Stanko Svitlica strzelił w tym sezonie 19 goli, ale ostatniego 12 kwietnia w meczu z KSZO. I wciąż może zostać pierwszym obcokrajowcem w historii, który może zostać królem strzelców polskiej ligi. To dlatego, że nie mniejsza niemoc dotknęła jego konkurentów.
Kuźba rozpoczął od hat tricka na inaugurację z Ruchem, a potem dostał czerwoną kartkę w meczu ze Szczakowianką i po powrocie na boisko zupełnie zatracił skuteczność. Odrodził się dopiero po sześciu spotkaniach, ale doliczając do tego dwa tygodnie, gdy nie grał, zaczął strzelać gole niemal dokładnie po dwóch miesiącach.
Niedzielan po przejściu do Groclinu miał asystę niemal w każdym spotkaniu, ale po raz pierwszy trafił dopiero w szóstej kolejce wiosny. Miał więc tak jak Svitlica do tej pory pięć "pustych przebiegów" z rzędu. Żurawski też strzelał rzadziej niż jesienią, lecz choć najbardziej z nich regularny i on został dotknięty kryzysem. Nie zdobył gola już od czterech kolejek. Jest więc tylko o mecz lepszy niż Svitlica.