W piątkowym "Przeglądzie Sportowym" ukazał się wywiad z trenerem Wójcikiem, w którym były selekcjoner nazwał Pana m.in."handlarzem cytrusów".
Jerzy Enhgel:(śmiech) Janusz Wójcik opowiada takie rzeczy, że już nic nie jest w stanie mnie zdziwić. Słyszałem, że jeszcze podczas mistrzostw świata wyrażał bardzo niepochlebne opinie na mój temat. Ten człowiek ma obecnie niewiele do czynienia z prawdziwą piłką i to, co mówi, nie interesuje mnie. Domyślałem się, że chodzi o jakiś artykuł w "PS", gdyż tej gazety nie czytuję.
Wójcik twierdzi również, że gdyby chciał pracować w Legii, to nie byłoby problemu, ale Pan po prostu "wychodził" sobie posadę dyrektora.
- To oczywiście kolejne wymysły. Nawet nie chcę komentować tego, co mówi. Jednego jestem pewny: u mnie Janusz Wójcik pracować na pewno nie będzie.
Czy określenie "handlarz cytrusów" nie jest dla Pana obraźliwe?
- Oceną tej wypowiedzi zajmują się moi prawnicy.
Nie wyklucza Pan więc możliwości skierowania sprawy do sądu przeciw Januszowi Wójcikowi?
- Od zakończenia mistrzostw świata w Korei i Japonii wyczuliłem prawników na wszelkiego rodzaju publikacje związane z moją osobą. Jeżeli oni na to zareagują, to skierują sprawę do sądu przeciwko gazecie. Wywiad można zrobić z głuchym i ślepym, ale za publikację odpowiada gazeta. Mogę tylko dodać, że wypowiedziami Wójcika już dawno się nie przejmuję.
Rozmawiał Krzysztof Lech
Wywiad
Engel w sądzie?
sobota, 21 czerwca 2003 09:29
Jerzy Engelźródło: Życie Warszawy