Igrzyska czy Mundial?
Mówi się, że są tylko dwie takie dyscypliny, w których złoty medal na olimpiadzie nie jest najcenniejszą nagrodą. W hokeju na lodzie cenniejszy od olimpijskiego złota jest Puchar Stanleya, w piłce nożnej Puchar Świata. Jednak przemaszerować przez stadion olimpijski, usłyszeć hymn swojego państwa, pomieszkać w wiosce olimpijskie nie jest dane każdemu. Ba! Mało tego, wielu zdobywców piłkarskiego mistrzostwa świata, nie miało okazji doświadczyć olimpijskich zmagań. Historia nowożytnych Igrzysk Olimpijskich sięga 1896 roku, piłkarskie Mistrzostwa Świata zorganizowano dopiero 34 lata później. Obrońcy Mundialu powiedzą, że futbol wymyślono wcześniej bo w 1863r. jednak data pierwszych starożytnych Igrzysk Olimpijskich (776r. p.n.e.) przebija wszystko. To od antycznych Greków wywodzi się tradycja rywalizacji, turniejów i zmagań, w Grecji walczono o pierwsze liście laurowe, medale i sławę. To setki lat historii, idea równości, samego uczestnictwa w imprezie, to po prostu magia olimpijskich stadionów. Medal na Igrzyskach to świętość i zdobywcy piłkarskiego Pucharu Świata powinni się zastanowić co tak naprawdę jest cenniejsze. Nie przypadkiem wspominamy tu Grecję, gdyż kraj ten nie tylko był inicjatorem Olimpiady w starożytności, ale też w czasach nowożytnych, a już za rok na ateńskich obiektach historia zatoczy koło i nastąpi powrót do korzeni. W historii tej mogą wziąć udział polscy piłkarze.
Wspomnień czar
Dokładnie 11 lat temu ( 08.08.1992 r.) polska piłka odniosła ostatni, wymierny sukces zdobywając srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie. Później były wprawdzie udane występy Legii w rozgrywkach Champions Leauge czy medale na Mistrzostwach Europy do lat szesnastu i osiemnastu. Jednak nie sposób równać tych wyników z medalem na najważniejszej światowej imprezie.
Czy Janusz Wójcik, ówczesny trener naszej kadry pamięta ten dzień?
Tak, bardzo dobrze pamiętam. Nie sposób jest zapomnieć takiego wydarzenia. Na trybunach stadionu Camp Nou ponad 100 tyś. widzów, król Hiszpanii – Juan Carlos II, królowa Zofia, Fidel Castro i inni wysocy notable. Sam mecz był świetnym widowiskiem przy doskonałym akompaniamencie żywiołowych kibiców. W 45 minucie Wojtek Kowalczyk zdobył bramkę na 1:0, czuliśmy się jak w niebie, marzyłem, żeby to była 90 minuta. Jednak po przerwie Hiszpanie zabrali się do odrabiania strat, najpierw wyrównali, a następnie wyszli na prowadzenie 2:1. Ryszard Staniek strzelił na 2:2 i kiedy wydawało się, że czeka nas dogrywka Kiko pokonał Aleksandra Kłaka ustalając wynik na 3:2.
Czy był to największy sukces w karierze Janusza Wójcika?
Nie zamierzam jeszcze kończyć swojej kariery trenerskiej, ale jak na razie było to najwspanialsze przeżycie.
Droga do tego finału nie była łatwa, najpierw trudne eliminacje, później ciężka walka na hiszpańskich boiskach.
Dokładnie. W eliminacjach przyszło nam rywalizować ze świetną Anglią, na samych Igrzyskach szczególnie wspominam grupowy mecz z Włochami (3:0) i pogrom Australii (6:1).
Dziś droga na Olimpiadę ze strefy europejskiej nadal nie jest usłana różami. Często mówi się, że trudniej jest zdobyć Mistrzostwo Europy niż Mistrzostwo Świata, można by więc zaryzykować stwierdzenie, że trudniej na Igrzyska pojechać, niż zdobyć medal.
Może to lekka przesada, ale rzeczywiście o awans jest niesłychanie trudno. Najpierw trzeba wygrać grupę eliminacyjną Mistrzostw Europy U-21 lub w ostateczności zająć drugie miejsce. Później trzeba pomyślnie przejść baraże i awansować na przyszłoroczny turniej z udziałem ośmiu najlepszych teamów z Europy. Wreszcie tam trzeba zająć minimum trzecie miejsce. Droga jest więc bardzo kręta.
Za rok historyczne Igrzyska w Atenach, mamy bardzo zdolną i perspektywiczną młodzież, która jak na razie świetnie sobie radzi. Czy wierzy pan, że nasi piłkarze pojadą na Olimpiadę?
