Oto wypowiedź Jacka Bąka, obrońcy RC Lens, po wczorajszym sparingu z Legią: "Jeszcze w sobotę rano, kilka godzin przed meczem z Legią, normalnie trenowaliśmy. Tak więc nie potraktowaliśmy tego spotkania jako gry na śmierć i życie, ale podeszliśmy do niego poważnie. Nie zlekceważyliśmy Legii, ale i nie był to mecz o punkty przy komplecie kibiców na naszym stadionie. Zagraliśmy bez trzech podstawowych piłkarzy. Mimo tego szybko strzeliliśmy pierwszego gola, potem drugiego. Nie były to jakoś specjalnie piękne bramki, takie przeciętne. Gola dla Legii strzelił Jacek Zieliński, który wykorzystał błąd naszego bramkarza. W drugiej połowie to my kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Mogliśmy strzelić jeszcze jednego, może nawet dwa gole, a Legia miała jedną sytuację.
To był taki szkolny mecz na szkolnym boisku z piękną płytą. Dziwnie mi się grało przeciwko polskiej drużynie. Zdecydowanie bardziej wolę grać z zespołami nie z Polski. Wtedy można trochę "podostrzyć" grę. A w sobotę grałem ostrożnie, bo rok temu, kiedy zmierzyliśmy się z Wisłą sfaulowałem Jacka Paszulewicza i zrobiło się zamieszanie. Teraz byłem spokojniejszy. Były może dwa-trzy ostre wejścia, ale żadnej brutalności czy specjalnego kopania po nogach.
Legia zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zagrała systemem "francuskim" 4-4-2, czyli takim, jaki dominuje w tutejszej lidze i reprezentacji "trójkolorowych". Podobała mi się gra defensywna. Spokojna, bez wielkiego nakładu sił. No i szybkie, dwoma trzema podaniami, przejście z obrony do ataku. Indywidualnie nikogo bym nie wyróżnił, no może Tomka Kiełbowicza, który parę razy bardzo dobrze włączył się do akcji ofensywnej, dośrodkował w pole karne. Co do tego Argentyńczyka Garcii, to nie zrobił on na mnie żadnego wrażenia. Zagrał przeciętnie, przy naszych obrońcach niewiele zdziałał. Owszem, jest zadziorny, nie boi się, próbuje, ale zawodników takich jak on jest wielu. To już zdecydowanie lepszy był Marek Saganowski. Walczył, biegał, szarpał...
Co Legia powinna poprawić? Nie jestem trenerem, ale chyba za dużo jej zawodników atakuje. Nasz trener mówił właśnie, że tuż po odbiorze piłki jednym podaniem można minąć trzech legionistów, którzy akurat zaangażowani byli w grę ofensywną i potem robiły się luki z prawej strony i w środku.
Po meczu nawet zastanawiałem się, kto z Legii mógłby zagrać w Lens. Ale my mamy szeroką kadrę, nie potrzebujemy zawodników. Nie znaczy to, że kilku legionistów nie dałoby sobie rady we Francji. Musieliby tylko dostać szansę. Rozmawiałem z legionistami po meczu. Mówili, że w klubie są problemy finansowe. Pocieszałem ich, że nie tylko w Legii. Stąd m.in. zastój na rynku transferowym."