Inter Mediolan na meczu z Udinese - fot. Michał
REKLAMA

NSŚ: Inter Mediolan - Udinese

Michu, źródło: Legionisci.com

W połowie września jeden z fanów Legii udał się do Włoch na spotkanie Interu Mediolan z Udinese. Zachęcamy do przeczytania kibicowskiej relacji Michała prosto z trybun San Siro, gdzie fani Interu wystawili 4-5-tysięczny młyn, a kibice gości zawitali w półtorej setki.

Inter Mediolan - Udinese Calcio, 14.09.19 r.
Stadio Giuseppe Meazza - San Siro. Któż z nas nie słyszał o tej mediolańskiej świątyni futbolu? Obiekt nosi nazwę wybitnego włoskiego piłkarza, jednej z legend Interu (prawie 250 bramek), a człon "San Siro" odnosi się do lokalizacji stadionu - niewielkiej dzielnicy znajdującej się po zachodniej stronie stolicy Lombardii. Monumentalny 85-tysięcznik może niedługo zniknąć z mapy europejskich stadionów, gdyż w ciągu kilku lat ma zostać zastąpiony nowoczesnym obiektem, "na miarę XXI wieku". Nic bardziej nie zmotywowało mnie do wzmożenia wizyt na San Siro, niż informacja o planowanym wyburzeniu tego wyjątkowego "estadio". Tym bardziej, że nie od wczoraj mocno sympatyzuję z Interem. Ale po kolei.

Planując na wrzesień wizytę na domowym meczu Nerazzurrich, miałem do wyboru cały wachlarz spotkań - od inauguracji Ligi Mistrzów, poprzez derby Mediolanu, derby d’Italia z Juve, po mecz przyjaźni z SS Lazio. Wybór padł jednak na rywali z północnej Italii, Udinese Calcio. Zaważyły na tym m.in. względy czysto kalendarzowe (Liga Mistrzów i spotkanie z Laziali wypadały w we wtorek i środę) oraz pewność posiadania biletu - przy pojedynkach z Milanem bywa pod tym względem różnie. Sam zakup biletu jest niezwykle prosty. Można go kupić na oficjalnej stronie Interu. Wystarczy wybrać miejsce i zapłacić online, a na pocztę emailową dostajemy ticket w formie pdf, który możemy wydrukować albo pokazać na smartfonie. Wymóg posiadania karty kibica (po włosku "tessera") dotyczy jedynie młyna Interistów, ale o tym za chwilę. Co ciekawe, bilet kupiłem trochę w ciemno, gdyż zakupu dokonywałem ponad miesiąc przed meczem, a dokładny termin poznałem 2 tygodnie przed spotkaniem. Okazało się, że mecz odbędzie się w sobotę o 20:45, a nie jak pierwotnie przewidziano - w niedzielę. Miałem jednak zaklepany cały w weekend w Mediolanie, wiec nie było problemu. Koszt wejściówki na górę trybuny prostej (pomarańczowej), blisko Curva Nord, to 50 euro od osoby.



Lot i transport do stolicy Lombardii należy zdecydowanie do komfortowych. Za bilety w obie strony zapłaciłem 400 zł, wliczając w to opłatę za rejestrowaną walizkę. Lotnisko znajduje się 40km od Mediolanu, w Bergamo, skąd do Milano Centrale co 10 minut odjeżdżają niedrogie autokary. W porcie lotniczym w Bergamo ujrzymy sporo witryn sklepowych poświęconych Atalancie. O walorach turystycznych Mediolanu można się rozpisywać przez wiele stron, więc powiem tylko, że zdecydowanie warto zobaczyć to miasto, a znajdziemy tu także sporo atrakcji niezwiązanych z modą, z której Milano słynie. Samo Bergamo też jest dosyć urokliwe i posiada ładną starówkę położoną na wzgórzu, mimo że to miasto dużo mniejsze niż stolica regionu.

W dniu meczu udałem się najpierw do oficjalnego sklepu Interu, znajdującego się w pasażu handlowym obok reprezentacyjnej części miasta - Duomo di Milano. W dwupiętrowym sklepie możemy kupić dosłownie wszystko, od oficjalnych koszulek meczowych, w cenie 130 euro, po pendrive, pościel, ubranka dla dzieci czy masę t-shirtów i szalików. Większość gadżetów posiada logo Nike. W sklepie istnieje tez możliwość kupienia biletów na mecze.
A propos barw. Na każdym straganie w Mediolanie możemy kupić barwy Interu, Milanu i praktycznie całej czołówki Serie A. Wszechobecne są też barwy Juventusu, Napoli, a w mniejszym stopniu także Romy i Lazio. Na mieście ujrzymy sporo turystów, jak i rodowitych Włochów w koszulkach Juve czy Napoli i nie budzi to niczyjego zdziwienia. Co więcej - sporo miejscowych kibicuje ekipom spoza Mediolanu. Chodząc w barwach Interu, napotkałem baristów czy kelnerów, którzy z uśmiechem na ustach mocno wyrażali swoją sympatię do Bianconerich z Turynu. O żadnym krojeniu barw nie ma mowy. Generalnie przemierzając miasto pod kątem punktów turystycznych, spotkałem bardzo mało akcentów kibicowskich. Jeżeli już, to dominowały barwy Interu. Nie wiem jak sytuacja wygląda na typowych mediolańskich blokowiskach.



W końcu nadchodził wieczór, więc wraz z ekipą znajomych ruszyliśmy w kierunku San Siro. Im bliżej stadionu, tym więcej barw. Bardzo dużo osób docierało na Giuseppe Meazza za pomocą skuterów. Na ponad 2 godziny pod stadionem było już bardzo dużo tifosi Nerazzurrich. Przy obiekcie panuje istny streetfoodowy klimat – masa budek z włoskimi daniami, wszechobecne piwo i stragany, gdzie znów oprócz sterty gadżetów Interu, można było zakupić barwy innych włoskich drużyn. Tu po raz pierwszy ujrzałem też koszulki i szaliki Curva Nord 69’, głównie odnoszące się do 50-lecia tego kolektywu. O CN za chwilę. Wejście na mecz jest niezwykle sprawne, a kontrola osobista totalnie pobieżna. Żeby wejść na górę pomarańczowej trybuny, trzeba przemierzyć niemałą liczbę schodów, co dla starszych osób było dosyć problematyczne. Sam stadion robi świetne wrażenie. Poraża swoim ogromem.



Przy wejściu na każdy sektor stali młodzi ultrasi Interu, od których można było kupić koszulki i szaliki Curva Nord. Młyn Interistów mieści się za bramką, na północnej trybunie stadionu, a dokładnie na drugim, zielonym stopniu/pierścieniu - Secondo Anello Verde. Na oko może pomieścić ok. 4000-5000 osób i tylu tifosich zasiadło w tym sektorze. Generalnie im bliżej meczu, tym trybuny zapełniały się coraz bardziej, a finalnie na mecz z Udinese przyszło blisko 58 000 osób. Inter pod tym względem zdecydowanie dominuje we Włoszech, a w skali całego Starego Kontynentu plasuje się na 5. pozycji. Co warte uwagi, 3/4 stadionu ubrane było w oryginalne, meczowe koszulki Nerazzurich, zarówno z obecnego, jak i z zeszłych sezonów.

Interiści swój doping rozpoczęli już od rozgrzewki, pozdrawiając piłkarzy i żywo reagując na rozgrzewkowe bramki i zagrania. Na Curva Nord zawisły flagi topowych ekip Interu, m.in. "Boys San". Grupa ta istnieje na Interze od 1969 roku i na ten rok datuje się początek zorganizowanego ruchu ultras na czarno-niebieskiej stronie San Siro. Sami "Boysi" swoją nazwę wzięli od Squadre d'Azione Mussolini (SAM), faszystowskich ugrupowań powiązanych z autorytarnym Benito. Zamiast włoskiego wodza, Interiści wstawili przydomek swojego klubu - Boys-Squadra d'Azione Nerazzurra. Oprócz tego zawisły barwy grup "Viking", "Brianza Alcoolica" czy "Irriducibili". Do tego wisiały flagi kilku fanklubów Interu oraz małe flagi Varese Calcio. Jest to nieduża ekipa, której piłkarze grają w niskich włoskich ligach. Miasto leży w Lombardii i jest oddalone kilkadziesiąt kilometrów od Mediolanu. Varese posiada ekipę "Blood Honour Varese '98", której jeden z liderów - zawodnik MMA, "Dede" - zginął podczas grudniowych starć z Napoli, do których doszło przed meczem obu drużyn w Milano. Interiści często oddają hołd zmarłemu koledze z BHV’98 w postaci flag czy opraw. Wśród barw na Curva Nord nie dopatrzyłem się co prawda flag zgody Interistów - SS Lazio, choć można było ujrzeć dużą sztycówkę poświęconą zamordowanemu liderowi Laziali, Diabolikowi.



Podczas meczu można było zauważyć bardzo dobry doping Nerazzurrich, do którego często przyłączał się cały stadion. Trzeba przyznać, że Włosi potrafią śpiewać głośno i melodyjnie. Wśród piosenek miejscowych było bardzo dużo pozdrowień dla czołowych piłkarzy. Generalnie doping dostosowany był do wydarzeń na boisku, co dawało bardzo dobry efekt. Tym razem na Curva Nord zabrakło oprawy, a po bramkach i na początek meczu odpalono symbolicznie kilka rac, które - jak to mają w zwyczaju Włosi - po odpaleniu leżały na ziemi. Przez cały mecz powiewały flagi na sztycach. Nie zabrakło bluzgów w stronę gości.

Fani z Udinese na San Siro stawili się w około 150 osób i zajęli górne sektory przeciwległej trybuny - Curva Sud, czyli de facto sektorów, które podczas domowych meczów służą za młyn Milanistów. Przez cały mecz machali małymi flagami i wywiesili kilka flag. Fani z Udine starali się wykorzystywać przerwy w dopingu Interistów i kilkukrotnie byli słyszani na całym stadionie, głównie dzięki lokalizacji sektora gości i świetnej akustyce na Giuseppe Meazza. Przede wszystkim były to bluzgi w kierunku Interu, co spotykało się z głośnymi gwizdami gospodarzy. W ramach ciekawostki można napisać, że główna ekipa Udinese nosi nazwę "Hooligans Teddy Boys" .

Inter pod koniec meczu kilkukrotnie "pozdrowił" lokalnych rywali z drugiej strony miedzy i zdecydowanie nie były to miłe słowa. Pomimo tego, że Nerazzurri i Rossoneri nie darzą się sympatią, obie ekipy za kosę nr1 uznają Juventus, a nie siebie nawzajem. Na mieście generalnie barwy Interu i Milanu często są wymieszane, tak samo jak i w barach. Mecz skończył się zwycięstwem Interu 1-0, piłkarze podziękowali kibicom, a stadion dosyć szybko opustoszał.

Reasumując, po kilkunastu latach spędzonych na polskich stadionach, mogę śmiało napisać, że Włosi to zdecydowanie inny styl kibicowania niż nasze krajowe podwórko. Przede wszystkim widać tu większe przywiązanie do wyników, piłkarzy i samego klubu. Nie tylko wśród pikników, ale przede wszystkim ultrasów. Inny jest także doping - melodyjny, ale przede wszystkim często odnoszący się do boiskowych wydarzeń. Nie ujrzymy tu także groźnych znaków "h" czy flag z hasłami "hooligans". Italia to zdecydowanie "Ultras".

REKLAMASklep Imperium
REKLAMA

Komentarze (4)

+dodaj komentarz
spasiony - 22.10.2019 / 19:57, *.224.177

Bylem kiedys na meczu Milanu z Atalanta, 2008 rok chyba... Stadion w polowie pusty a na trybunach ponad 40 tysi:) Piekny obiekt i szkoda, ze jego zywot dobiega konca.

Swoja droga wtedy po murawie biegali Maldini, Seedorf, Pirlo czy tez moj ulubiony pilkarz Gattuso, na lawce Ancelotti, i ten wielki Milan dostal w czape od Atalanty u siebie 1-2. To tak a'propos oczekiwan niektorych forumowiczow, ze nasze Legijne asiory powinny za kazdym razem golic ogorkow po 5-0 bo tu jest Legia. No ale kto bogatemu zabroni;)

odpowiedz
Spoko Loko Miodullo - 22.10.2019 / 19:29, *.chello.pl

Inter Mendiolan nie sięga Legii do kolan, Inter Mendiolan...

odpowiedz
oLaf - 22.10.2019 / 19:27, *.vectranet.pl

super opis.

odpowiedz
Mamut - 22.10.2019 / 17:21, *.t-mobile.pl

Miałem również być na tym wspaniałym stadionie,ale nie na meczu, jest to obiekt westchnień mojego dzieciństwa i wiadomość o jego zaburzeniu mnie zdruzgotała. Obiekt mimo że zwiedzałem pusty zrobił na mnie niesamowite emocje. Prawdziwa legenda europejskiej piłki

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.