fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Lech przed meczem z Legią

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com

W 23. kolejce Lech Poznań ograł przy Bułgarskiej Legię 2-0. Pierwszą bramkę zdobył defensor Nikola Vujadinović, na którego przed pojedynkiem z „Wojskowymi” spadało sporo krytyki. Wynik ustalił Christian Gytkjær, pokonując Radosława Majeckiego z jedenastu metrów.

Tydzień później poznaniacy ponownie przypisali sobie trzy oczka, skromnie wygrywając z Arką Gdynia. Jedynego gola dla Lecha zdobył duński napastnik. Wygrana nad gdynianami utwierdziła na piątej pozycji w tabeli ówczesnych podopiecznych Adama Nawałki, a do trzeciego Piasta tracili oni ledwie jeden punkt. W 25. kolejce poznaniaków czekał wyjazd do Legnicy. Już po pierwszej połowie Lech przegrywał 0-2, w drugiej części meczu wynik chciał ratować Maciej Gajos, jednak ostatecznie „Kolejorz” przegrał 2-3. Bramkę kontaktową podczas doliczonego czasu gry do drugiej połowy zdobył João Amaral. Tydzień później Lech sromotnie przegrał z Górnikiem Zabrze, zespół który ratował się przed spadkiem zdołał pokonać poznaniaków 3-0. Następne spotkanie miało być kluczowe dla posady trenera Adama Nawałki. Lecha czekał pojedynek z Koroną Kielce, w którym padł bezbramkowy remis. „Kolejorz” wypadł z pierwszej ósemki, a następnego dnia zwolniony został były selekcjoner reprezentacji Polski. Pod wodzą Adama Nawałki Lech rozegrał jedenaście spotkań, z czego wygrał tylko pięć oraz tyle samo przegrał. Posadę tymczasowego trenera objął Dariusz Żuraw.

Na tamten moment głównym celem Lecha był powrót do grupy mistrzowskiej, co mogło już się udać w następnej kolejce. Do Poznania przyjechała dobrze grająca w tym sezonie Pogoń Szczecin. Mimo, że poznaniacy spotkanie wygrali 3-2 oraz wrócili do pierwszej ósemki, to na trybunach kibice okazali swoje olbrzymie niezadowolenie. Fani dla swoich piłkarzy przygotowali transparenty, niektóre skierowane to poszczególnych osób, większość za to do całego zespołu. Tydzień później poznaniacy mierzyli się z ówczesnym liderem, czyli Lechią Gdańsk. Gdańszczanie skromnie pokonali „Kolejorza”. Po tym meczu Lech zajmował ósme miejsce w tabeli, a dziewiąta Wisła traciła do niego ledwie jedno oczko. W ostatniej kolejce do Poznania przyjechała Jagiellonia Białystok, która też nie była pewna w której ósemce się znajdzie. Mimo, że Lech przegrał z „Jagą” 0-2 to „wtoczył” się do górnej ósemki, ponieważ Wisła Kraków okazała się gorsza od Zagłębia Lubin.

Pierwszy pojedynek w grupie mistrzowskiej Lech stoczył z Jagiellonią Białystok. Już w piątej minucie prowadzenie objął „Kolejorz” za sprawą gola Nikoli Vujadinovicia. W 21. minucie zespół z Wielkopolski prowadził już 2-0, drugą bramkę zdobył Portugalczyk João Amaral. Następnie „Jaga” zdobyła trzy gole, a do remisu doprowadził wpuszczony z ławki , dla którego była to debiutancka bramka w brawach Lecha. Remis nie dał za wiele drużynie z Poznania, Lech wciąż znajduje się na ósmym miejscu w tabeli. Do czwartej Jagiellonii „Kolejorz” traci cztery punkty, za to do trzeciego Piasta już dwanaście oczek. Drużyna z Wielkopolski straciła nawet matematyczne szanse na mistrzostwo.

Najlepszym strzelcem Lecha jest Christian Gytkjær, który ma na swoim koncie dwanaście trafień. Napastnik ostatniego gola zdobył na początku marca i ma serię sześciu meczów bez bramki. Szanse na wystąpienie Gytkjæra w rywalizacji z Legią są bardzo marne, piłkarz zmaga się z urazem stopy i w Białymstoku po raz pierwszy w tym sezonie nie było go w kadrze meczowej. Snajpera zastąpił João Amaral, który na swoim koncie ma osiem goli, a w ostatniej kolejce podwyższył prowadzenie Lecha. Wiosną Christian Gytkjær zdobył jedynie trzy gole, czyli tyle samo co defensor Lecha Nikola Vujadinović. Czarnogórzec jest wysoki, więc dobrze sobie radzi przy stałych fragmentach gry. Główną wadą obrońcy jest… gra w defensywie, często po jego stratach „Kolejorz” traci gole. Tak było ostatniej kolejce, kiedy „Jaga” zdobyła drugą bramkę, właśnie po jego złym wybiciu.

Oprócz Christiana Gytkjæra, którego występ w meczu z Legią stoi pod znakiem zapytania, trener Dariusz Żuraw nie skorzysta z Darko Jevticia. Szwajcar w czasie sobotniego spotkania z Jagiellonią Białystok doznał urazu mięśnia dwugłowego. Po raz kolejny podczas prestiżowego pojedynku Lecha z Legią na murawie zabraknie Łukasza Trałki, który znowu wykartkował się tuż przed tym meczem z warszawiakami. Swoją drogą Trałka już raczej nie będzie miał okazji w barwach „Kolejorza” podjąć się rywalizacji z Legią, ponieważ znalazł się na liście zawodników, którzy po sezonie mają opuścić klub.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

+dodaj komentarz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.