Tule już razy musiał pan w ostatnim czasie odpowiadać na pytanie, dlaczego z Legią jest tak źle i co zrobić, aby było lepiej, że chyba już opracował pan sobie jakąś sensowną odpowiedź... - rozpoczynamy rozmowę z Dragomirem Okuką, trenerem Legii.
Dragomir Oukua: - Ha! Zobaczymy dziś! Ten mecz nam dużo wyjaśni. Jedno jest pewne - nie ma wielu możliwości zmian. Trzeba po prostu na boisku grać z większą wiarą, determinacją, zaangażowaniem. Z odpowiedzialnością. Bez tego nie ma piłki. Trzeba grać odważnie, a tego ostatnio brakowało. Trzeba nie bać się pójść jeden na jednego. Nie można chować się za czyimiś plecami, uciekać od gry. Cały problem tkwi w psychice. To nie jest zespół, który nie potrafi grać w piłkę. Na razie nie przewiduję rewolucji w składzie. Ci piłkarze, których mam do dyspozycji, wciąż mają moje zaufanie.
- To, co pan mówi, wydaje się oczywiste - trzeba walczyć, starać się. Każdy to wie.
- Tylko, że jak widać na boisku takie oczywiste to zawsze nie jest. Żaden trener nie będzie rozdzierał szat, jeśli przegra mecz. Każdy kiedyś przegrywa, to jest sport. Jednak trzeba przegrać po walce.
- A tej zabrakło w spotkaniu z Odrą.
- Mnie boli, gdy widzę, że drużyna ma wartość, a jej zupełnie nie pokazuje. I ona się wtedy kompromituje swoją grą. Kompromituje. Można przegrać z Wisłą, tak jak to miało niedawno miejsce - po walce, po równym meczu, w którym i my mogliśmy wygrać, i oni. Jednak nie można z Odrą po tak słabej grze. Kiedy widzę, że piłkarze mogą więcej, a tego "więcej" nie widać, to jest to tragedia. Sami siebie ośmieszają taką postawą. Ośmieszają się, kiedy tak lekko przychodzą im straty piłki, nieudane akcje, nieskuteczne strzały.
- W takim razie ma pan zaufanie do piłkarzy, czy nie?
- Mam. Najłatwiej teraz lamentować. Mówić, że nie wypłacono premii za mistrzostwo, że odeszli czołowi piłkarze, że zimą zespół chciał strajkować. Ale to nie ma sensu. Ja się teraz zastanawiam, jak tę Legię uratować. Jest szansa, duża szansa na grę w europejskich pucharach. Kiedy jej już nie będzie, można bez ryzyka szukać nowych rozwiązań. Teraz stawka jest zbyt wysoka. Poza tym ja naprawdę ufam tym pilkarzom. Mamy dobry skład - Zieliński, Kucharski, Vuković, Svitlica, Kiełbowicz, Majewski. Oni wszyscy potrafią grać. Owszem, nie ma bezbłędnych, ale i pan robi błędy pisząc artykuły. Każdy robi. Najgorsze byłoby teraz powiedzenie, że źle, że będzie gorzej, że beznadziejni piłkarze i jeszcze gorsza ich forma. I w ogóle moglibyśmy już nie wychodzić na boisko. Tylko, że to byłoby uciekanie od problemu.
- No to nie uciekajmy. Piłkarze po cichu mówią, że zawalił pan przygotowania.
- Nie mają prawa wygłaszać takich komentarzy. Powtarzam im cały czas - nie szukaj winy u innych, nie szukaj winy w sposobie gry, ustawieniu, treningach, dziennikarzach, sędziach, stanie murawy. Szukaj winy u siebie. Odzyskaj formę. Najpierw spójrz na to, co robisz na boisku. Popatrz, jak grałeś rok temu. A jak teraz puszczasz bramki, jak dośrodkowujesz, jak strzelasz i jak przyjmujesz piłkę. Na tym polega futbol, a to nie ma związku z tym, ile biegałeś zimą.
- O czym rozmawiał pan przed kilkoma dniami przez godzinę z drużyną?
- Pytałem, co im nie pasuje, co im się nie podoba. Dlaczego słabo grają, dlaczego nie ma radości z gry, dlaczego nie ma werwy? Powiedziałem im też, że były takie dni, kiedy graliśmy w piłkę, ale przeszłość już się nie liczy. I że muszą myśleć o swojej przyszłości. Mogą bardzo łatwo stracić wypracowaną przez rok reputację. Kariera zawodnika toczy się bardzo szybko. Jesteś na szczycie, a potem jeden, dwa, trzy słabe mecze i cię nie ma. Tak wygląda piłkarskie życie. I oni mają teraz ostatni moment, aby potwierdzić swoją wartość.
- Muszą potwierdzić, bo zaraz pojawi się podejrzenie, że zeszłoroczne mistrzostwo wywalczyli przypadkiem. Trafiło się, jak ślepej kurze ziarno.
- Zobaczmy, ilu odeszło - Kowalewski, Stanew, Karwan, Czereszewski, Omeljańczuk, Murawski. Były też inne problemy - Marcin Mięciel wyjechał w ostatniej chwili, Stanko Svitlica zniknął na dwa miesiące, Szala i Wróblewski doznali kontuzji. Co by było z Wisłą, gdyby odeszli Żurawski, Kosowski, Uche, Głowacki, Baszczyński, a Szymkowiak i Kuźba doznali kontuzji? Nie chodzi tylko o jedenastu dobrych piłkarzy do gry, ale o to, aby była rywalizacja, walka, szeroka kadra. A my rok temu ograliśmy tę samą Wisłę i w lidze, i w Pucharze Ligi. Nie przegraliśmy 33 meczów z rzędu, dobrze graliśmy w pucharach. Co jednak byśmy zrobili, gdyby w odpowiednim momencie Czereszewski nie zastąpił Svitlicy, gdyby Karwan nie strzelił gola Wiśle? Prawda jest taka, że teraz nie mamy na ławce zawodników, którzy mogą coś zmienić. Legia nie zdobyła mistrzostwa przypadkowo. Jednak to już nie jest ta sama drużyna i trzeba trochę inaczej na to patrzeć. Chociaż ten aktualny zespół, z małą kadrą, może grać dużo, dużo lepiej. Dlatego się tak denerwuję.
- Czy w takim razie w ogóle mieliście szansę na mistrzostwo Polski?
- Na rywalizację z Wisłą w przekroju całego sezonu szansy nie mieliśmy. W jednym meczu tak - możemy walczyć, możemy wygrać, bo mamy bardzo dobrych zawodników. Jednak na cały rok jest ich zbyt niewielu. To jednak żadne usprawiedliwienie, gdy walczymy z Groclinem, GKS, Odrą. Z nimi musimy walczyć i wygrywać. W zeszłym roku naszą siłą było to, że graliśmy równo, przez cały mecz. Narzucaliśmy swój styl gry rywalom. A teraz jest piętnaście minut grania i dziesięć stania. Nie ma woli, determinacji i koncentracji. To nie jest tylko kwestia zimowych przygotowań. Z Wisłą w Krakowie graliśmy bardzo dobrze i w końcu popełniliśmy katastrofalny, piłkarski błąd - i rywal zdobył gola na 1:1. Czyli nie forma, nie świeżość, nie kondycja, ale koncentracja zadecydowała. Nie chcę teraz mówić, że wszystko jest winą piłkarzy, albo wszystko trenerów. To jest nasza wspólna wina.
- A czyja większa?
- Zawsze trenerzy muszą brać odpowiedzialność na siebie. Gdyby nie grało dwóch piłkarzy - to jest wtedy ich problem, ich wina. Kiedy nie gra ośmiu - to jest to moja wina. Ja wiem, że coś zrobiliśmy źle i się martwię. Jednak teraz tego nie naprawimy, nie cofniemy czasu. Powtórzę jeszcze raz - ja piłkarzom ufam i jest nadzieja, że i mnie jeszcze będzie się ufać. Poza tym takie kryzysy w klubach się zdarzają. Barcelona jest na dwunastym miejscu w lidze hiszpańskiej.
- I dlatego już jej nie prowadzi Van Gaal.
- O, to jest cała Polska! To jesteście wy! Tylko zmiany i zmiany. Engel bohater - Engel nieudacznik. Świetni piłkarze - piłkarze śmiecie. Tak to się tu u was zmienia. Arsenal Londyn miał w cuglach zdobyć mistrzostwo Anglii i powalczyć o Puchar Europy, a nagle zaczął przegrywać mecz za meczem. I nikt Wengera nie zwalnia. Wy dajecie moje wielkie zdjęcia po porażkach, nie po zwycięstwach. To jest mój największy sukces - zwalnialiście mnie po miesiącu, a ja już pracuję ponad dwa lata! Trzeba patrzeć realnie. Ja patrzę.
- I co pan widzi?
- Może to, że niektórzy piłkarze już są wygrani, może za dużo osiągnęli, może mistrzostwo Polski było już dla nich szczytem możliwości. W życiu każdego piłkarza po okresie sukcesów zaczyna się okres porażek. I może u niektórych się zaczął.
- A nie jest tak, że ten zespół nie ma przed sobą przyszłości? Że brakuje przed nim perspektyw?
- Już dawno stwierdziliśmy, że od czerwca trzeba coś zmienić. I obraz, i system, i ustawienie. Jest spora grupa piłkarzy, która może zostać. Jednak potrzebna jest też świeża krew, poszerzenie kadry. Nie powiem jeszcze, z kim się pożegnamy, ale nie będzie to wielu piłkarzy, bo i tak mamy wąską kadrę. Jednak na pewno będziemy szukali nowych rozwiązań. Teraz to co możemy zrobić? Zmienić ustawienie w trakcie sezonu? Bzdura. Trzeba było zmienić wcześniej? Tym ustawieniem wszystko wygrywaliśmy. Zastąpić obecnych piłkarzy innymi? Nie ma innych. W czerwcu będzie czas, aby działać. Brać młodych, ambitnych piłkarzy.
- Pan ma młodych i ambitnych na ławce - Zganiacza i Golańskiego.
- Gdyby oni byli tacy świetni, to nie ma trenera, który by na nich nie stawiał. A ja jestem na każdym treningu i wiem, że poza Wróblewskim Legia nie ma młodych wartościowych piłkarzy. Zganiacz też by się przydał, gdyby Legia grała dobrze. Jednak gdy gra źle, to wystawienie go do składu tylko by mu zaszkodziło. Bo on nie jest w stanie pociągnąć tego zespołu. Gdybym miał młodych, ambitnych, zdolnych - byłbym szczęśliwy. Choć dużo się na ten temat mówi, nie mam takich graczy.
- Buduje pan zespół, przed którym nie ma wyraźnej przyszłości.
- Budujesz tak, jakie masz możliwości. Chcesz napastnika za milion euro, ale jest Stanko za pół miliona - bierzesz Stanka. Chcesz pomocnika za pół miliona, a może inny, podobny przyjść za darmo - bierzesz za darmo. Nie masz kasy na bramkarza, bierzesz tego, za którego nie trzeba płacić.
- Mijanovicia i Nuhiego, dwóch słabych piłkarzy...
- Kiedy Vuković i Svitlica przychodzili na Legię, też mówiono, że nic nie potrafią. Dajmy teraz czas Mijanoviciowi i Nuhiemu. Oni nas wzmocnili, bo taka była konieczność. Jak nie masz na Mercedesa, to kupujesz Poloneza. To mało przyszłościowy zakup, ale jeździ. W piłce nie ma wielkiej filozofii. To nie futbol amerykański, gdzie nikt niczego nie rozumie.
Rozmawiał Krzysztof Stanowski
Wywiad
Oni się ośmieszają
piątek, 25 kwietnia 2003 11:47
Dragomir Okukaźródło: Przegląd Sportowy