Czy w nowym sezonie w PLK wystąpi nowy klub MKS Legia powstały po połączeniu pruszkowskiego zespołu z ekipą wojskowych?
Szanse oceniam na 50 procent - mówi szef koszykarzy Legii Witold Romanowski. Pomysł, o którym poinformowaliśmy w piątek, nie spodobał się kibicom obu drużyn, mimo że na co dzień darzą się sporą sympatią. Niezrażeni tym szefowie Legii i MKS prowadzą dalsze rozmowy.
Komentowania całej sprawy stara się za wszelką cenę unikać właściciel pruszkowskiego klubu Paweł Gmoch. W piątek brał udział w posiedzeniu rady nadzorczej Polskiej Ligi Koszykówki. Zaproszenie otrzymał również Romanowski, ale zmogła go choroba.
- Dopadła mnie gorączka, ale mam nadzieję, że szybko się wykuruję. Już w poniedziałek jestem umówiony z Pawłem Gmochem na kolejne rozmowy dotyczące połączenia naszych zespołów. Obecnie nad stroną prawną tej fuzji pracują jego prawnicy.
Szanse jej powodzenia oceniam na 50 procent - mówi Romanowski.Sporo do powiedzenia może mieć jednak CWKS Legia, któremu sekcja koszykarska nadal podlega. Jeszcze w środę dyrektor CWKS Lech Święcicki mówił, że nie jest zwolennikiem powrotu koszykarzy do PLK. Nie można jednak wykluczyć, że postawiony pod ścianą zgodzi się na fuzję i zadowoli 1 procentem udziałów w nowym klubie, który miałby się nazywać MKS Legia SSA. W najbliższy czwartek zbierze się wybrany kilka dni temu nowy zarząd sekcji koszykarskiej. - Chcemy powołać stowarzyszenie i w końcu oderwać się od struktur CWKS. Mam nadzieję, że nam się to uda. Wtedy będziemy mieli rozwiązane ręce - mówi Romanowski.
Pół na pół
sobota, 5 lipca 2003 09:39
źródło: Życie Warszawy