Na treningu
Godziny dzielą nas od startu rozgrywek ekstraklasy. Wszyscy z ogromną niecierpliwością czekają na pierwszy gwizdek. Na poniedziałkowym treningu Legii widać jak piłkarze z ogromnym zaangażowaniem starają się pokazać swe najlepsze cechy. Skład na niedzielny mecz z Odrą jest oczywiście ostatnią rzeczą jaka może przeniknąć do mediów. Pierwsi dowiedzą się zawodnicy – podkreśla trener Kubicki. Wszystko po to, żeby piłkarze byli jeszcze bardziej zdeterminowani, jeszcze bardziej się starali i walczyli o miejsce w składzie. Na prawie każdą pozycję mamy po dwóch zawodników, można wyczuć ogromną atmosferę pracy, pierwszy mecz zweryfikuje nowe ustawienie taktyczne, ale liczymy na sukces – dodaje zmęczony półtoragodzinnym treningiem „Kuba”.
Pewien piłkarz Legii (którego nazwiska tu nie wymienimy) powiedział kiedyś, że jego ulubionym dniem jest piątek, bo wtedy kończą się treningi, a najbardziej nie lubi poniedziałków, gdyż właśnie wtedy rozpoczyna się cotygodniowa harówa. Dziś nie widać już tego chorego nastawienia, popularna gra w „dziada” wyzwala wśród piłkarzy duże emocje, zarówno starsi, jak i młodsi z równym zaangażowaniem walczą o piłkę, nie chcą przecież zostać w środku. Jednak najmłodszej parze zawodników jeszcze nie idzie tak, jakby chcieli. 48, 49, 50... podań - i lecimy do stówy krzyczy trener. Skończyło się na sześćdziesięciu kilku, ale i tak był rekord dnia. Zaczyna się mini-gierka, bardzo ładnie wygląda współpraca między formacjami, na lewej stronie kilka razy szarżuje Jarzębowski. Jego dośrodkowania pozostawiają wiele do życzenia, ale widać, że chłopak się stara. Może drugim Kosowskim to „Jarza” nie będzie, ale przecież Lizarazu też nie błyszczy w akacjach ofensywnych, a z zadań defensywnych wywiązuje się znakomicie.
Zarówno piłkarzy, jak i Darka Kubickiego obserwuje nowy dyrektor sportowy – Jerzy Engel wraz ze swoim serdecznym przyjacielem Stanisławem Machowskim. Już sam „Kuba” zrobił ogromne postępy, cztery lata temu nie dał sobie nic powiedzieć, dziś jest bardziej doświadczony – zauważa sympatyczny doktor. Dobra atmosfera w drużynie jest wtedy, kiedy chłopaki są buńczucznie nastawieni, kiedy śmieją się, docinają sobie, kiedy po prostu walczą. Jak w małżeństwie, nie może być za słodko, bo można zagłaskać się na śmierć.
Na kanwie docinek między piłkarzami na treningach powstają czasem historie mrożące krew w żyłach – zaczyna swoją opowieść bardzo rozmowny tego popołudnia dr Machowski. Pamiętamy jak to Tomek Hajto „bezczelnie” obraził braci Żewłakowów na zgrupowaniu przed Mundialem. Ej chamy z ligi belgijskiej – krzyczał obrońca Schalke 04, czym wstrząsnął połową Polski. A teraz wyobraźmy sobie podwórko, kilku naszych przyjaciół, znajomych i mały meczyk. Czy każdy tekst, każda docinka to śmiertelna obraza? Padają różne słowa, ale trzeba pamiętać o atmosferze i kontekście. Są dziennikarze, którzy nie mają o czym pisać i stwarzają takie „niesamowite historie”. Po poniedziałkowym treningu można by postąpić podobnie, każde słowo zinterpretować na swój sposób i z paru piłkarzy zrobić zwykłych chamów. Okazuje się, że meldunki z „niektórych” mediów nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. To nie prawda, że piłkarze zacietrzewili się na środki masowego przekazu, oni po prostu są bardzo ostrożni, chętnie udzielą wywiadów, ale muszą wiedzieć dla kogo, bo przecież niefortunnie rzucone słowo zawsze można przekształcić na swój sposób – kończy masażysta Legii. Jednak od wywiadów lepsze jest kopanie piłki, ogłaszając koniec zajęć trener Kubicki wywołał duże zdziwienie na twarzach piłkarzy. Oni by chętnie jeszcze pokopali, no ale starczy, przecież w takim słońcu jest ciężko, a następnego dnia następna przedsezonowa zaprawa.
La Liga
Bardzo ciekawie wygląda ta nasza liga, reforma rozgrywek jest to jedna z niewielu rozsądnych decyzji PZPN. 14 drużyn, 26 kolejek, więcej spotkań szlagierowych i przynajmniej na oko mniej gier o pietruszkę. Mało tego, rozgrywki drugoligowe zapowiadają się nie mniej ciekawie, trafiło tam wiele drużyn z dużymi aspiracjami. W przyszłym sezonie elektryzować będzie szlagier Cracovia – Ruch, zagra zawsze nieprzewidywalna Jagiellonia i będziemy mogli zobaczyć „nową” Pogoń Szczecin. Jest też Zagłębie, ŁKS, a także Arka – wszystkie te kluby marzą o awansie, a trzeba też pamiętać o staczającej się Garbarni – nic tylko oglądać.
