Maciej Rowiński: Dobry wynik, słaba gra - zgodzi się Pan z tą opinią?
Dragomir Okuka: Zasłużenie zwyciężyliśmy. Nie zagraliśmy olśniewająco, ale rywale uniemożliwili nam finezyjną i dobrą grę. Przeciwnicy grali defensywnie i asekuracyjnie, a taki zespół trudno pokonać. Nie dziwię się, bo bez sześciu kluczowych zawodników trudno prowadzić otwartą grę. Najważniejsze jest to, że po sześciu remisach z rzędu wygraliśmy przy ul. Konwiktorskiej.
Dlaczego Legia znów zagrała słabo?
- Być może ciążyła na nich zbyt duża presja, która nakazywała przerwać tradycję meczów bez zwycięstwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że piłkarze byli spięci i ociężali. Cieszę się jednak z sukcesu, bo mamy coraz większe szanse zakwalifikowania się do Pucharu UEFA.
Nie drżał Pan, że mecz może zakończyć się remisem?
- Czułem, że zdobędziemy gola, więc serce mi nie drżało. Po zdobyciu bramki przez Saganowskiego wiedziałem już, że wygramy.
Dał Pan szansę Saganowskiemu i znów Pana nie zawiódł.
- Pamiętam, że Marek nie był nawet podstawowym zawodnikiem Odry Wodzisław. Zobaczyłem, że ma to "coś", co charakteryzuje dobrego napastnika i chciałem, aby przyszedł do Legii. Dostawał szansę. W końcu za którymś razem wykorzystał ją i dlatego w ostatnich spotkaniach gra w podstawowym składzie i co najważniejsze strzela gole.
Jak ocenia Pan kibiców?
- Zabrakło ich, co mnie bardzo zdziwiło. Na drugi raz trzeba zadbać, aby było ich więcej. Bez stadionu pełnego kibiców takie mecze tracą na widowiskowości. Ci, którzy przyszli i bluźnili, są młodzi i jeszcze jest czas, by ich wychować.
Cieszy się Pan bardziej z porażek Groclinu i Odry czy ze zwycięstwa Legii?
- Najważniejsze są oczywiście nasze zwycięstwa, ale gdy rywale tracą punkty, ułatwiają nam zajęcie miejsca premiowanego grą w Pucharze UEFA. Nasza liga jest bardzo wyrównana. Wisła się męczy, Groclin i Odra przegrywają i mogę założyć się, że zespoły z czołówki nie są w stanie zwyciężyć we wszystkich meczach do końca sezonu. Legia także? Tego nie powiedziałem...
Rozmawiał: Maciej Rowiński