagać od niego, by zasuwał jak zły tuż po tym, gdy dopiero co doszedł do siebie po kontuzji.
Tomasz Jodłowiec 
Zmiennicy:
Nemanja Nikolić - Brutalnie zderzył się z wielką europejską piłką. "Niko" w kwadrans rzecz jasna nie mógł zrobić za wiele, ale to wystarczyło by móc zobaczyć ile tak naprawdę brakuje Nikoliciowi do wysokiego poziomu. Na plus można zaliczyć mu uderzenia z 87. i 93. minuty, kiedy to oddał groźne strzały w kierunku bramki "Galacticos".
Waleri Kazaiszwili 
Michał Kopczyński - Grał zbyt krótko by móc go ocenić.

