Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Cały czas pracujemy nad sprawą stadionu

czwartek, 12 czerwca 2003 14:20
Artur Piłkaźródło: Życie Warszawy

Rada Warszawy ma się dzisiaj zająć sprawą budowy stadionu Legii. Czy to oznacza, że inwestycja wreszcie ruszy?
Artur Piłka (dyrektorem Biura Sportu, Rekreacji i Wypoczynku miasta stołecznego Warszawy): - Mam taką nadzieję. Zgłosimy projekt uchwały o powstaniu jednoosobowej spółki miasta stołecznego Warszawy, która zajmie się budową i zarządem stadionu piłkarskiego.


Czy projekt ma szansę przejść w głosowaniu?

Raczej tak. Nie sądzę, by ktokolwiek był przeciwny budowie stadionu z prawdziwego zdarzenia.


Załóżmy, że uchwała zostanie podjęta. Co dalej?

Projekt zakłada, że jej wykonaniem zajmie się prezydent Lech Kaczyński. Wtedy sprawy ruszą z miejsca. Spółka w 100 proc. będzie należała do miasta. Dzięki temu władze stolicy zachowają kontrolę nad tym, co będzie się działo na tych terenach. Prezydent powoła radę nadzorczą i zarząd. Miasto wyposaży spółkę w tereny przy Łazienkowskiej. Jest tego w sumie 11,36 hektara o wartości 48,6 mln złotych. Budynki wyceniono na 20 mln 400 tysięcy.


Kiedy spółka zacznie budować stadion?

Nie od razu. Najpierw ogłosi przetarg na budowę i zagospodarowanie stadionu. Dopiero po jego rozstrzygnięciu rozpocznie się budowa. Nie obejdzie się bez powołania kolejnej spółki-córki, w której skład wejdzie inwestor, na pewno też Legia SSA, miasto i pozostałe podmioty działające na terenach przy Łazienkowskiej.


Strasznie to wszystko zagmatwane. Jaką będziemy mieć gwarancję, że tereny nie zostaną wykorzystane przez spółkę do budowy np. supermarketu?

Po pierwsze, nie przewiduje tego miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Po drugie, właścicielem terenów cały czas będzie miasto. Przy przetargu nie przejdą propozycje inne niż budowa stadionu.


Co z pomysłem, by to miasto wzięło kredyt, zbudowało stadion, a później wydzierżawiło go "spółce operacyjnej", która miałaby działać na obiekcie, zarabiać i spłacać kredyt.

To nie będzie potrzebne. Projekt uchwały miał trafić pod obrady rady miasta dużo wcześniej. Badaliśmy jednak, czy znajdą się inwestorzy, którzy "weszliby" w budowę stadionu. Okazało się, że tacy są.


Jakie to firmy?

Na razie mogę zdradzić, że zainteresowane inwestowaniem są cztery konsorcja. Dwa polskie, niemiecki i austriacki. To naprawdę poważne firmy. Każda z nich przedstawiła już biznesplan.


Inwestor da pieniądze, ale będzie też wymagał. Jeśli okaże się, że nie wybuduje stadionu bez zgody na inne, tzw. komercyjne budowle przy Łazienkowskiej - co wtedy?

Inwestorów jest czterech. Może zgłoszą się kolejni. Zarząd spółki wybierze najkorzystniejszą ofertę. Jeśli wszystkie będą zawierały propozycję zabrania części terenów pod inwestycje komercyjne, rada miasta będzie musiała się zastanowić, czy może nie warto zmienić planu zagospodarowania.


Jaka będzie sytuacja drużyny piłkarskiej Legii? Czy któryś z inwestorów jest związany z SSA?

Tego nie mogę zdradzić. Legia SSA oczywiście może sama stanąć do przetargu. Jeśli jednak tego nie uczyni, to i tak będzie najważniejszym elementem układanki. Inwestor płaci i wymaga, ale wszystkie biznesplany opierają się na założeniu, że na mecze piłkarskie będzie przychodziło wielu kibiców. To z imprez na stadionie ma pochodzić zysk spółki.


Co się stanie, jeżeli inwestor wprowadzi na stadion inny niż Legia zespół piłkarski?

Teoretycznie to możliwe. Stadion będzie miejski - dostępny dla wszystkich chętnych. Tylko na mecz jakiej innej drużyny przyjdzie w Warszawie kilkanaście tysięcy kibiców. Na pewno reprezentacji, ale ile może się u nas odbyć spotkań kadry. Największym zmartwieniem inwestorów będzie więc kondycja piłkarskiego czy ewentualnie piłkarskich zespołów, które na co dzień będą występować na ich obiekcie.


Rozumiem, że tym drugim zespołem mogłaby być Polonia?

W Warszawie nie ma innego klubu pierwszoligowego. Dwie drużyny na pewno zmieszczą się na jednym stadionie. Czy to będzie realne - okaże się, gdy wybudujemy stadion...


Jak według Pana powinien rozkładać się podział zysków z biletów?

Na świecie wygląda to najczęściej tak, że kluby piłkarskie zabierają 70 procent, stadion 30. U nas może być relacja 80-20. To już kwestia negocjacji.


Jeżeli jednak inwestor będzie chciał wynajmować stadion na mecze ligowe i zażąda za to sum, których klub nie będzie w stanie zapłacić - co wtedy?

Klub za nic nie będzie płacił. Inwestor dostanie tylko tę część kasy z biletów, która zostanie wcześniej ustalona.


Co z bazą treningową, szatniami, siedzibą klubu? Legia nie będzie u siebie.

To kolejna kwestia do negocjacji. Pamiętajmy jednak, że inwestorowi będzie zależało, by drużyna prezentowała jak najwyższy poziom. Tylko wtedy na stadion zaczną przychodzić tłumy kibiców.


Co z pozostałymi sekcjami, które obecnie działają na terenie Legii?

Znajdzie się i dla nich miejsce.

Podaj ten news dalej: