Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Liczę na grę od początku

poniedziałek, 5 maja 2003 12:41
Jacek Magieraźródło: Przegląd Sportowy

Jacek Magiera niezwykle rzadko otrzymuje sposobność, by pojawiać się na boisku od poczatku spotkania. Zazwyczaj wchodzi na kilka, kilkanaście minut. Wczoraj jednak miał swoich parę chwil. Z jego podania padła przecież decydująca o losach meczu bramka.

Grzegorz Pazdyk: To chyba wielka satysfakcja tak idealnie podać piłkę koledze?

Jacek Magiera: Cieszę się niezmiernie, zupełnie jakbym sam tę bramkę strzelił. Marek w zasadzie dostawił nogę i wyszła mu piękna bomba. Piłka wpadła tam, gdzie właściwie powinien stać bramkarz. Jednak siła uderzenia właściwie wykluczyła skuteczną interwencję.

Mecz okazał się bardzo słaby...

- To nie jest najwazniejsze, choć przyznaję, że nie był wielkim widowiskiem. Jednak mam powody do radości, ponieważ przy Konwiktorskiej jeszcze nie wygrałem, a przecież gram już trochę w piłkę. Wracając zaś do poziomu spotkania... chyba lepiej brzydko wygrać niż pięknie przegrać. Porażka tutaj mocno by nas zabolała. Przecież każdy wie, że teraz nie możemy patrzeć na klasę rywala, silić się na piękno gry. Po prostu musimy wszystko wygrywać, aby myśleć o występie w pucharach. Rywale nie śpią, dziś wygraliśmy, lecz miejsca w tabeli nie udało się poprawić.

Czy dzisiejszy, bardzo dobry występ przekona do pana trenera Okukę?

- Ja cierpliwie czekam na swoją szansę i mam nadzieję, że się doczekam. Dziś czekałem chyba 55 minut. Darek Dudek doznał kontuzji i poprosił o zmianę. Wszedłem i może coś dobrego z tego powodu dla mnie wyniknie. Ale pewności nie mogę mieć żadnej. Decyzje nie należą do mnie.

Czy stawka meczu nieco was przytłumiła?

- Na ławce nie było najmniejszych oznak zdenerwowania. Na bramkę czekaliśmy cierpliwie, ale wiedzieliśmy, że wczesniej czy później padnie. Proszę nas zrozumieć. Ciężko walczy się przeciw zespołowi, który niemal w komplecie przebywa na własnej połowie. Polonia ograniczyła się właściwie do niezłego wykonywania stałych fragmentów gry. Podobna taktyka jest niezwykle niewygodna. Nie stracić, a jak sie nadarzy okazja - strzelić. Z wysokości trybun wszystko wygląda nieco inaczej i denerwuje kibiców. Najważniejsze jednak, że mecz się skończył, a punkty zostały zapisane w naszych rubrykach. Za tydzień zmierzymy się z Wisłą Płock. Liczę na punkty i grę... od początku.

Rozmawiał: Grzegorz Pazdyk

Podaj ten news dalej: