Jest Pan już piątym prezesem sekcji koszykówki w ciągu zaledwie półtora roku. Piątka to Pańska szczęśliwa liczba?
Witold Romanowski: Wolałbym szóstkę, mam z nią jakieś lepsze skojarzenia, ale tak naprawdę to nie przywiązuję do tego większej wagi. Kilka rzeczy mi się w życiu udało, wierzę że z Legią będzie podobnie. Doszedłem do wniosku, że ktoś musi się tą sekcją zająć, tak aby ten zasłużony klub nie zginął z koszykarskiej mapy Polski. Już na pierwszym spotkaniu zarządu zapadła decyzja, że będziemy grali w I lidze. Zapadła też kolejna o powołaniu stowarzyszenia kultury fizycznej, które umożliwi nam większą autonomię, przede wszystkim finansową. Na pewno nie zastałem sekcji w doskonałym stanie, ale spotkałem tu ludzi, którzy chcą coś zrobić i wierzę, że wspólnie nam się to uda. Na razie musimy jednak odzyskać wiarygodność. Wypowiedzi, które w ciągu kilku ostatnich miesięcy pojawiły się w mediach - wygłaszane czy to przez trenera, czy to przez zawodników - bardzo źle wpływały na nasz wizerunek, utrudniały rozmowy z potencjalnymi sponsorami.
Gra w I lidze też wiąże się z określonymi kosztami. Trzeba liczyć się z kosztami na poziomie co najmniej 500 tysięcy złotych.
- Do 15 lipca chcemy mieć jasność, jakimi pieniędzmi będziemy dysponowali. I to nie w postaci podpisanych umów, ale funduszy zgromadzonych już na koncie stowarzyszenia.
Kto zagra w Legii w nowym sezonie?
- W tym roku juniorzy zostali za mocno wyeksploatowani, teraz musimy uzupełnić kadrę zawodnikami bardziej doświadczonymi. Mamy na oku kilku zawodników, chcielibyśmy oprzeć tę drużynę na własnych wychowankach, mistrzach Polski juniorów sprzed kilku lat. W ciągu najbliższego roku zrobimy wszystko, żeby sytuację w sekcji unormować. Tak, by stworzyć podstawy do powrotu tego zespołu do ekstraklasy.
Ma Pan receptę na znalezienie sponsora?
- Najpierw chcę przygotować realny bilans utrzymania drużyny w I lidze i dopiero z kompletnymi dokumentami, szczegółowym wyliczeniem kosztów będę proponował współpracę potencjalnym sponsorom. Jeśli nie znajdą się chętni w Warszawie, zaczniemy rozmawiać z przedstawicielami firm spoza stolicy.
Zrobił Pan już wstępne rozeznanie dotyczące zainteresowania taką współpracą ze strony jakiejkolwiek firmy?
- Rozmawiałem wstępnie z blisko 20 firmami. Oczywiście rozmowa nie zastąpi nigdy podpisanej umowy, po tych spotkaniach jestem jednak pełen optymizmu, że uda się nam pozyskać prężnego sponsora. Konkretne oferty złożę tym firmom po 15 czerwca.
W I lidze Legię dalej poprowadzą Jacek Gembal i Robert Chabelski?
- Nic nie jest jeszcze przesądzone. Rolę drugiego trenera chciałbym zaproponować Andriejowi Sinielnikowowi, pan Chabelski pełniłby więc jedynie rolę kierownika drużyny.
Rozmawiał Krzysztof Mocek
Wywiad
Wiara w szczęśliwą gwiazdę
wtorek, 17 czerwca 2003 18:33
Witold Romanowskiźródło: Nasza Legia