Zespół koszykarzy Legii przebywa na zgrupowaniu w Rutce. Trener Old Spice Pruszków Arkadiusz Koniecki poszukuje nowych zawodników. Tymczasem nadal nie wiadomo, czy oba zespoły nie przystąpią do nowego sezonu wspólnie.
Przypomnijmy - sprawa ewentualnej fuzji sekcji koszykarskiej Legii i pruszkowskiego Old Spice'a ujrzała światło dziennie niespełna miesiąc temu, choć jak przyznawał trener warszawiaków Jacek Gembal w koszykarskim środowisku "mówiło się" o niej już zimą tego roku.
Dla Legii, która w ubiegłym sezonie spadła z PLK, fuzja mogłaby być szansą powrotu do ekstraklasy, bez konieczności wykupywania za pół miliona złotych "dzikiej karty". Jej działacze nieswojo czują się od pewnego czasu w roli petenta. W rozmowach kuluarowych zaznaczają, że pomysł fuzji nie wyszedł od nich, lecz był wspólnym projektem.
Właściciel pruszkowskiego klubu Paweł Gmoch od początku milczy jednak na ten temat jak zaklęty. Początkowo zainteresowanie pomysłem fuzji, wyraził natomiast na naszych łamach jego ojciec Jacek Gmoch, który pełni funkcję prezesa zarządu MKS SSA "Na pewno stolica zasługuje, aby mieć silną drużynę, a połączenie naszego klubu, który w ostatnich 10 latach odniósł wiele sukcesów, z Legią, która jest żywą historią, mogłoby być ciekawym rozwiązaniem. To nie jest nasz wymysł. Fuzje to przecież tendencja światowa" - mówił 3 lipca.
Więcej szczegółów miał ujawnić w połowie miesiąca. Niestety, słowa nie dotrzymał. Gdy kontaktowaliśmy się z nim, nie chciał rozmawiać. 15 lipca pruszkowski klub wydał jedynie komunikat, w którym poinformował, że właśnie tego (!?) dnia otrzymał propozycję połączenia z Legią i Zarząd MKS podjął się opracowania projektu fuzji?.
Od tamtej pory w sprawie, której przeciwni są kibice z Pruszkowa i znaczna część sympatyków Legii, zapanowała cisza. Zespół wojskowych zgłosił się do rozgrywek I ligi i przed kilkoma dniami wyjechał na obóz przygotowawczy do Rutki. Czy oznacza to, że połączenie obu zespołów przestało być aktualne?
- Tak mi się wydaje. Przed kilkoma dniami, po powrocie do kraju zapytałem o to właścicieli zespołu. Usłyszałem, że obecnie takiego tematu nie ma - mówi trener Old Spice Arkadiusz Koniecki. Nieco inny punkt widzenia ma Romanowski, który jako jedyna osoba bezpośrednio zaangażowana w rozmowy nie unika dziennikarzy.
- W poniedziałek rozmawiałem z Jackiem Gmochem. Przekazał mi, aby dzień później skontaktować się z jego synem i wznowić rozmowy. Tak też zrobiłem. Ustaliliśmy, że w kolejny poniedziałek spotkamy się i porównamy na ile zgodne są nasze wizje łączenia obu zespołów - mówi.
- Dla mnie fuzja, która spowodowałaby zniknięcie którejkolwiek z tych dwóch drużyn jest bezsensowna. Widzę natomiast inne rozwiązanie. Jeden zespół mógłby być flagowym i występować w PLK. Drugi, grając w I lidze, powinien wówczas stanowić jego zaplecze, miejsce, w którym doświadczenie zdobywaliby młodsi zawodnicy. W jakim stanie są obecnie negocjacje, nie mam jednak bladego pojęcia. O tym, że w ogóle trwają dowiedziałem się z gazet - dodaje Koniecki. - Mam jednak obietnicę, że w ciągu kilku najbliższych dni poznamy wysokość naszego nowego budżetu i będziemy mogli rozpocząć negocjacje z graczami.
Paweł i Jacek Gmochowie pozostali dla nas nieuchwytni. "Szef jest na urlopie i wróci dopiero we wrześniu" - usłyszeliśmy w firmie zarządzanej przez tego pierwszego. Jak ustaliliśmy obaj panowie przebywają w Grecji. Jacek, były selekcjoner reprezentacji piłkarskiej, jest na co dzień trenerem Ionikosu Ateny.
Szef sekcji koszykarskiej Legii nie ukrywa, że nie ma zamiaru czekać na decyzję właścicieli MKS w nieskończoność. - 6 sierpnia musimy wiedzieć na czym stoimy. Jestem optymistą. W najgorszym wypadku będziemy grali w I lidze, a mamy już na to praktycznie zapewnione pieniądze. Niebawem powinniśmy pozyskać sponsora - poważną firmę z zagranicznym kapitałem. Jeśli wszystko się powiedzie i podpiszemy trzyletnią umowę, być może nawet - w przypadku upadku pomysłu fuzji - sami w ostatniej chwili wykupimy dziką kartę i zagramy w PLK - mówi Romanowski.