Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Łatwo było strzelić

poniedziałek, 19 maja 2003 08:48
Marek Saganowskiźródło: Gazeta Wyborcza

"W pierwszej sytuacji, po znakomitym podaniu Łukasza Surmy, byłem sam na sam z bramkarzem. Spokojnie go przelobowałem. W drugiej sytuacji uderzyłem najmocniej, jak umiem" - mówił po meczu z Widzewem o swoich bramkach Marek Saganowski.


Robert Błoński: Strzelając dwa gole, pognębił Pan Widzew...


Marek Saganowski: Tak się zdarza. Zmobilizowali mnie kibice łódzkiej drużyny. Stworzyli świetną atmosferę, przez pierwszy kwadrans miałem trochę "spętane" nogi. Potem z minuty na minutę czułem się lepiej. A już najlepiej to w drugiej połowie, co zresztą było widać.


To Pana pierwsze gole na tym stadionie?


- Nie. Zdobywałem bramki na Widzewie, kiedy byłem zawodnikiem Orlenu Płock.


A zwycięstwo?


- Też nie. Wygrałem tu kiedyś jako zawodnik Odry Wodzisław.


Którego gola było trudniej strzelić?


- Oba łatwo. W pierwszej sytuacji, po znakomitym podaniu Łukasza Surmy, byłem sam na sam z bramkarzem. Spokojnie go przelobowałem. W drugiej sytuacji uderzyłem najmocniej, jak umiem. Starałem się, żeby strzał był celny. Rykoszetu nie było.


Nie żal Panu Zbigniewa Robakiewicza, starszego kolegi z ŁKS?


- No, żal. Czuję do niego wielki sentyment. Na jego skrzydłach rozwijałem się w ŁKS [Saganowski jest wychowankiem tego klubu - red.]. Czasem tłumaczył mi, jak strzelić, żeby był gol, żeby przechytrzyć bramkarza. Ale tak jest. Jednego roku gra się razem, w następnym w przeciwnych zespołach.


Czy dla Pana, urodzonego w Łodzi, byłego zawodnika ŁKS, wygrana na Widzewie i zdobyte gole mają szczególne znaczenie?


- Cieszy mnie moja skuteczność. Nareszcie zacząłem zdobywać bramki. Kilka lat temu uzyskałem w lidze sześć goli w całym sezonie, potem trafiałem rzadko. I nie byłem z tego zadowolony. Ale to nieważne, gdzie te bramki zdobywam.


Czy to, co się działo przed meczem, miało wpływ na Pana grę?


- Nie. Szkoda, że doszło do incydentów. Atmosfera była gorąca, ja lubię grać przy pełnych trybunach. Na takich stadionach gra się świetnie, byle tylko kibice nie biegali po boisku.


Który gol jest dla Pana ważniejszy? Ten zdobyty dwa tygodnie temu przy Konwiktorskiej w derby z Polonią czy te w Łodzi?


- Te w Łodzi. Na trybunach nie było, niestety, ani moich rodziców, ani nikogo z rodziny. A szkoda.

Rozmawiał: Robert Błoński

Podaj ten news dalej: