Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Zawsze chciałem wrócić

piątek, 13 czerwca 2003 21:44
Dariusz Kubickiźródło: Gazeta Wyborcza

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A Pan już raz Legię prowadził. Krótko w 1999 roku.

Dariusz Kubicki: Zawsze myślałem o tym, by kiedyś wrócić na miejsce, na którym teraz znów się znalazłem. Myślę, że jestem znacznie lepiej przygotowany do tej roli. Człowiek trochę się postarzał, nabrał doświadczenia i mam nadzieję, że to znane powiedzenie w moim przypadku się nie sprawdzi.


Co to znaczy, że jest Pan lepiej przygotowany?

- Przez dwa lata byłem z zespołem, na wszystko patrzyłem trochę z boku, ponieważ stres i odpowiedzialność drugiego trenera są trochę mniejsze niż pierwszego. Poprawiły się moje relacje z zawodnikami, z czym na początku, gdy zostawałem trenerem Legii po raz pierwszy, miałem pewne problemy. Wówczas niepotrzebnie chciałem wydłużyć dystans pomiędzy mną a drużyną. Nie znałem jednak jeszcze dobrze zawodników, dlatego często mówiłem do nich po nazwisku, co wielu mi zarzucało.


Kto będzie Pańskim asystentem? Może któryś ze starszych zawodników?

- Z nikim jeszcze na ten temat nie rozmawiałem. Natomiast wydaje mi się, że w polskich warunkach godzenie funkcji trenera z byciem zawodnikiem jest bardzo trudne. Raczej takiego rozwiązania nie przewiduję. Nazwiska współpracowników ustalę w ciągu kilku najbliższych dni.


Na jak długo podpisze Pan kontrakt?

- Praca w Legii jest tak prestiżowa, że najważniejsze to ją otrzymać. Dlatego sprawy długości kontraktu i jego wysokości są dla mnie drugoplanowe.


Jest wielu trenerów, którzy chcieliby pracować w Legii. Są tacy, którzy dzwonią do dziennikarzy, próbując się promować. Oni teraz będą patrzeć Panu na ręce.

- Wcale temu się nie dziwię. W takim klubie jak Legia każdy chce pracować. W tym naszym zawodzie powinno być jednak więcej życzliwości, bo w każdej chwili każdy może być zwolniony, a inny przyjęty na jego miejsce.


Czy gdyby kto inny zastąpił trenera Okukę, zgodziłby się Pan zostać jego asystentem?

- Już pół roku temu powiedziałem Drago, że marzę o samodzielnej pracy. Takie marzenia ma chyba każdy, kto ma jakieś ambicje. Chociaż z nim pracowało mi się tak dobrze, że gdyby został, to zostałbym i ja. Natomiast z innym? To zależałoby od osoby. Gdyby w grę wchodziło dobro klubu, ambicje schowałbym do kieszeni.


Co Pan powie po pierwszym wejściu do szatni?

- Zostało mi jeszcze sporo czasu. Mam kilka luster w domu, poćwiczę przemowy i zdążę przygotować się odpowiednio. Na pewno będę życzył piłkarzom udanego, pozbawionego kontuzji okresu przygotowawczego. A potem z każdym indywidualnie sobie porozmawiam.


Rozmawiali Robert Błoński i Maciej Weber

Podaj ten news dalej: