Został Pan dyrektorem sportowym Legii.
Jerzy Engel: To nie jest dla mnie nowa funkcja. Podobną pełniłem w Polonii. Praca w Legii to dla mnie wielkie wyzwanie. Czasy są trudniejsze niż kiedyś. Wszyscy liczą każdy grosz. Trudniej o wsparcie.
Będzie Pan szukał sponsora dla Legii?
- Będę odpowiadał za politykę kadrową, transferową, wspomagał szkoleniowców.
Czy Dariusz Kubicki może być spokojny o swoją posadę?
- W Polonii bardzo dobrze współpracowało mi się z Darkiem Wdowczykiem. On doprowadził zespół do tytułu, ja nie czyhałem na posadę pierwszego trenera. Tak samo wyobrażam sobie współpracę z Darkiem Kubickim i Krzysiem Gawarą, których kiedyś prowadziłem jako trener. To młodzi, żądni sukcesu szkoleniowcy. Ja chcę im pomóc, a nie przeszkadzać.
Będzie Pan czasem uczestniczył w treningach?
- Jeśli Darek będzie tego potrzebował, czemu nie. Ale nie sądzę, aby to było konieczne.
Czy Legię stać na Pana? Klub ma kłopoty finansowe.
- Kłopoty ma 75 proc. polskich drużyn. W jednej, dwóch wszystko jest poukładane. W innych jest bardzo źle. To wina fatalnej atmosfery wokół naszej piłki. Co chwila mamy jakieś afery i to skuteczne odstrasza potencjalnych inwestorów. Nie będę kosztował Legii tak wiele. Negocjacje trochę trwały, ale wcale nie chodziło o pieniądze.
Wróci Pan jeszcze na ławkę trenerską?
- Ja trenerem jestem z zawodu. Nigdy nie zamykam przed sobą żadnej drogi. Wspierałem Wdowczyka, a potem zostałem selekcjonerem kadry. Praca dyrektora sportowego mi nie przeszkodziła.
Czy do Legii trafią: Bąk, Bartczak i Dziewicki z Amiki?
- Nigdy te nazwiska nie wchodziły w rachubę, jeśli chodzi o Legię.
A Giuliano, Poledica, Klimek?
- Tak. Legia jest nimi zainteresowana.
Do tej pory mówiło się, że jeśli przyjdzie Pan do Legii, to jako trener i z nowym właścicielem - Zbigniewem Jakubasem.
- Byłem z nim po słowie. Gdyby "wszedł" w Legię, pracowałbym w tym klubie. Z tego nic nie wyszło, a ja się cieszę, że zostałem obdarzony zaufaniem przez właściciela Pol-Motu Andrzeja Zarajczyka.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Nie będę przeszkadzał Kubickiemu
środa, 18 czerwca 2003 21:20
Jerzy Engelźródło: Gazeta Wyborcza