"Nasza fuzja z Old Spice'em Pruszków to doskonały pomysł. Mamy nawet tych samych kibiców" - mówi szef sekcji koszykarskiej Legii Witold Romanowski. "Rozmowy się toczą" - dodaje prezes zarządu MKS Jacek Gmoch.
Nowy prezes koszykarzy Legii ma sporo pomysłów na jak najszybszy powrót do PLK. Romanowski wciąż myśli o wykupieniu dzikiej karty, a równolegle stara się doprowadzić do połączenia sekcji z pruszkowskim klubem MKS (w ostatnich rozgrywkach występował pod nazwą Old Spice).
"Nowy klub nazywałby się MKS Legia SSA, a spotkania rozgrywane byłyby na zmianę w Warszawie i Pruszkowie. Nie powinno być z tym większych problemów. Przecież mamy nawet tych samych kibiców. Oba kluby, łącząc się w jeden, tylko by zyskały" - mówi Romanowski.
Legia nie musiałaby wykupywać za 500 tysięcy złotych dzikiej karty, aby już w najbliższym sezonie powrócić do PLK. Nieco trudniej jest natomiast znaleźć korzyści, jakie z fuzji mógłby odnieść pruszkowski klub (w ubiegłym sezonie świętował dziesięciolecie startów w ekstraklasie).
"Pruszkowianie mają podpisane kontrakty właściwie jedynie z dwoma zawodnikami - Zygimantasem Jonusasem i Łukaszem Sewerynem. Ponadto dysponują tylko trzema juniorami. Tymczasem w naszym składzie pozostaną nie tylko najlepsi gracze - Kamil Sulima i Andrej Sinielnikow.
Wzmocnią go nowi zawodnicy. Jesteśmy bliscy pozyskania z Polonii Roberta Pacochy i Michała Polanowskiego. Prawdopodobnie wróci do nas Tomasz Cielebąk. Jeśli połączylibyśmy siły i uzupełnili skład dwoma, trzema obcokrajowcami, moglibyśmy stworzyć bardzo interesujący zespół" - mówi prezes Romanowski. "Rozmowy na temat fuzji z właścicielem pruszkowskiego klubu Pawłem Gmochem trwają. Najwięcej zależy od szefów CWKS. Jeśli zależy im na dobru sekcji koszykarskiej, powinni wyzbyć się niechęci do Gmochów" - dodaje.
Przed kilkoma miesiącami Paweł i Jacek Gmochowie byli wymieniani jako potencjalni inwestorzy piłkarskiej sekcji Legii. Sprawa szybko ucichła, ale - jak widać - obawy CWKS przed klanem Gmochów pozostały aktualne. Tymczasem bez zgody władz klubu, sekcja nie może połączyć się z pruszkowskim MKS i nowemu tworowi użyczyć nazwy "Legia". Czy prezes Romanowski przekona działaczy? Zadanie wydaje się bardzo trudne. Dyrektor CWKS Lech Święcicki jest przeciwny nawet wykupieniu dzikiej karty i błyskawicznemu powrotowi do PLK.
"Nie wiem, na jakim etapie znajdują się obecnie negocjacje na temat naszej fuzji z Legią, gdyż przebywam w Grecji. Do Warszawy wrócę 13 lipca.
Wówczas będę mógł powiedzieć na ten temat więcej" - mówi Jacek Gmoch, który pełni funkcję prezesa zarządu MKS SSA. "Na pewno stolica zasługuje, aby mieć silną drużynę, a połączenie naszego klubu, który w ostatnich 10 latach odniósł wiele sukcesów, z Legią, która jest żywą historią, mogłoby być ciekawym rozwiązaniem. To nie jest nasz wymysł. Fuzje to przecież tendencja światowa. Nie możemy jednak się z niczym spieszyć. Wszystko należy dokładnie przemyśleć, a decyzję może podjąć tylko rada nadzorcza naszego klubu. Zbierze się nie wcześniej niż pod koniec lipca" - dodaje Gmoch.
Właściciel pruszkowskiego klubu, syn byłego trenera polskiej reprezentacji piłkarskiej Paweł Gmoch był dla nas wczoraj nieuchwytny. W przeszłości niejednokrotnie powtarzał jednak, że myśli o przeniesieniu swojej drużyny do Warszawy.
Wygląda na to, że plany, które wielu pruszkowskim kibicom spędzały sen z powiek, powoli się krystalizują.
Koszykówka: Gmochowie w Legii?
piątek, 4 lipca 2003 07:21
źródło: Życie Warszawy