- Dlaczego nie został Pan w Iraklisie Saloniki?
Marcin Mięciel: Działacze nie doszli do porozumienia z Legią. Nakłaniali mnie, abym został w Salonikach, ale nie zamierzali za mnie płacić Legii złamanego eurocenta. Mnie również zaproponowali obniżenie kontraktu. Na to nie mogłem się zgodzić. W Grecji, ze względu na problemy finansowe klubów, zawodników pozyskuje się za darmo. Sytuacja jest więc podobna do tej, która panuje w Legii. Na dodatek Iraklis w każdym tygodniu testował nowych piłkarzy, którzy mogliby przyjść do klubu za darmo.
- Mimo to zostanie Pan w Grecji...
- Tego nie wiem. Jestem już po rozmowach z działaczami Olympiakosu Pireus, ale oni szukają większych gwiazd, prowadzą rozmowy z wieloma piłkarzami.
- Czyli jest Pan obecnie zawodnikiem Legii...
- Tak, znów jestem legionistą. Podpisałem półroczny kontrakt z klubem. Na razie przebywam na urlopie w Warszawie, a dla podtrzymania kondycji gram w siatkonogę.
- I zostanie Pan w Legii?
- Tego nie wiem. Legia ma problemy finansowe i będzie chciała mnie sprzedać. Poza Olympiakosem Pireus mam jeszcze kilka innych ofert, ale nie mogę zdradzić z których klubów.
- Jak ocenia Pan pobyt w Grecji?
- Miałem tam bardzo dobre warunki, wspaniałe mieszkanie oraz tłumacza do dyspozycji. Pomagał mi nie tylko podczas treningów, ale także poza klubem, w bankach czy sklepach. W ogóle Grecy są przyjaźnie nastawieni do Polaków. Niezwykle cenią polskich piłkarzy, przy każdej okazji wypytywali mnie o wielu polskich zawodników.
Obecnie na topie jest Mirosław Sznaucner. W Iraklisie grało mi się bardzo dobrze, a i działacze byli ze mnie zadowoleni. Jedynym problemem są ciągłe przeprowadzki. Najpierw do Niemiec, później do Grecji, teraz powrót do Polski. I nadal nie wiem, czy tu zostanę.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Chwilowy legionista
piątek, 13 czerwca 2003 15:54
Marcin Mięcielźródło: Życie Warszawy