Jak już mówiłem bardzo ciężko będzie się tam dostać, jednak trener kadry U-21, Edward Klejndinst jest znany z solidności i pracowitości. Zawodnicy stanowią kolektyw, jest wiele talentów i jak na razie rzeczywiście wygląda to ciekawie, trzeba jednak poczekać jak Ci chłopcy poradzą sobie z prawdziwymi potentatami jak Hiszpania, Portugalia, Francja czy Włochy.
Marzeń czar
Mija dziś 11 lat od srebrnego medalu w Barcelonie, czy Sebastian Mila pamięta te czasy?
Tak, oczywiście oglądałem ten finał. Już wtedy, choć miałem tylko 11 lat byłem w pełni świadomy wspaniałego sukcesu jaki osiągnęła nasza reprezentacja.
A czy marzył pan wówczas o grze w kadrze?
Jeszcze nie dochodziłem tak daleko w myślach, ale może gdzieś głęboko kołatało się takie pragnienie.
Ale Sebastian Mila ganiał już za piłką?
Ze względu na mojego tatę nie mogłem postępować inaczej. Od wczesnych lat uganiałem się futbolówką i grałem choćby na podwórku.
Kto był wtedy wzorem do naśladowania? Wojtek Kowalczyk, Andrzej Juskowiak, a może ktoś z defensorów np. Marek Koźmiński.
Zdecydowanie imponowali mi wtedy napastnicy i byłem zapatrzony zarówno na Wojtka jak i Andrzeja. W takim wieku nie myśli się o bronieniu, tylko o atakowaniu, o zdobywaniu bramek.
Dziś jest pan członkiem kadry olimpijskiej, młodym talentem, brylancikiem chwalonym przez rozmaitych ekspertów w tym przez Jerzego Engela. A wierzy pan, w awans na Igrzyska?
Oczywiście, zrobimy wszystko żeby pojechać na ten turniej. Wierzę w to z całych sił, drużyna stanowi kolektyw dobrych kolegów, jest świetna atmosfera, wspaniały trener i nie dopuszczam myśli o porażce.
Eliminacje są jednak bardzo trudne. Jeszcze w tym roku ciężkie spotkania zarówno z Węgrami jak i Szwedami, potem jeżeli wyjdziecie z grupy można trafić na szalenie groźnych Francuzów czy Włochów, a to i tak nie będzie koniec walki.
Zdajemy sobie sprawę jak trudni są rywale, ale niech oni także czują respekt przed Polską. Będziemy dawać z siebie wszystko, a jeżeli uda się nam zakwalifikować na Igrzyska, to poczujemy na sobie ogromną presję, wtedy po prostu będzie trzeba przywieźć medal.
* * *
Dlaczego Edward Klejndinst nie jest tak buńczuczny w swoich wypowiedziach. Nie wierzy pan w awans?
Oczywiście, że wierzę. Jednak w Europie jest jeszcze kilka lepszych drużyny od naszej, w meczach z taką Hiszpanią pewnie przegralibyśmy 7 na 10 spotkań, dlatego nie chcę zrobić kibicom wielkiego apetytu, a potem zawieść.
Kiedy przed dwoma laty Amika Wronki wygrywała mecz za meczem i wielu ekspertów upatrywało w niej mistrza Polski, działacze i trenerzy zarzekali się – Ktoś nas wrobił w walkę o mistrzostwo, my wcale nie jesteśmy jeszcze gotowi. Dziś sytuacja z kadrą olimpijską wygląda podobnie, cały czas mówi się, że na Igrzyska jeszcze strasznie daleka droga. Dlaczego nie możecie powiedzieć, że wygramy eliminacje, zdobędziemy awans, a do Aten jedziemy po medal?
W dążeniu do celu trzeba brać pod uwagę własne możliwości i możliwości naszych przeciwników. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Należy mocno stąpać po ziemi i być realistą. Jeżeli dziś naopowiadam, że mamy świetną drużynę, która spokojnie przebrnie eliminacje a z Igrzysk wróci z medalem, a rzeczywistość zweryfikuje te wydarzenia na naszą niekorzyść, to w taki sposób wywołam ogromny zawód społeczny. Lepiej jest marzyć po cichu i sprawić miłą niespodziankę.
Trzon dzisiejszej kadry U-21 jest po części oparty na srebrnych medalistach z ME do lat 16 z 1999 roku i na mistrzach Europy do lat 18 z 2001 roku. To chyba solidne podstawy do dobrych prognoz przed Igrzyskami?
Piłka młodzieżowa do lat 18 wbrew pozorom szalenie się różni od tej do lat 21. Zawodnik musi więcej pomyśleć, nie można już bez sensu wykopywać piłek do przodu na tzw. aferę, obrońca także ma więcej pracy, musi umieć zagrać, podać, czasem przedryblować. Tu większą rolę odgrywa już strategia i taktyka, dlatego nie przekładałbym sukcesów sprzed dwóch lat na dzisiejszą reprezentację. Zresztą jak zawsze w takim wypadku nie wszyscy z kadry U-16, czy U-18 mogą wkomponować się w rep. olimpijską, dla niektórych nie ma tu miejsca i tak jest zawsze. Przecież nie każdy medalista z Barcelony zrobił karierę w dorosłej kadrze.
Czy wobec tego liczy pan i kalkuluje wyjazd na IO poprzez tzw. kuchenne wejście. Gdyby w pierwszej trójce znalazła się np. Anglia (która na Olimpiadę nie może jechać), bądź Grecja (która awans ma już zapewniony) zwolniłyby się miejsca dla 4 czy 5 drużyny z ME. Dzięki temu w przypadku niepowodzenia, można by wskoczyć na Igrzyska kuchenną drogą.
Oczywiście taka możliwość wynikająca z bardzo skomplikowanego regulaminu istnieje, ale jeżeli mamy awansować na IO to chciałbym to uczynić w normalny sposób, wynikający ze zwycięstw na boisku. Życzyłbym sobie, żeby awans wynikał z naszych umiejętności, a nie jakiś kalkulacji.
Jeżeli awansujemy na Olimpiadę istnieje możliwość poszerzenia kadry juniorskiej o trzech starszych i bardziej doświadczonych zawodników. Czy skorzystałby pan wtedy z tej ewentualności?
Jest to poważny dylemat, zarówno w kategorii sportowej jak i moralnej. Oczywiście może to wzmocnić zespół, ale nie musi. Warto się wtedy zastanowić czy piłkarzom, którzy wybiegali awans na boisku ten wyjazd po prostu się nie należy. Trudno jest też dziś powiedzieć na jaką pozycję moglibyśmy potrzebować takiego zawodnika. Czy przydałby się nam obrońca, pomocnik czy bramkarz. Jednak najpierw trzeba się na te Igrzyska zakwalifikować, a potem się zastanawiać.
Polska piłka ma duże tradycje związane z sukcesami na Igrzyskach. W 1972r. zdobyliśmy złoto w Monachium, w 1976 i 1992 medale srebrne. W dodatku te Igrzyska są wyjątkowe, jest to powrót do korzeni, ta Olimpiada będzie wspominana latami.
Czy czuje pan to, że można wpisać się do annałów historii, czy marzy pan po cichu o medalu?
Oczywiście, że marzę, podobnie jak zawodnicy. Mało tego, chłopcy te marzenia ubierają w realia w ich wypowiedziach jest dużo więcej fantazji i serca, czują dużo mniejszy respekt przed rywalami. Zdaję sobie sprawę, że ta impreza to będzie coś niesamowitego. Igrzyska są w kraju, który rozpoczął zarówno starożytne jak i nowożytne zmagania, tak więc już samo zaistnienie w tak wspaniałym przedsięwzięciu byłoby niebywałym sukcesem. A ewentualne zdobycie medalu byłoby sprawą nie do przecenienia.
Piłka nożna na Igrzyskach:
Rok (Miejsce): Złoto, Srebro, Brąz
1908 (Londyn): Wielka Brytania, Dania, Holandia
1912 (Sztokholm): Wielka Brytania, Dania, Holandia
1920 (Antwerpia): Belgia, Czechosłowacja, Hiszpania
1924 (Paryż): Urugwaj, Szwajcaria, Szwecja
1928 (Amsterdam): Urugwaj, Argentyna, Egipt
1936 (Berlin): Włochy, Austria, Norwegia
1948 (Londyn): Szwecja, Jugosławia, Dania
1952 (Helsinki): Węgry, Jugosławia, Szwecja
1956 (Melbourne): ZSRR, Jugosławia, Belgia
1960 (Rzym): Jugosławia, Dania, Węgry
1964 (Tokio): Węgry, Czechosłowacja, NRD
1968 (Meksyk): Węgry, Bułgaria, Japonia
1972 (Monachium): Polska, Węgry, ZSRR
1976 (Montreal): NRD, Polska, ZSRR
1980 (Moskwa): Czechosłowacja, NRD, ZSRR
1984 (Los Angeles): Francja, Brazylia, Jugosławia
1988 (Seul): ZSRR, Brazylia, RFN
1992 (Barcelona): Hiszpania, Polska, Ghana
1996 (Atlanta): Nigeria, Argentyna, Brazylia
2000 (Sydney): Kamerun, Hiszpania, Chile
2004 (Ateny): ?
2008 (Pekin): ?
PS. Na Igrzyskach błyszczeli ludzie związani z Legią. W 1992 r. srebro zdobył ówczesny piłkarz wojskowych – Wojtek Kowalczyk, kilka lat później barw klubu z Łazienkowskiej bronił inny strzelec gola w finale – Ryszard Staniek. Szkoleniowcem Warszawian był Janusz Wójcik, a największe objawienie i talent wśród naszych młodzieżowców, Sebastian Mila jest wielkim kibicem stołecznej drużyny i być może niebawem będzie bronił jej barw. Oby z przyszłorocznych Igrzysk wrócił jakiś Legijny medalista Olimpijski.