Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Cierpliwość ma granice

poniedziałek, 5 maja 2003 21:38
Jacek Magieraźródło: Gazeta Wyborcza

Robert Błoński: Wiele wskazuje na to, że tytuł mistrza Warszawy, który zdobyliście w niedzielę, będzie jedynym trofeum wywalczonym przez Legię w tym sezonie.

Jacek Magiera: Na dziś tak to wygląda... Sytuacja rzeczywiście nie jest tak fajna jak po zwycięskich 3:0 na Łazienkowskiej derbach w ubiegłym sezonie. Wtedy zostaliśmy samodzielnym liderem, potem zdobyliśmy tytuł, a teraz... Zaczekajmy jednak do końca. Zamierzamy już nie stracić ani jednego punktu i nie oglądać się na innych. Nawet jeśli się uda wygrać wszystko, nie gwarantuje nam to nie tylko, niestety, tytułu, ale nawet europejskich pucharów.


Pana wejście w derby odmieniło mecz. Miał Pan nie tylko asystę, ale i sam omal nie zdobył gola.

- Cieszy mnie taka ocena i asysta, która dała drużynie zwycięstwo. Ja wszedłem na boisko trochę przypadkowo, bez rozgrzewki. Kontuzji doznał Darek Dudek i musiałem go szybko zmienić. Grałem na lewej obronie.


Ale jakoś mało Pana było widać z tamtej strony boiska...

- A tak. Bo niedługo później na boisko wszedł polonista Kosiorowski i ja go pilnowałem na prawej stronie. Na lewą przeszedł Tomek Jarzębowski, który miał "opiekować" się Sethem Ablade. Po zdobyciu gola grałem w defensywie, pilnowaliśmy, by nie stracić tego zwycięstwa. Czasem włączałem się do akcji ofensywnych. Derby może nie były piękne, ale ja się cieszę z pierwszego, odkąd jestem w Legii zwycięstwa na Konwiktorskiej.


Zagrał Pan aż pół godziny. Najdłużej w tej rundzie...

- To są fakty. Dotąd wiosną wystąpiłem w czterech spotkaniach, najdłużej na boisku przebywałem przez 20 minut. Cóż, nie tak sobie wyobrażałem tę rundę, ten sezon w Legii. Czekałem cierpliwie na swoją szansę i... czekam dalej.


A może mecz z Polonią był okazją, którą Pan wykorzystał?

- Nie myślałem w tych kategoriach. Wszedłem na boisku na zupełnym luzie, spokojny. Chciałem pomóc w pokonaniu Polonii. A od oceny, czy szansę wykorzystałem, jest ten, który mi ją dał, czyli trener.


Czy coś zamierza Pan z tym siedzeniem na ławce rezerwowych zrobić?

- Nie jestem w stanie nic zrobić oprócz tego co do tej pory. Czyli trenować i walczyć o miejsce w składzie.


Niedawno strzelił Pan trzy gole w IV-ligowych rezerwach...

- A mogło być więcej. No, ale to tylko przekonało mnie, że to, co robię, jest słuszne. Nie załamuję się, nie obrażam, tylko trenuję. Oczywiście nie interesuje mnie gra w IV lidze, bo w tej klasie rozgrywek występowałem 11 lat temu.


Czy Pana cierpliwość ma granice?

- Ma. Ale na pewno starczy mi jej do końca sezonu. Zostając tutaj, myślałem, że będę grał, i wszystko robiłem w tym celu. Trener postawił na innych.


A co będzie po sezonie?

- Świetnie się czuję w Warszawie...


...to może będzie Pan grał w Polonii?

- Może? (śmiech). Z Legią mam jeszcze dwuletni kontrakt i zostanę w tym klubie tak długo, jak będę mu potrzebny.


Dlaczego Legia straciła w tym sezonie tyle punktów ze słabszymi zespołami?

- To problem Legii od lat. Ale przecież w tej rundzie przegrywaliśmy i z tymi, co są wyżej w tabeli, czyli Wisłą, Groclinem i Odrą. Gdybyśmy z nimi remisowali, mielibyśmy o trzy punkty więcej, a każdy z rywali o dwa mniej. I tabela byłaby bardziej "płaska"... Ale teraz to tylko gdybanie.


Kilka miesięcy powiedział Pan, że "Łukasz Surma dostał w Legii miejsce za darmo".

- Nie powiedziałem tego. Znamy się kilkanaście lat i te słowa po prostu ktoś mi włożył w usta. A ja nie zamierzałem niczego prostować. I nigdy tego nie zrobiłem. Bo tłumaczą się tylko winni, a ja jestem niewinny.


Ostatnio niebywałą skuteczność prezentuje Marek Saganowski. Czy dlatego, że on zaczął strzelać gole, to przestał Stanko Svitlica?

- Nie. Były przecież mecze, w których obaj zdobywali gole. Stanko strzelił ich aż 19. To teraz jest bardziej uważnie pilnowany przez obrońców.


Z Polonią zagrał Pan na lewej obronie. Ale to nie jest chyba Pana ulubione miejsce na boisku?

- Jestem przyzwyczajony do gry niemal w każdym miejscu boiska. W Legii byłem stoperem, prawym, lewym obrońcą, prawym, defensywnym ofensywnym pomocnikiem... Jestem do dyspozycji trenera.


Ten sezon jest rozczarowaniem dla Pana i Legii.

- Skłamałbym, gdybym powiedział, że jestem zadowolony z siedzenia na ławce. Co do drużyny, to w przypadku Legii zawsze liczy się tylko pierwsze miejsce. Dla innych wicemistrzostwo kraju to sukces, a dla nas "tylko" drugie miejsce.


Rozmawiał: Robert Błoński

Podaj ten news dalej: