Jaki cel stawia Pan przed reprezentacją?
Andrzej Kowalczyk: Chcę spokojnie budować zespół, który wystąpi w mistrzostwach Europy w 2007 roku, które - być może - zostaną rozegrane w Polsce. Oczywiście nie odpuścimy eliminacji ME 2005 i zrobimy wszystko, żeby do nich awansować.
Czy będzie Pan pracować i w klubie, i w reprezentacji?
- Tak, takie są nawet zalecenia. Kiedy przestaje się pracować w klubie, wypada się z rytmu pracy z zespołem, jest mniejszy kontakt z boiskiem. Wtedy jest trudniej. Prowadząc klub, stale jest się w rozjazdach, ogląda różne drużyny, bezpośrednio podpatruje zawodników.
Panu będzie jednak trudniej niż poprzednikom, bo coraz więcej potencjalnych reprezentantów gra za granicą.
- W Ostrowie mam pełne zaufanie do moich asystentów, władz klubu, zresztą wszyscy są tam całym sercem za reprezentacją. Myślę, że będę mógł wyjeżdżać i obserwować kandydatów do kadry, zostawiając Stal w dobrych rękach. Mogę także wysyłać moich współpracowników. Poza tym nie będę miał problemu z powoływaniem graczy z zagranicy, ponieważ ostatnio przeprowadzono reorganizację kalendarza meczów międzypaństwowych w Europie. Dzięki temu umożliwiono występy zawodnikom bez względu na to, w jakiej lidze grają. Zgrupowania i mecze reprezentacji będą się odbywać podczas przerw w rozgrywkach - w lipcu, sierpniu i wrześniu. Będą mogli w nich grać także zawodnicy z NBA.
Szykuje Pan rewolucyjne zmiany?
- Spokojnie. Mam zamiar wprowadzić pewne zmiany, ale będzie to raczej ewolucja - choć mam nadzieję, że dynamiczna. Podoba mi się sposób, w jaki budowana jest drużyna Estonii. To mieszanka doświadczenia z młodością - w dziesiątce zawsze jest trzech, czterech młodych zawodników, którzy wychodzą na parkiet.
Kto będzie tym młodym zawodnikiem w Pana kadrze?
- Mam wielu kandydatów - i w Polsce, i za granicą. Myrda, Ignerski, Szewczyk, Skibniewski, Koszarek - mają talent i umiejętności. Są jeszcze Lampe i Trybański. Jest w czym wybierać na każdą pozycję.
Pomysły na zbudowanie silnej reprezentacji?
- Jeżeli chodzi o taktykę i sposób prowadzenia zespołu, to pewnie nie zrobię nic, czego jeszcze nie było. Podstawą jest atmosfera. Zawodnicy muszą wiedzieć, po co grają. Jeżeli będą dumni z bycia reprezentantem narodu i ambitnie podejdą do pracy, to powinno dać wyniki. Liczę także na współpracę z trenerami drużyn ligowych. Wszyscy muszą czuć się zaangażowani.
Będzie miał Pan także wybór spośród dwóch Amerykanów z polskim obywatelstwem.
- Mogę powołać McNaulla, Nordgaarda, a dodatkowo złożyłem już kilka miesięcy temu wniosek o przyznanie obywatelstwa Ericowi Elliottowi, który grał u mnie w Ostrowie. W meczowym składzie będzie mógł jednak być tylko jeden z nich i dlatego ważne jest, aby się znali, lubili i nie obrażali na siebie. Będę ich powoływał w zależności od tego, z kim będziemy grali. To będzie trzeci segment mojej reprezentacji - obok graczy z klubów zagranicznych i tych z PLK.
W Stali najważniejszym zawodnikiem był zawsze rozgrywający. Kto będzie nim w kadrze?
- Mam dwóch młodych kandydatów - Skibniewskiego i Koszarka. Poza tym nie zapominam o starszych - Paweł Szcześniak zrobił w ostatnim sezonie duże postępy, przede wszystkim uwierzył w siebie. Biorę także pod uwagę Jacka Krzykałę - w kilku meczach finałowych zagrał naprawdę nieźle.
Czy został Pan trenerem reprezentacji dlatego, że załatwi Pan dla niej sponsora?
- Rzeczywiście, mam możliwości sprowadzenia do kadry sponsora, ale mój wybór nie jest z tym związany. Od kilku lat pokazuję, że radzę sobie w trudnych sytacjach, i chyba tym przekonałem zarząd.
Rozmawiał Łukasz Cegliński
Wywiad
Ewolucja, ale dynamiczna
środa, 18 czerwca 2003 23:59
Andrzej Kowalczykźródło: Gazeta Wyborcza