Legioniści w Luksemburgu na meczu z Dudelange (na zakazie) - fot. Woytek / Legionisci.com
REKLAMA

Kibicowskie podsumowanie sezonu 2018/19 - wyjazdy

Bodziach, źródło: Legionisci.com

W sezonie 2018/19 fani Legii pojechali na 17 meczów wyjazdowych, w tym trzy w europejskich pucharach. 8 wyjazdów wypadło nam z powodu zakazów. Ponadto legioniści nie zdołali wejść na stadion w Gdańsku w sezonie zasadniczym (zamknięty sektor gości przez wojewodę pomorskiego), jak również w Częstochowie, gdzie gospodarze nie wyrazili zgody na wpuszczenie większej liczby przyjezdnych niż liczba wysłanych biletów. Z tego też powodu przedwcześnie opuściliśmy stadion w Chojnicach, a do Głogowa pojechaliśmy również w ciemno, biorąc pod uwagę bardzo prawdopodobny "pusty przelot". Działacze Chrobrego zdecydowali się jednak wpuścić całą naszą grupę.

Na dłużej w pamięci kibiców, i to nie tylko Legii, zapadnie jesienny wyjazd do Białegostoku, zakończony spaleniem dwóch flag Jagiellonii. Działacze klubu z Podlasia od dłuższego czasu czynili starania, by nie wpuszczać nas na stadion, a tym razem po długiej przeprawie, w końcu się to udało. Połowę kary, jaką nałożono na nas za spalenie białostockich flag (dwa mecze zakazu do B-stoku), odcierpieliśmy już w rundzie mistrzowskiej i niewykluczone, że w kolejnym sezonie będziemy mogli zawitać do Białegostoku ponownie. Przynajmniej na dobrze nam znanym parkingu.

Sezon wyjazdowy otworzyliśmy już 10 lipca, kiedy przyszło nam wspierać Legię w irlandzkim Cork. Legioniści docierali tam różnymi połączeniami lotniczymi, ale kibicowsko było wiadomo, że będzie to mecz do jednej bramki. Gospodarze (grupa Commandos 84) wystawili młyn i prowadzili doping już na godzinę przed rozpoczęciem spotkania, a na sektorach gospodarzy zasiadła także grupa Polonusów. Przyjazd Legii wzbudził spore zainteresowanie i na trybunach zasiadło 5,8 tys. widzów (komplet). W tym 241 kibiców Legii z dwiema flagami.

Pierwszy wyjazd ligowy wypadł nam pod koniec lipca do Kielc. Na mecz z Koroną podróżowaliśmy pociągiem specjalnym w 500 osób, a z dworca kolejowego zostaliśmy przewiezieni podstawionymi autobusami. Pomimo braku kompletu w sektorze gości, ten mecz zapamiętamy jako jeden z lepszych pod względem wokalnym. W sektorze gości zawisło 5 flag.



Już trzy dni później czekała nas kolejna wyprawa - tym razem w europucharach. W ramach eliminacjach do Ligi Mistrzów przyszło nam jechać do słowackiej Trnavy na mecz z miejscowym Spartakiem. Spartakowcy niedługo wcześniej nawiązali bardzo dobre relacje z Koroną Kielce, więc podczas spotkania nie mogło zabraknąć haseł nawiązujących do tego mariażu. Na ten dość bliski wyjazd udaliśmy się samochodami. W sektorze gości stawiło się 1000 legionistów z pięcioma flagami. Tego dnia dawało się odczuć zmęczenie nie tyle podróżą, co upałem. Mimo to nasz doping stał na dobrym poziomie. W drugiej połowie Nieznani Sprawcy zaprezentowali oprawę składającą się z sektorówki z kostuchą i hasłem "Ultras Legia Warszawa" oraz racowiska. Oprawę przygotowali tego dnia także słowaccy ultrasi. Pomimo niekorzystnego wyniku i odpadnięcia z Ligi Mistrzów na tak wczesnym etapie, podziękowaliśmy piłkarzom za walkę do końca.



Na kolejny wyjazd do Gliwic nie pojechaliśmy ze względu na solidarność kibicowską z protestującymi kibicami Piasta.

W drugiej połowie sierpnia Legia grała rewanżowe spotkanie w ramach eliminacji do Ligi Europy z luksemburskim Dudelange. Spotkanie rozgrywano jednak nie w Dudelange, a kilkanaście kilometrów dalej, w stolicy kraju. Oficjalnie fani z Łazienkowskiej na ten wyjazd jechać nie mogli - taką karę nałożyła na nas UEFA za racowisko na Słowacji. Mimo wszystko ruszyliśmy w ciemno do celu (zarówno samochodami, jak i samolotami) w 220 osób. Gospodarze sprzedaż biletów prowadzili w ten sposób, by wejściówek nie mogli nabyć Polacy. Początkowo kilkadziesiąt osób zajęło miejsca na środku trybuny prostej, skąd prowadził się doping. Po przerwie cała nasza grupa, jak również osoby z innych trybun i ci, którym wcześniej na stadion nie udało się wejść, przemieściła się na sektor gości, znajdujący się na łuku. Tam też zawisła jedyna tego dnia flaga - reprezentacyjna "Legia". Doping nie był tego dnia naszą mocną stroną, a na pewno nie zachęcała do niego postawa piłkarzy, którzy ostatecznie odpadli z Luksemburczykami. Wynik został skwitowany okrzykami "Dziękujemy za puchary!" oraz "Co ja widzę, o mój Boże, tu Mourinho nie pomoże". W ten sposób, kolejny raz bardzo wcześnie, zakończyliśmy przygodę z europucharami.



Można więc było wrócić do ligowej rzeczywistości. Na początku września przyszło nam jechać do Krakowa na mecz z Cracovią. Legioniści na stadion "Pasów" dotarli pociągiem specjalnym w 547 osób. Pomimo braku kompletu, na tym wyjeździe pokazaliśmy bardzo dobry doping, szczególnie w samej końcówce spotkania. Oprócz czterech flag na ogrodzeniu, mieliśmy na wyposażeniu także kilka flag na kijach, które powiewały przez całe spotkanie. Po meczu nasza grupa obserwowała dodatkowy trening, jaki Arkowi Malarzowi zaserwował nowy trener w portugalskim sztabie. Ricardo Pereira szybko został ochrzczony "Kudłatym", a fani raz za razem reagowali na kolejne interwencje ulubieńca trybun.



Trzy tygodnie później jechaliśmy już w kierunku Legnicy - tym razem transportem kołowym. W sektorze gości na stadionie Miedzi zameldowało się 500 fanów z Łazienkowskiej, którzy wywiesili dwie flagi. Tego dnia zdecydowanie brakowało pierd...cia, które miało miejsce w Krakowie i nasz doping był mocno przeciętny. I to pomimo bardzo korzystnego wyniku (4-1).



Trzy dni po wyjeździe do Legnicy ruszyliśmy w trasę do Chojnic, gdzie Legia grała z miejscową Chojniczanką w rozgrywkach Pucharu Polski. Na miejsce dotarliśmy w lekkim nadkomplecie (300 osób), a gospodarze nie chcieli wpuścić 56 osób będących na liście wyjazdowej. Z tego powodu przedwcześnie, bo około 50. minuty spotkania opuściliśmy stadion i ruszyliśmy w drogę powrotną. Chojniczanka wcześniej zdążyła zaprezentować niezbyt skomplikowaną oprawę. My zaś dopingowaliśmy bardzo niewiele, ze względu najpierw na długie wpuszczanie do klatki, a następnie opuszczenie sektora. W sektorze gości wywieszone zostały dwie flagi.



