Andre Martins - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Martins: Moja uniwersalność to atut

Maciej Frydrych, źródło: se.pl, Super Express - Wiadomość archiwalna

Andre Martins udzielił wywiadu Super Expressowi, w którym powiedział, że bardzo krótko zastanawiał się nad ofertą z Legii. Głównym powodem był trener Ricardo Sa Pinto, z którym współpracował w Sportingu. Przyjmując ofertę od „Wojskowych” odrzucił między innymi finansowo lepszy kontrakt od klubu z Arabii Saudyjskiej.

Portugalczyk uważa, że Sa Pinto bardzo rozwinął się jako trener. Podkreśla, że dużo wymaga od swoich piłkarzy, ale sam daje z siebie wszystko.

Kolejną przyczyną przenosin Andre do Legii, był Vadis Odidja-Ofoe. Kiedy Martins zadzwonił do dobrze znanego mu Belga usłyszał: „Nie wahaj się ani sekundę. Nie będziesz żałował. To super klub, świetne miasto, niesamowici kibice, naprawdę warto tam iść”. Pomocnik bardzo ciepło wspomina współprace z Vadisem, uważa, że jest jednym lepszych piłkarzy z jakim przyszło mu współpracować. Podał też powód swojego odejścia z Olympiakosu, a był nim częste zmiany trenerów. Mówi też, Odidja to nie jedyny piłkarz, który padł ofiarą włamania do domu.

Martins zdradził, że kilka lat temu był bliski zakończenia swojej kariery. Wszystko przez chorobę jego mamy, jaką był rak piersi. Przez pracę rzadko mógł się z nią widywać, więc chciał znaleźć klub blisko domu lub skończyć z graniem w piłkę. "Nie ma mowy synu, musisz robić to, co kochasz. Gdybyś ze względu na mnie skończył grać w piłkę, to jeśli nie rak, to zabiłaby mnie twoja decyzja. Nie ma mowy!” - cytuje słowa matki Martins. Na całe szczęście udało się jej wygrać z chorobą.

Portugalczyk również opowiedział o najgroźniejszej sytuacji jaka spotkała go podczas gry w Grecji. Pewnego razu kiedy wraz z zespołem autokarem dojeżdżali pod stadion PAOK-u Saloniki, przez szybę w dachu został wrzucony kamień wielkości laptopa. Na całe szczęście głaz w nikogo nie trafił, jednak uważa, że gdyby tak się stało mogłoby zakończyć się śmiercią.

Na koniec rozmowy Martins powiedział, że jego największym atutem jest uniwersalność:
- Mogę grać na "6", "8" i "10". I dobrze, bo spójrzmy choćby na Legię: jest tu Cafu, jest Antolić, konkurencja zatem spora. W związku z tym moja uniwersalność to raczej atut, a nie wada. Tak to widzę.


Całą rozmowę możecie przeczytać na stronach Super Expressu


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.