Dużym szumem odbiła się w polskim światku piłkarskim wypowiedź Janusza Wójcika, który w ostrych słowach ocenił Jerzego Engela, byłego selekcjonera reprezentacji Polski, a obecnego dyrektora sportowego warszawskiej Legii. Engel oburzył się krytyką z ust innego byłego selekcjonera i nawet wspomniał coś o skierowaniu sprawy do sądu. Tymczasem... "Wójcik powiedział całą prawdę!" - oświadcza Franciszek Smuda, były trener Legii, a obecny szkoleniowiec Widzewa Łódź.
Jak to prawdę? Wielu mówi, że Wójcik to zwyczajny zazdrośnik.
Franciszek Smuda: Zazdrośnik? Że co? Że powiedział, iż Engel to handlarz cytrusów? Przecież tak właśnie na Cyprze mówią o Engelu. I w ogóle o jakiej zazdrości można mówić? Przecież Engel nie miał w kraju żadnych wyników. Żadnych. A Wójcik to jest postać. On zdobył srebrny medal olimpijski. Zrobił mistrza Polski. Fakt, że na dzika, ale zrobił. Jego reprezentacja wcale nie grała gorzej od tej Engela. Czego mógłby zazdrościć Engelowi? Na niwie trenerskiej - niczego.
Zaraz, zaraz. Jerzy Engel wprowadził Polskę po szesnastu latach do finałów mistrzostw świata.
- Nie będę mówił, że mieliśmy szczęście w losowaniu grup eliminacyjnych, bo teraz - w mistrzostwach Europy - też mieliśmy i nic z tego na razie nie wynika. Chociaż mam nadzieję, że Paweł Janas jeszcze to wszystko poukłada. Co do Engela, awansował do mistrzostw, ale co tam zrobił? To mniej więcej tak, jakby awansować do pierwszej ligi i od razu spaść z niej, z ostatniego miejsca. Przecież skoro Amerykanie wyszli z grupy, to my też mogliśmy. A za sam awans Engel powinien nosić na rękach Michała Listkiewicza i Zbyszka Bońka. Nie oni jego - on ich.
Jerzy Engel chyba nie podziela tego zdania.
- Pewnie nie, bo zachowuje się tak, jak gdyby cały świat mu zrobił krzywdę. Nawet z Listkiewiczem ma na pieńku. A przecież to ja mógłbym się złościć. Miałem już gotowy kontrakt, do drugiej w nocy byłem selekcjonerem, a od dziewiątej rano był już Engel. Tylko, że potrafiłem to zaakceptować i zachować się po dżentelmeńsku. On nie potrafi. Gdy go zwalniano, powiedział ironicznie, żeby teraz zatrudnić Apostela i Smudę. To mnie zabolało. Nic złego mu nie zrobiłem, a on ciągle wbija szpilki. Cóż, bez sensu jest kopanie się z nim. Niech sobie żyje, trenuje...
Trenuje? Przecież to dyrektor.
- O właśnie! Kiedyś nawet mówię do niego: - Dzień dobry, panie trenerze. A on mi na to: - Ja nie jestem trenerem, jestem menedżerem. Zaraz potem objął funkcję selekcjonera. Pomyślałem sobie: - No ładnie, menedżer selekcjonerem.
Kim jest więc Engel?
- Jest dużej klasy, wyrachowanym graczem. Wie, jak i gdzie trzeba się zachować, komu podać rękę, jak wybrnąć z każdej sytuacji. Wie, co robi i wie, z czego żyje. Ja najpierw myślę o sukcesie na boisku, a później o innych sprawach. Natomiast on działa odwrotnie.
To dobrze dla Legii, że Jerzy Engel został dyrektorem sportowym?
- Ja się przede wszystkim dziwię, że skoro Engel jest taki wybitny, za jakiego się uważa, to czemu nie został trenerem? Na dyrektora to się nadaje nawet moja mama, bo też zna wszystkich piłkarzy. Chociaż niech sobie Jurek robi co chce, niech nawet będzie i dyrektorem. Powiem tylko jedno - jego plan dnia powinien być następujący... Godzina ósma - pobudka. Godzina dziewiąta - msza za zdrowie Michała Listkiewicza i Zbigniewa Bońka. Godzina dziesiąta - telefon do Listkiewicza z podziękowaniami za wszystko. Godzina jedenasta - telefon do Bońka z podziękowaniami za wszystko. I tak dzień po dniu! Zamiast mieć do wszystkich pretensje, Engel powinien się zastanowić, gdzie by dziś był i co by znaczył, że swoim całym poprzednim dorobkiem trenerskim, gdyby nie Listkiewicz i Boniek. Został wyciągnięty z otchłani!
Z pana słów wynika, że Dariusz Kubicki nie będzie miał łatwego życia.
- Mam nadzieję, że Kuba da sobie radę. A nóż znajdzie wspólny język z Engelem? Oby tak było, bo życzę jak najlepiej wszystkim klubom, w których pracowałem. A w Polsce pracowałem raptem w trzech - Widzewie, Wiśle i Legii. No, i jeszcze w Stali Mielec, ale tej drużyny już nie ma na planecie...
O co więc będzie walczyć Legia?
- Legia to wielki klub. Jej ambicją musi być mistrzostwo Polski.
Rozmawiał Krzysztof Stanowski
Wywiad
Menedżer trenerem!
czwartek, 26 czerwca 2003 09:49
Franciszek Smudaźródło: Przegląd Sportowy