6 października dwoma pociągami specjalnymi w 1800 osób ruszyliśmy na wyjazd do Wrocławia. Zabraliśmy ze sobą trzynaście flag. Trzeba przyznać, że nasz doping tego dnia stał na bardzo wysokim poziomie. Nie zabrakło także atrakcji ultras, o które zadbali oczywiście Nieznani Sprawcy. W pierwszej połowie pośród kilkuset flag oraz malowanych transparentów, w naszym sektorze zapłonęły stroboskopy. W drugiej połowie zaprezentowana została malowana sektorówka przedstawiająca prowadzącego teleturniej "1 z 10", Tadeusza Sznuka z herbem Legii w klapie marynarki, czytającego pytanie - "Kategoria: wynalazki. Jaki wynalazek opatentowała Martha Coston?". Po chwili legioniści udzielili odpowiedzi na zadane pytanie i rozświetlili sektor racami. Ultrasowali także wrocławianie, prezentując choreografię "Ave nASza banda" z wykorzystaniem pirotechniki.



Wyjazdy do Białegostoku w ostatnim czasie kończyły się w ten sam sposób - albo zakazami/zamkniętym sektorem, albo na parkingu na tyłach sektora gości. Jagiellonia w utrudnianiu życia kibicom Legii doszła do perfekcji. Nie inaczej było podczas naszej październikowej wyprawy na Podlasie. Tradycyjnie już do celu podróżowaliśmy pociągiem specjalnym do Niewodnicy, skąd autobusami przewieziono nas na parking. 4,5 godziny przed meczem cała nasza grupa (770 osób) była gotowa do wejścia na trybuny, ale miejscowi robili wszystko, aby wpuszczanie trwało jak najdłużej. Takiego przeszukiwania nie spotka się w żadnym innym miejscu w kraju - macanie po częściach intymnych, przeglądanie każdej części garderoby, zawartości portfeli itd. Wpuszczanie naszej grupy trwało ponad 5 godzin, a części osób (ok. 130), u których znaleziono kominiarki nie wpuszczono wcale. Tego dnia cała nasza grupa ubrana była na czarno, a po przerwie weszliśmy w końcu z promenady na sektor gości, paląc dwie flagi białostoczan - "FC Hajnówka" oraz "The best fans Białystok". Tym samym pokazaliśmy, że wszystkie przedmeczowe czynności mające utrudnić nam życie nie przyniosły żadnego efektu, poza wkurzeniem legionistów. Jagiellonia, widząc płonące swoje barwy, ruszyła z młyna w naszym kierunku, ale zatrzymana została już na pierwszej przeszkodzie, czyli na trybunie prostej. Po meczu opuszczanie stadionu trwało bardzo długo, bowiem służby próbowały wyłapać z sektora gości osoby odpowiedzialne za spalenie flag. Ostatecznie nikogo nie zatrzymano, a my po godzinie trzeciej nad ranem dotarliśmy do stolicy.



Za zachowanie w Białymstoku nałożono na nas zakaz na trzy kolejne spotkania i dwa kolejne mecze w Białymstoku. Nie mogliśmy w związku z powyższym wspierać Legii w Szczecinie oraz Lubinie, a ze względu na kibicowską solidarność, nie pojechaliśmy po raz drugi w tym sezonie do Gliwic na spotkanie Pucharu Polski.

Kolejna nasza wyprawa miała miejsce dopiero 5 grudnia, przy okazji meczu w kolejnej rundzie PP, tym razem z Chrobrym Głogów. Dopiero po dotarciu na miejsce okazało się, czy działacze I-ligowego klubu wpuszczą nas na trybuny. Wcześniej bowiem przekazano nam zaledwie 170 biletów. Oczywiście na wyjazd ruszyła liczniejsza grupa fanatyków z Ł3. Było nas 351 z dwiema flagami, a doping na pewno nie był tego dnia naszą najmocniejszą stroną. W końcówce część osób dopingowała bez koszulek. Chrobry zaprezentował oprawę, a wyjazd zapamiętamy także z tego powodu, że jeden z miejscowych na dobrych kilka minut przejął mikrofon od spikera i zarzucał doping na całym stadionie. Z naszej strony nie brakowało "uprzejmości" pod adresem głogowian, którzy nie kryją się z sympatiami do RTS-u.



Komisja Ligi zniosła nam zakaz na wyjazd do Gdańska, zorganizowaliśmy się pociąg specjalny nad morze, ale wtedy do gry wkroczył wojewoda pomorski, który postanowił zamknąć sektor gości, byle tylko nie przyjąć na stadionie legionistów. Lechia jakby tylko czekała na taką decyzję i rozpoczęła sprzedaż biletów na sektor gości dla swoich fanów. Bez względu na te komplikacje, na grudniową wycieczkę nad morze pojechało półtora tysiąca fanów Legii. Zmienił się tylko cel podróży - grupa wybrała się pod Pomnik Poległych Stoczniowców 1970. Tam też złożyliśmy wieniec w barwach Legii "Ofiarom grudnia 70 i stanu wojennego. Precz z komuną!". Następnie cała nasza grupa przemaszerowała na tyły gdańskiego stadionu, gdzie byliśmy trzymani do końca meczu i dopiero wówczas ruszyliśmy w drogę powrotną.



Na koniec 2018 roku, tuż przed świętami, przyszło nam jechać na mecz przyjaźni do Sosnowca. Na stadionie Ludowym zasiedliśmy na jednej trybunie z sosnowiczanami, a nasza liczba tego dnia to ok. 1000 osób z sześcioma flagami. Ultrasi Zagłębia (wraz z UZL) postarali się o odpowiednie oprawienie meczu. Zaprezentowali transparent "Rodzinna atmosfera", malowaną sektorówkę oraz konkretny pokaz pirotechniczny, podczas którego piłkarze musieli salwować się ucieczką do szatni, bowiem fajerwerki wybuchały bardzo nisko nad murawą. Kanonada trwała ponad 10 minut, ale mecz udało się dokończyć.



Rok 2019 rozpoczęliśmy 10 lutego od wyjazdu do Płocka na zakazie, bowiem Komisja Ligi tym razem ukarała nas za pokaz pirotechniczny na meczu przy Ł3 z Piastem. Płocczanie nie robili jednak problemów i przygotowali dla nas 800 wejściówek. W takiej też liczbie, z trzema flagami, stawiliśmy się na tym wyjeździe.



Również w lutym ruszyliśmy do Poznania. Pociągiem specjalnym do Wielkopolski pojechało 1333 fanów Legii. W sektorze gości wywiesiliśmy 9 flag, a w trakcie meczu z dymem poszły trzy płótna lechitów ("Kolejorz Scotland" i dwie małe szkockie barwówki). Na tym meczu zaprezentowaliśmy także racowisko, a gospodarze przygotowali choreografię "Poznaniak nie pozwolił... Niemca trzymał twarz przy glebie". Po stronie gospodarzy także niewielki pokaz pirotechniczny.



Na kolejny wyjazd do Gdyni nie dane nam było pojechać ze względu na zakaz, ale przerwa wyjazdowa nie trwała zbyt długo, bo już w kolejnym tygodniu ruszyliśmy do Częstochowy na spotkanie 1/4 finału Pucharu Polski z Rakowem. Raków przekazał legionistom zaledwie 250 biletów, podczas gdy zainteresowanie było znacznie większe. Ostatecznie pod oldschoolowy stadion przyjechało nas 732. Mimo długich negocjacji gospodarze nie chcieli zgodzić się na zwiększenie puli wejściówek, więc cała nasza grupa już w pierwszych minutach spotkania, po zaznaczeniu swojej obecności i okrzykach "Piłka nożna dla kibiców", ruszyła w drogę powrotną.



Na dwa kolejne wyjazdy - do Krakowa na Wisłę oraz do Zabrza nie mogliśmy jechać z powodu zakazów. Kolejny wyjazd miał więc miejsce dopiero 24 kwietnia, kiedy po raz drugi w tym roku pojechaliśmy do Poznania na mecz z Lechem. Tym razem w porównaniu ze spotkaniem sprzed kilkunastu tygodni było wyraźnie mniejsze i to zarówno w przypadku gospodarzy, jak i gości. Tym razem na trybunach stadionu przy Bułgarskiej pojawiło się niespełna 12 tys. widzów, w tym 733 kibiców Legii. Na ten wyjazd udaliśmy się furami. W sektorze gości wywiesiliśmy 5 flag, a na początku drugiej połowy zaprezentowaliśmy oprawę, składającą się z sektorówki przedstawiającej kibica Legii trzymającego w ręce koronę z napisem "Mistrz" oraz hasłem "Być albo nie być?". Całość uzupełnił pokaz pirotechniczny.



Sezon 2018/19 na wyjazdowym szlaku zakończyliśmy wyprawą do Gdańska pod koniec kwietnia. Do Trójmiasta pociągiem specjalnym pojechało półtora tysiąca fanów ze stolicy. Tym razem wysiadaliśmy z pociągu na Wrzeszczu, skąd kolejnym - znacznie krótszym - pociągiem przewieziono nas na stację przy stadionie (Expo). W sektorze gości wywiesiliśmy 8 flag, a w trakcie spotkania Nieznani Sprawcy zaprezentowali dwie oprawy. Pierwsza prezentacja to malowana sektorówka + transparent "Stawka większa niż życie" + piro odpalone na górze naszego sektora. Jeszcze w pierwszej części gry zaprezentowaliśmy konkretne flagowisko, pośród których zostały odpalone spore ilości rac i stroboskopów. Nasz doping stał na naprawdę wysokim poziomie, a wygrana piłkarzy zwiastowała wówczas pozytywne zakończenie sezonu...



O tym, że tak się nie stało wiemy dzisiaj. Na wyjazd do Białegostoku nie dane nam było pojechać ze względu na zakaz za spalone jesienią flagi Jagiellonii. Na Podlasie nie pojedziemy także w rundzie zasadniczej kolejnego sezonu.

Najliczniejsze wyjazdy w sezonie 2018/19 to Wrocław (1800), dwukrotnie Gdańsk (2x 1500), Poznań (1333) oraz Trnawa i Sosnowiec (po 1000). Najmniejsza grupa legionistów stawiła się na zakazie w Luksemburgu (220) oraz w Cork (241).

Nowy sezon rozpoczniemy 11 lipca meczem w eliminacjach Ligi Europy - na wyjazd pojedziemy właśnie wtedy lub tydzień później. Rywala poznamy 19 czerwca. Niewykluczone, że także drugi wyjazd w sezonie będzie miał miejsce przy okazji europucharów (spotkania 25 lipca i 1 sierpnia). Pierwszy wyjazd ligowy czeka nas 27 lipca do Kielc, a w trakcie wakacji mamy jeszcze wyjazdowe mecze z Wisłą Płock (10 sierpnia) oraz na ŁKS Łódź (24 sierpnia). Już dziś wiadomo, że w tym drugim przypadku, jeśli w ogóle łodzianie przyjmować będą przyjezdnych (jak to miało miejsce w I lidze), to w bardzo ograniczonych liczbach (maksymalnie 300, na tymczasowej trybunie za bramką).

Zakazy wyjazdowe obowiązują nas na mecze w Białymstoku (14 września), Poznaniu (14 marca + ew. wyjazd w rundzie finałowej), a ze względu na brak sektora w Szczecinie (budowa nowego stadionu), wolny weekend będziemy mieli również 23 listopada.

Wyjazdy kibiców Legii w sezonie 2018/19:
10.07.2018 - Cork - 241 osób
28.07.2018 - Kielce - 500 osób
31.07.2018 - Trnava - 1000 osób
12.08.2018 - Gliwice - zakaz (kibicowska solidarność)
16.08.2018 - Luksemburg - 220 osób
02.09.2018 - Kraków (Cracovia) - 547 osób
22.09.2018 - Legnica - 500 osób
25.09.2018 - Chojnice - 300 osób
06.10.2018 - Wrocław - 1800 osób
26.10.2018 - Białystok - 770 osób
30.10.2018 - Gliwice (PP) - zakaz (kibicowska solidarność)
09.11.2018 - Szczecin - zakaz
25.11.2018 - Lubin - zakaz
05.12.2018 - Głogów (PP) - 351 osób
09.12.2018 - Gdańsk - 1500 osób
20.12.2018 - Sosnowiec - 1000 osób
10.02.2019 - Płock - 800 osób
23.02.2019 - Poznań - 1333 osoby
09.03.2019 - Gdynia - zakaz
13.03.2019 - Częstochowa (PP) - 732 osoby
31.03.2019 - Kraków (Wisła) - zakaz
07.04.2019 - Zabrze - zakaz
24.04.2019 - Poznań - 733 osoby
27.04.2019 - Gdańsk - 1500
15.05.2019 - Białystok - zakaz

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (19)

+dodaj komentarz
Arcybiskup senior - 10.06.2019 / 21:41, *.play-internet.pl

A przed wojną jakie były wyjazdy fiu fiu... We Lwowie się było i na Kresach bylim.

odpowiedz
Cult⚽️Legia - 10.06.2019 / 17:11, *.94.127

A może reaktywacja dinozauròw na pierwszym europejskim wyjździe I pokazanie że Wariaty Forever!nigdy!nie zaginá!

odpowiedz
kibic Legii od zawsze - 10.06.2019 / 17:04, *.chello.pl

Hej,małolaty - kiedyś-w i połowie lat 60-tych na póżniejszej żylecie siadywali przyjezdni i nikt im tego nie miał za złe! Siedziało 5-6 wiślaków ,zawodzili smętnie "wisełka,wisełka" a my obok popijaliśmy winko /wtedy 17zł/ i nikomu do głowy nie przychodziło ,żeby ich pogonić...może dlatego,że co 3 stopień stał milicjant z długą pałką.
A wyjazdy wtedy były problemem bo mało pociągów,bilety na PKP drogie,za brak biletu SOKiści wysadzali na zadupiu,o samochodach nikt nie marzył- tyle ,że nawet u hanysów można było śmiało dopingować Legię- byle w kupie!My jezdziliśmy w 5-6 -to już odstraszało.Potem to się zmieniło ale chyba największy wyjazd to była Częstochowa 1980r.-puchar - wtedy kilka tysięcy legionistów- ostro było z lechitami.brzydką bliznę mi zostawili ,muszę nosić wąsy....

odpowiedz
m4 - 10.06.2019 / 13:21, *.hexaoperator.com

Wyjazd sezonu to mial WidzeW na Macedonie :D i tyle w temacie

odpowiedz
zenek - 10.06.2019 / 17:54, *.plus.pl

@m4: a co nas widzew obchodzi?to strona kibicow Legii jesli nie zauwazyles

odpowiedz
Rogal - 11.06.2019 / 13:29, *.16.65

@zenek: wyjazd żydków piękny, już w Piotrkowie oddali swoje reprezentacyjne płótno na rzecz łksy

odpowiedz
do svenson - 09.06.2019 / 17:33, *.com.pl

wtedy to wariaty jezdziły , duzo sie działo. orzech bródno ?

odpowiedz
Yeti - 09.06.2019 / 15:38, *.vectranet.pl

Kilka dni temu jechałem na rowerze wzdłuż Powstańców Śląskich na Bemowie a tu koleś jedzie na rowerze w koszulce Spartaka Moskwa... Jechałem w przeciwnym kierunku ale ciekawy byłem jak daleko dojedzie.

odpowiedz
Svenson - 08.06.2019 / 21:05, *.vectranet.pl

Lata 90 to były wyjazdy

Orzech, Postek, Rudy

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 09.06.2019 / 06:47, *.play-internet.pl

@Svenson:zgadzam się,bo teraz to są......przejazdy.

odpowiedz
Alan - 09.06.2019 / 08:37, *.t-mobile.pl

@Svenson:
I jeszcze początek 2000 i wyjazdy do Łodzi czy Poznania i wtedy kominiarki to była rzadkość a działo się dużo a teraz kominiarki ma wielu niewiedziąc po co a dzieje się niewiele .

odpowiedz
Kabanos - 09.06.2019 / 10:13, *.224.231

@Alan: czemu sie nic nie dzieje Anansku? Pewnie dlatego ze dzisiaj za samo bycie kibicem mozna wylapac kryminal.

odpowiedz
Tomek Mokotów - 09.06.2019 / 20:56, *.play-internet.pl

@Svenson:

A większość z tych wyjazdów była pamiętna głównie z powodu agresji policji jak i warunków samych przejazdów.
23 osoby upchnięte w przedziale w drodze do Łodzi... Przepychanki z policją w drodze do Częstochowy, Płocka, Zabrza.
Wielogodzinny postój specjala w szczerym polu w drodze do Wronek...
Autobusy napchane do granic możliwości w Krakowie...

Na część jeździło się czasem przed specjalem i łaziliśmy po mieście, w Krakowie pod stadionem wystawał nam z plecaka szalik Legii a miejscowi chyba uznali to za oczywiste barwy Śląska, w Poznaniu o 8 rano w podziemnych przejściach pod dworcem ryczeliśmy Legię, pod stadionem byliśmy 6h przed meczem więc w lesie za stadionem zrobiliśmy sobie piknik z ogniskiem...
W Zabrzu tuż pod nosem hanysów wybijaliśmy się spod kordonu policji by jechać na browar do Czech.
Człowiek był nieśmiertelny...

odpowiedz
Janusz - 09.06.2019 / 23:16, *.chello.pl

@Tomek Mokotów : ta i z zabrza cyk na browarki do Czech bo to rzut beretem ... i jeszcze zdążyłeś wrócić przed gwizdkiem zdobywając flagę Banika ... przestań !!!

odpowiedz
Tomek Mokotów - 10.06.2019 / 06:57, *.play-internet.pl

@Janusz:

Z Zabrza do Rybnika, noc ma dworcu i pierwszym pociagiem do Ostrawy...

Jakiego Banika pajacu, wtedy zadnej zgody GKS nie miał... a poza tym to już po meczu ale skąd takie janusze jak ty mają to wiedzieć skoro całe życie bezpiecznie pod spódnicą mamusi?

odpowiedz
saski - 10.06.2019 / 08:18, *.chello.pl

@Janusz:
O stary, jak mi ciebie żal... żeby nie móc uwierzyć, że kiedyś po meczu na wyjeździe można było wybić się na miasto na piwo to naprawdę trzeba mieć niezłego hopla na punkcie spodni rurek.

odpowiedz
Janusz - 10.06.2019 / 20:54, *.chello.pl

@saski: szczególnie pewnie ty wiraszka sam latałeś po meczu i chlałeś browary a reszta sie patrzyła ... hehehe i obowiązkowo w dzwonach albo lenarach ...

odpowiedz
sasski - 11.06.2019 / 08:19, *.0.218

@Janusz:

O, rurki uciskają? Nie kazdy jest taki delikatny i strachliwy jak ty...
Ale byłeś kiedyś poza Warszawą, już o wyjazd nwet nie pytam bo widać po postach, że nowoczesny jesteś.

odpowiedz
Janusz - 12.06.2019 / 00:02, *.chello.pl

@sasski: sezon na grille i opowieści dziwnej treści ... z tego co widzę to dzięki tobie istnieje ruch Ultras na Legii i żeby nie Ty to nie było by wyjazdów w Polskę ... a i dzięki tobie to Browary Warszawskie jakoś działały .. z wyjazdów to widziałeś ale ogród Sasski ...

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.