"Łatwiej było strzelać gole niż siedzieć podczas kontroli dopingowej. Spędziłem tam prawie godzinę, a więc niewiele krócej, niż trwało spotkanie. Musiałem siedzieć, rozmawiać i wiele innych rzeczy robić. Ale ostatni stamtąd nie wyszedłem. Został jeszcze Tomek Sokołowski i trzech kolegów z Katowic" - powiedział bohater meczu Marek Saganowski.
Czytaj wywiad
Sagan: Umiemy się podnieść
sobota, 26 kwietnia 2003 07:37
Woytekźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza