Dlaczego zdecydował się Pan podpisać kontrakt z Legią?
Nie ukrywam, że w dzieciństwie marzyłem, żeby chociaż raz zagrać w meczu ligowym w barwach Legii. Teraz wszystko w moich rękach. Muszę przekonać trenera, aby postawił właśnie na mnie.
Nie denerwuje Pana, iż oficjalnie mówi się, że będzie Pan zastępcą Artura Boruca?
Nie. Dziś na pewno notowania Artura są wyższe. On był podstawowym zawodnikiem drużyny w poprzedniej rundzie. Kilka udanych interwencji, kilka ciekawych występów na pewno zrobiło wrażenie na trenerach. Wierzę w to, że potrafię pokazać moje atuty, które przekonają trenera, aby postawił jednak na mnie.
Jakie one są, oprócz oczywiście ogromnego doświadczenia?
Nie chciałbym oceniać swoich zalet. Wiem, że mogę grać znacznie lepiej niż w ostatnim sezonie. Nie był on dla mnie udany z różnych względów. Teraz mam bardzo dobrego trenera - Krzysztofa Dowhania. Wierzę, że nasza praca zaowocuje. Będę oczywiście walczyć o miejsce w pierwszej jedenastce.
Nie żałuje Pan, że Legia zbyt późno zgłosiła się po Pana?
Na pewno żałowałem, kiedy działacze Legii zadzwonili trzy dni po podpisaniu przeze mnie kontraktu z Zagłębiem. Cóż, takie jest życie. Nie mogłem czekać tak długo. I tak w ostatniej chwili podpisałem w ubiegłym sezonie kontrakt z Zagłębiem. Nikt nie przypuszczał, że Stanew odejdzie i zwolni się dla mnie miejsce. Cieszę się, że działacze o mnie nie zapomnieli. Przecież w Zagłębiu niezbyt często występowałem.
Czy pół roku spędzone w Lubinie uważa Pan za stracony czas?
Na pewno tak. Pod względem organizacyjnym był to klub najlepszy w dotychczasowej mojej karierze sportowej. Było świetne zaplecze i dobre warunki dla zawodników. Brakowało jednak najważniejszego ? drużyny. Był to zlepek osób, w dodatku podzielony na dwie grupy mające rozbieżne cele, których żaden z trzech trenerów, którzy przewinęli się przez klub, nie mógł skonsolidować. Dlatego nie mogło być mowy o sukcesach.
Podpisał Pan dwuletni kontrakt z Legią. Czy ma Pan jakieś dalsze cele?
Życie mnie nauczyło, że trzeba przede wszystkim zachować pokorę. Chciałbym po prostu zagrać w Legii.
Wcześniej bronił Pan barw Polonii. Nie obawia się Pan, że kibice na Łazienkowskiej przyjmą Pana niezbyt przychylnie?
Gdybym był warszawiakiem, na pewno wiele osób miałoby do mnie żal o występy na Konwiktorskiej. Myślę, że kibice z Łazienkowskiej zdają sobie sprawę, jak toczy się życie piłkarza. Dla mnie jest to kolejny etap w karierze. Mam nadzieję, że będzie to etap najważniejszy. Zrobię wszystko, by ich nie zawieść. Zresztą w podobnej sytuacji był przecież Tomasz Kiełbowicz. A jest przecież teraz jednym z bardziej lubianych teraz legionistów...
Jak przyjęli Pana koledzy?
Nie narzekam. Atmosfera w drużynie jest budująca. Wszyscy pracują z ogromną determinacją na każdym treningu. Jest tak wielka rywalizacja o miejsce, że naprawdę chce się być w tej drużynie.
Jest Pan obcy w tej drużynie?
Najlepiej znałem Marka Saganowskiego. Na zgrupowaniu dzielę pokój z dwoma Tomkami Sokołowskimi. Kilku kolegów znałem wcześniej. To ułatwiło mi kontakt przede wszystkim na boisku.
Jak wyglądają Pana kontakty z Arturem Borucem i Łukaszem Załuską?
Wierzę, że na boisku będzie grał lepszy. Poza boiskiem między nami jest co namniej OK.
Rozmawiał Maciej Rowiński