W pierwszej lidze jeszcze więcej emocji i to na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, jak wskazują ostatnie meldunki, oprócz Legii zagra tam Polonia i Świt. Co to będzie, jak na Łazienkowską przyjedzie Wisła czy Lech, a przeciwnikiem będą np. nowodworzanie. Może się wtedy okazać, że całe to zamieszenia wokół stadionu wyjdzie na zdrowie... Legii, bo najgroźniejsi rywale mogą zgubić punkty właśnie tu.
Faworyci to Legia, Groclin i Wisła, ale trzeba pamiętać, że to Legia ma najbardziej stabilną sytuację. Wisła jest przetrzebiona kontuzjami, a odejście Kosowskiego, Kuźby i sprawa Kalu Uche nie wyszły na zdrowie. Groclin zmienił szkoleniowca, został nim zupełnie nieobliczalny trener, nie wiadomo też czego dobrego można się po nim spodziewać. Wiemy natomiast, że w zeszłym roku przegrał „wygrane” wydawałoby się mistrzostwo na Słowacji, a to do pozytywów nie należy. Natomiast Legia tracąc „Miętowego” tak naprawdę straciła niewiele, bo piłkarz ten w zeszłym sezonie wcale nie grał na Łazienkowskiej i nie osłabił kadry. Kubicki to niby nowy trener, ale przecież długo się uczył od naprawdę świetnego fachowca jakim był – „Drago”. W dodatku za Mięciela jest przecież... Manuela, i gdybym dzisiaj miał stawiać kto będzie mistrzem, bez wahania powiedziałbym, że Legia.
Kto może być czarnym koniem? Raczej nie GKS, bo „nic dwa razy się nie zdarza”, swoje trzy grosze może wrzucić Wisła Płock, a także zawsze solidna Amica, ponadto Lech będzie chciał wiele udowodnić. Kandydaci do spadku to Polonia i Świt. I naprawdę nie piszę tego na złość, ale przyglądając się sytuacji kadrowej, finansowej i „stadionowej” nasuwa się jedne wniosek – te kluby nie utrzymają się w I lidze. Górnik Łęczna i Górnik Polkowice – beniaminkowie pierwszej ligi w zaistniałej sytuacji raczej powinni obronić się przed degradacją, a może pokażą coś więcej? Jak zagrają Widzew i Górnik Zabrze? Dobrą odpowiedzią na to pytanie znów będą słowa piosenki: „wszystko się może zdarzyć”!
Nowe oczekiwania
Trener Kubicki broni się, że przed czterema laty nie było tak źle, przegrał tylko raz, odniósł 2 zwycięstwa i siedem razy zremisował. Trzeba jednak pamiętać w jakich realiach żyjemy i czym jest dzisiaj remis. Po to wprowadzono trzypunktową premię za zwycięstwo, żeby mecze były ciekawsze, a walka o wygraną większa. Odnosząc 3 remisy zdobywa się tyle samo punktów, ile przysługuje za zwycięstwo, a gdybyśmy w takich kategoriach policzyli oczka, to okazałoby się, że trener Kubicki przegrał nie raz, a pięć razy. Jednak najważniejsze jest to, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tym razem będzie lepiej. Długi staż przy Okuce, trochę więcej dystansu do pracy i wielka chęć udowodnienia swojej przydatności.
W 2000 roku duet młodego trenera zapatrzonego na styl angielski z doświadczonym fachowcem, jakim jest Jerzy Engel zaprocentował mistrzostwem Polski dla Polonii. Dziś sytuacja jest podobna, Darek zawsze może liczyć na pomocną dłoń profesjonalisty w każdym calu. Zapowiada się długa i owocna współpraca, znowu może się powtórzyć sytuacja z 2002 roku, kiedy to Legia wygrała mistrza kolektywem zawodników. Obserwując ostatni trening Legii, można dojść do przekonania, że trener postawi na Andrzeja Krzyształowicza w bramce, pewniakiem na swojej pozycji może być tez odkrycie rundy wiosennej – Marek Saganowski. Król strzelców poprzedniego sezonu, Stanko Svitlica będzie ostro rywalizował z nowym nabytkiem – Manuelem Garcią. Oczywiście wśród pewniaków nie zabraknie Zielińskiego, Jarzębowskiego, Vuko i Kiełbowicza, ale co do reszty pozycji naprawdę jest ostra rywalizacja. Oczekiwania są duże, ale niełatwo będzie im sprostać, jednak gdyby się udało, to rok 2004 może okazać się historyczny dla Legii. Oprócz ósmego tytułu wybieganego na boisku, można by w grudniu odzyskać dziewiąty tytuł przy zielonym stoliku PZPN, jednak w obu przypadkach naprawdę trzeba chcieć.
Felieton
Nowy sezon – nowe oczekiwania
piątek, 8 sierpnia 2003 15:12
Kowi