Od wygranej w Prisztinie, koszykarze Legii rozpoczęli tegoroczną przygodę w europejskich pucharach - fot. Bodziach / Legionisci.com
REKLAMA

Podsumowanie występów Legii w europucharach 2019/20

Bodziach, źródło: Legionisci.com

Koszykarze Legii od połowy września do końca listopada rywalizowali w europejskich pucharach. To wydarzenie wyjątkowe, bowiem wcześniej nasz koszykarski zespół rywalizował w Europie regularnie, tyle że po raz ostatni miało to miejsce 48 lat temu. Obecnie w koszykówce obowiązują inne zasady niż te znane z rozgrywek piłkarskich, tj. dotyczące wywalczenia miejsca w rozgrywkach europejskich przez kluby, które zdobyły dane trofeum (mistrzostwo / puchar) lub zajęły konkretne miejsce w lidze.

Legia do rozgrywek w kwalifikacjach koszykarskiej Ligi Mistrzów przystąpiła jako ósmy zespół EBL z sezonu 2018/19. Było to możliwe dzięki pozytywnej weryfikacji "aplikacji" przez FIBA. Dodajmy, że Liga Mistrzów w koszykówce nie ma najwyższej rangi, więc nie jest do końca odpowiednikiem piłkarskich rozgrywek Champions League. Do nich odnieść można rozgrywki Euroligi. W Lidze Mistrzów w obecnym sezonie startowały trzy polskie kluby - Anwil (mistrz Polski) od fazy grupowej, Polski Cukier od rundy trzeciej (wygrywając szczęśliwie jednego rywala, awansował do grupy) oraz Legia - od rundy drugiej. Aby wywalczyć miejsce w fazie grupowej, podopieczni Tanego Spaseva musieli pokonać dwóch rywali - Sigal Prisztinę (mistrz Kosowa) oraz niezwykle mocny, rosyjski Niżnij Nowogród. Od początku było też jasne, że odpadnięcie Legii w kwalifikacjach do BCL (skrót od Basketball Champions League) sprawi, że Legia rywalizować będzie w fazie grupowej FIBA Europe Cup. Grupa, do której mieli trafić legioniści, uzależniona była od tego, na którym etapie doszłoby do odpadnięcia z rozgrywek.



Legia rywalizację o BCL rozpoczęła od wyjazdowego meczu w Kosowie. Nasz zespół podróżował na miejsce dzień przed meczem - samolotem do Skopje, skąd czekała zespół jeszcze blisko dwugodzinna podróż autokarem na miejsce. Hala, w której rozgrywane było spotkanie robi niesamowite wrażenie. Czas tutaj zatrzymał się lata temu. Przyległa do obiektu (można do niej wejść bez wychodzenia na zewnątrz) większa hala została bowiem zniszczona podczas pożaru lata temu... i do dziś nikt nie wpadł na pomysł, by ją odbudować. Zamiast tego na poziomie dotychczasowego parkietu zrobiono parking kryty, bowiem zadaszenie hali ma się całkiem nieźle, zdecydowanie lepiej niż trybuny, które aktualnie służą lokalnym menelom oraz randkowiczom. Plastikowe osłony za ławką rezerwowych Legii zwiastowały niezbyt przyjazne przyjęcie ze strony kosowskiej publiczności. Tak też było rzeczywiście - od momentu wybiegnięcia na rozgrzewkę, legioniści byli "pozdrawiani" środkowymi palcami oraz niezbyt wybrednymi okrzykami. Niewykluczone, że przełożyło się to na podwójną mobilizację w naszych szeregach, dzięki czemu Legia zagrała naprawdę niezwykle walecznie, a co najważniejsze skutecznie - wyszarpując na gorącym terenie dwupunktowe zwycięstwo. Był to bardzo dobry wynik przed rewanżem, który już trzy dni później rozgrywany był w warszawskiej Arenie Ursynów. Po meczu zaś fani "Plisatu" wkurzeni niekorzystnym wynikiem i świętowaniem naszych koszykarzy na parkiecie, zaczęli ciskać w nich różnymi przedmiotami i zachęcali całą grupę do ataku przez parkiet. Ostatecznie Albańczycy pokrzyczeli, pomachali rękoma i wyszli z trybun. Na rewanż do Warszawy oczywiście nie przyjechali.



17.09.2019, Prisztina: KB Prishtina 79-81 (23-19, 14-25, 32-17, 10-20) Legia Warszawa
Prisztina: Fahro Alihodzić 20*, Dardan Berisha 18 (4)*, Divina Myles 13 (2)*, Mikaile Tmusic 17 (5)*, Jonathan Wesley Wade 5 (1), Edmond Azemi 3 (1), Shea Feehan 3 (1), Fisnik Rugova 0*, Honathan Janssen 0, Arian Memeti -, Meriton Ismaili -, Muhamedali Janjeva -
trener: Bujar Loci

Legia: Michael Finke 26 (4)*, Keanu Pinder 14 (1)*, Drew Brandon 11, Filip Matczak 9 (1)*, Isaac Sosa 8 (2), Romaric Belemene 6*, Szymon Kiwilsza 4, Sebastian Kowalczyk (k) 3*, Adam Linowski 0, Patryk Nowerski 0, Dawid Sączewski -, Przemysław Kuźkow -.
trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski, Renatas Kurilionokas

Widzów: 1800



Koszykarze z Kosowa, wśród których pierwszoplanową rolę pełnił Dardan Berisha (znany również z występów na polskich parkietach), przyjechali do Warszawy bez kompleksów i szczególnie po przerwie pokazali charakter. Pomimo braku na placu wspomnianego Berishy (wyleciał za pięć przewinień, o które miał pretensje do sędziów) w trzeciej kwarcie Legia zdołała w trzeciej kwarcie rzucić zaledwie 8 punktów. Otworzył się za to Divina Myles, który zdobył dla przyjezdnych 26 punktów. Po bardzo zaciętej końcówce, dwa punkty przewagi posiadali gracze Prisztiny, a sędziowie zarządzili dogrywkę. Pierwszych pięć dodatkowych minuty gry nie przyniosło rozstrzygnięcia (7-7), a dopiero w kolejnym dodatkowym czasie, Legia wypracowała czteropunktową przewagę i ostatecznie zwyciężyła 85-83, co zapewniło jej awans do kolejnej, ostatniej już rundy kwalifikacji do fazy grupowej. W pierwszych meczach w naszym zespole nie mógł zagrać Jakub Nizioł, który pod koniec okresu przygotowawczego nabawił się urazu.



20.09.2019, Arena Ursynów: Legia Warszawa d. 85-83 (24-20, 18-19, 8-20, 17-10, d1. 7-7, d2. 11-7) KB Prishtina
Legia: Drew Brandon 21 (3), Filip Matczak 17 (2)*, Sebastian Kowalczyk (k) 13 (1)*, Keanu Pinder 10*, Isaac Sosa 10 (1), Michael Finke 6*, Szymon Kiwilsza 5, Romaric Belemene 3 (1)*, Adam Linowski 0, Patryk Nowerski 0, Dawid Sączewski -, Jakub Sadowski -.

Prisztina: Divina Myles 26 (2)*, Mikaile Tmusic 17 (3)*, Dardan Berisha 14 (2)*, Fahro Alihodzić 12*, Fisnik Rugova 6, Jonathan Janssen 5 (1), Jonathan Wesley Wade 5, Shea Feehan 3, Edmond Azemi 0*, Arian Memeti -
trener: Bujar Loci

Widzów: 1200



Rosyjski Niżnij Nowgorod to zespół ze zdecydowanie wyższej półki aniżeli Prisztina, więc od początku wiadomo było, że szanse Legii na korzystny wynik dwumeczu będą nikłe. Nasi gracze mieli szczególnie w pierwszej części spotkania problemy w ataku, rzucając do przerwy jedynie 26 punktów. Nieco lepiej nasz zespół wyglądał po zmianie stron, ale porażka różnicą 13 punktów to i tak najmniejszy wymiar kary. Najlepszym strzelcem naszego zespołu w tym meczu, który również rozegrano w Arenie Ursynów, był kapitan Sebastian Kowalczyk zdobywca 22 punktów (w tym 4x3 pkt.). W końcówce spotkania na parkiecie pojawił się młody Przemek Kuźkow.



26.09.2019, Arena Ursynów: Legia Warszawa 61-74 (13-17, 13-18, 20-24, 15-15) BK Niżnij Nowgorod
Legia: Sebastian Kowalczyk (k) 22 (4), Isaac Sosa 10 (2)*, Filip Matczak 8 (1), Drew Brandon 6 (1)*, Michael Finke 6*, Szymon Kiwilsza 4*, Romaric Belemene 3 (1)*, Adam Linowski 2, Keanu Pinder 0, Przemysław Kuźkow 0, Patryk Nowerski -, Jakub Sadowski -.

Niżnij: Brandon Brown 24 (2)*, Darrlyn Willis 10 (1)*, Jewgienij Baburin 8 (1)*, Alec Brown 7 (1)*, Chavaughn Lewis 7*, Artem Komołow 6 (2), Aleksandr Gankiewicz 4, Georgij Żbanow 4, Iwan Striebkow 4 (1), Anton Astapkovicz 0, Aleksandr Winnik 0, Aleksandr Czadow -.
trener: Zoran Lukic, as. Nebosa Vidic

Widzów: 900



Rewanż w Rosji rozgrywany był zaledwie trzy dni później. Mecz rozegrano w niewielkiej, treningowej hali w Niżnym Nowogrodzie, bowiem główna arena zajęta była tego dnia na mecz hokeistów. Legia do celu leciała z przesiadką w Moskwie, gdzie czekała ich kilkugodzinna przerwa i oczekiwanie na kolejne połączenie. Pierwsza kwarta zdecydowanie należała do gospodarzy, a legioniści mieli problemy przede wszystkim z obroną. Niełatwo było zatrzymać Chavaughna Lewisa, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej grał w Polsce. Druga kwarta to dla odmiany świetna gra legionistów w obronie i masa niecelnych rzutów ze strony Rosjan. Dzięki temu na przerwę nasz zespół schodził z dwupunktowym prowadzeniem. Spotkanie rozstrzygnęło się już w pierwszych minutach trzeciej kwarty, kiedy gospodarze zagrali maksymalnie skoncentrowani i znów osiągnęli bezpieczną przewagę. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Rosjan 78-63 i to oni zapewnili sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. I w niej (grupa C) radzą sobie naprawdę przyzwoicie - w 9 rozegranych meczach mają bilans 6-3, trzecie miejsce w tabeli i spore szanse na awans do dalszych gier.

29.09.2019, Niżnij Nowogród: BK Niżnij Nowgorod 78-63 (29-20, 9-21, 26-13, 14-9) Legia Warszawa
Niżnij: Chavaughn Lewis 24 (1)*, Brandon Brown 12 (2)*, Alec Brown 12 (2)*, Darrlyn Willis 11 (1)*, Anton Astapkovicz 11 (1), Aleksandr Gankiewicz 6, Iwan Striebkow 2, Jewgienij Baburin 0*, Artem Komołow 0, Michaił Bielenickij 0, Georgij Żbanow 0, Aleksandr Winnik -.
trener: Zoran Lukic, as. Nebosa Vidic

Legia: Isaac Sosa 18 (2)*, Romaric Belemene 13 (3)*, Filip Matczak 9, Drew Brandon 6*, Sebastian Kowalczyk (k) 6, Patryk Nowerski 6, Michael Finke 3 (1)*, Adam Linowski 2, Szymon Kiwilsza 0*, Keanu Pinder 0.

Widzów: 1200



Legia po odpadnięciu w III rundzie kwalifikacji do BCL trafiła do grupy H rozgrywek FIBA Europe Cup. W pierwszym spotkaniu z fińską Katają Joensuu na Torwarze legioniści zagrali koncertowy początek. Goście, którzy przed meczem uchodzili za faworyta, przez kilka minut nie mogli zdobyć choćby punktu, a nasi gracze powiększali przewagę. Niesamowite zawody rozegrał Michael Finke - amerykański silny skrzydłowy zdobył tego dnia aż 26 punktów, trafiając 6 razy za 3 punkty. Mecz ten zostanie zapamiętany także dzięki dobremu występowi młodzieży - Przemek Kuźkow zdobył 12 punktów (2x3), a w końcówce na parkiecie pojawił się również Jakub Sadowski i występ okrasił jedną trójką. Efektowna wygrana naszej drużyny mogła zwiastować udaną przygodę legionistów w tych rozgrywkach pod auspicjami FIBA. Trener Kataji po meczu zapewniał, że jego zawodnicy wyciągną wnioski z lekcji w Warszawie oraz zapowiedział srogi rewanż.



23.10.2019, Torwar: Legia Warszawa 86-55 (22-5, 21-12, 17-18, 26-20) Kataja Joensuu
Legia: Michael Finke 26 (6)*, Drew Brandon 12 (1)*, Przemysław Kuźkow 12 (2), Filip Matczak 8*, Keanu Pinder 7 (1), Jakub Nizioł 5*, Adam Linowski 4, Romaric Belemene 3 (1), Jakub Sadowski 3 (1), Patryk Nowerski 2*, Sebastian Kowalczyk (k) 2, Szymon Kiwilsza 2.

Kataja: Omar Calhoun 10, Jared Jackson 9*, Brandon Walters 8*, Aapeli Alanen 7*, Jarekious Bradley 4*, Valtteri Leppanen 3, Matias Ojala 3, Fiifi Aidoo 1*, Samuli Vanttaja 0, Joni Herrala 0, Valtteri Pihlajamaki -.

Trener: Juha Sten, as. Petri Virtanen

Widzów: 2000



Mecz w węgierskim Kormendzie przebiegał w bardzo przyjacielskiej atmosferze na trybunach. Węgrzy przygotowali oprawę z flagami Polski i Węgier oraz transparent "Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki, oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi", po meczu zaś długo nagradzali brawami nasz zespół. Legia dobrze weszła w to spotkanie, wypracowując sobie przewagę w pierwszej kwarcie. Przez około 30 minut mecz był bardzo zacięty i trudno było wyrokować, kto zwycięży. Niestety tego dnia zupełnie nie siedział rzut Przemkowi Kuźkowowi (1/9 z gry, w tym 0/6 za 3), a na domiar złego parkiet z powodu kontuzji musiał opuścić podkoszowy z Australii, Keanu Pinder. Z taką skutecznością, jaką Legia zaprezentowała na Węgrzech (tylko 35,4% z gry oraz 16,7% za 3), niezwykle trudno wygrać mecz na tym poziomie. Spotkanie zakończyło się zasłużoną wygraną Egisu - triumfatora ostatnich rozgrywek Alpe Adria Cup - 74-60.



30.10.2019, Kormend: Egis Kormend 74-60 (11-17, 16-11, 22-18, 25-14) Legia Warszawa
Egis: Justin Edwards 21 (1)*, Frank Turner 14 (1)*, Travis Taylor 12*, Jordon Varnado 11 (1)*, Csaba Ferencz 9 (3), Erjon Kastrati 7 (1), Akos Nemeth 0, Bence Oroszi 0*, Kristof Takacs 0, Krisztofer Durazi 0, Matyas Kiss -.
trener: Matthias Zollner

Legia: Michael Finke 15 (3)*, Filip Matczak 11*, Patryk Nowerski 8*, Drew Brandon 7*, Sebastian Kowalczyk (k) 6 (1), Keanu Pinder 5, Romaric Belemene 4*, Adam Linowski 2, Przemysław Kuźkow 2, Jakub Nizioł 0, Dawid Sączewski 0, Jakub Sadowski 0.

Widzów: 1300



Już na Węgrzech Legia musiała sobie radzić bez Isaaca Sosy, podobnie było w rywalizacji z duńskim Bakken Bears. Pomimo braków kadrowych, bo w spotkaniu nie zagrał również Pinder, to nasz zespół minimalnie przeważał przez niemal całe spotkanie. Dzięki wyraźnej wygranej na tablicach (46-37), udawało się przeważać, mimo wyraźnie gorszej skuteczności z gry (38%) od rywali (48,4%). Na kilkanaście sekund przed końcem spotkania Legia prowadziła w hali Koło 83-82. Rywale próbowali lay-upa z lewej strony, ale świetnym blokiem popisał się Romaric Belemene. Niestety zbita przez niego do rogu piłka trafiła do graczy z Danii, którzy ponowili atak, a próba z dystansu na niespełna 3 sekundy przed końcem okazała się skuteczna. Legioniści mieli 2,1 sekundy na odpowiedź, ale próba Kuby Nizioła z siódmego metra nie znalazła drogi do kosza i z wygranej cieszyli się goście z Aarhus.



06.11.2019, hala Koło: Legia Warszawa 83-84 (22-17, 20-18, 22-26, 19-23) Bakken Bears
Legia: Michael Finke 20 (1)*, Filip Matczak 18 (1)*, Jakub Nizioł 14 (4)*, Przemysław Kuźkow 11 (1), Drew Brandon 6*, Sebastian Kowalczyk (k) 5 (1), Romaric Belemene 5 (1), Patryk Nowerski 4*, Adam Linowski 0, Dawid Sączewski 0, Jakub Sadowski -.

Bakken: Darko Jukic 18 (1)*, Chriz Ortiz 16 (4), Michael Diouf 15 (1)*, Adama Darboe 14 (1)*, David Efianayi 9, Ryan Evans 6*, Tylor Ongwae 4*, Morten Sahlertz 2, Jonathan Galloway 0, Simon Neidhardt -.
trener: Steffen Wich, as. Mathias Bach, Jakob Freil

Widzów: 700



Do Joensuu legioniści polecieli z przesiadką w Helsinkach. W Finlandii, mimo że była pierwsza połowa listopada, czuć już było atmosferę Świąt. Legia niestety do meczu przystępowała bez kontuzjowanego Sebastiana Kowalczyka, który poleciał z drużyną na mecz, ale ból stopy nie pozwolił mu na grę. W pierwszej połowie parkiet z powodu uderzenia w głowę opuścić musiał Przemek Kuźkow i już na niego nie wrócił. W kadrze brakowało również Pindera, a Szymon Kiwilsza zagrał niespełna 6 minut, również z powodu bolesnego urazu. Legia pomimo bardzo słabej pierwszej kwarty (14-31), mogła i powinna mecz w wielofunkcyjnej hali w Joensuu wygrać. Niestety w końcówce regulaminowego czasu gry przy stanie 87-86 na korzyść gospodarzy, Michał Michalak trafił tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. W dogrywce nasz zespół najpierw wyszedł na bezpieczny, wydawało się dystans, ale Finowie wrócili do gry i dopiero trójka Brandona doprowadziła do remisu (97-97), a po niecelnym rzucie gospodarzy sprawiła, że do rozstrzygnięcia meczu konieczne było rozegranie drugiej dogrywki. W niej lepsi okazji się gracze Kataji, którzy ostatecznie zwyciężyli 112-105. Na pomeczowej konferencji prasowej miała miejsce niezapomniana scena, kiedy rzecznik prasowy Finów przedstawił Tanego Spaseva jako Marka Zapałowskiego, później nazwał go asystentem trenera, a przy kolejnej próbie rozpoczęcia konferencji prasowej poprosił, by jako pierwszy wypowiedzi udzielił zawodnik (w tym przypadku Filip Matczak, pomylony również przez Fina z Michaelem Finke).



13.11.2019, Joensuu: Kataja Joensuu d.112-105 (31-14, 19-26, 21-22, 16-25, d1. 10-10, d2. 15-8) Legia Warszawa
Kataja: Omar Calhoun 39 (6)*, Jarred Jackson 28 (3)*, Brandon Walters 16*, Fiifi Aidoo 13 (1)*, Matias Ojala 9 (3)*, Samuli Vanttaja 4, Valtteri Leppanen 3, Valtteri Mervola 0, Jomi Herrala 0, Valtteri Pihlajamaki -.
trener: Juha Sten, as. Petri Virtanen

Legia: Filip Matczak 22*, Michał Michalak 21 (2)*, Jakub Nizioł 16 (4), Drew Brandon 15 (2)*, Michael Finke 13 (1)*, Patryk Nowerski 12*, Przemysław Kuźkow 3 (1), Dawid Sączewski 3 (1), Jakub Sadowski 0, Szymon Kiwilsza 0, Sebastian Kowalczyk (k) -.

Widzów: 500



W przedostatniej serii spotkań FIBA Europe Cup Legia podejmowała w hali Koło zespół węgierskiego Egisu Kormend. Na trybunach ponownie miała miejsce wymiana uprzejmości pomiędzy fanami Legii oraz przybyły Węgrami. Na parkiecie przewaga gości była aż nadto wyraźna, szczególnie w momentach kiedy do rozgrywania akcji wyznaczany był Dawid Sączewski. W naszym zespole w europejskich pucharach debiutował Milan Milovanović, ale serbski podkoszowy nie wypadł najlepiej w rywalizacji z bardzo dobrze dysponowanymi Węgrami. Egis po bardzo dobrej trzeciej kwarcie właściwie zapewnił sobie wygraną. Legia zaś już wcześniej mocno skomplikowała sobie sytuację, jeśli chodzi o szanse na wyjście z grupy, a porażka z zespołem z Kormendu, zupełnie je przekreśliła.



20.11.2019, hala Koło: Legia Warszawa 68-78 (18-24, 18-16, 10-21, 22-17) Egis Kormend
Legia: Przemysław Kuźkow 14 (2), Jakub Nizioł 10 (2)*, Filip Matczak 9 (1)*, Michał Michalak 7*, Jakub Sadowski 6 (2), Dawid Sączewski 5*, Michael Finke 5, Adam Linowski (k) 4, Patryk Nowerski 4, Drew Brandon 2, Milan Milovanović 2*.

Egis: Justin Edwards 23 (5)*, Frank Turner 15 (1)*, Travis Taylor 12*, Jordon Varnado 11 (1)*, Csaba Ferencz 9 (3), Akos Nemeth 5 (1), Erjon Kastrati 3 (1), Bence Oroszi 0*, Krisztofer Durazi 0, Matyas Kiss 0, Stefan Filipović -, Kristof Takacs -.
trener: Matthias Zollner, as. Ziga Mravljak

Widzów: 700



Na ostatni mecz w europejskich pucharach w sezonie 2019/20 Legia udała się do Danii. Podróż do małej miejscowości pod Aarhus przebiegała dwuetapowo, z przesiadką w Kopenhadze. Spotkanie poprzedziła efektowna prezentacja drużyny gospodarzy z przygaszonymi światłami. Legia nie miała już szans na awans, gospodarze chcieli koniecznie wygrać, aby zająć pierwsze miejsce w grupie. Śledzili równolegle wynik spotkania Kataji z Egisem, ale w pewnym momencie w ich szeregi wdarło się zbyt duże rozluźnienie, które po przerwie wykorzystała Legia. Nasi gracze zaczęli odrabiać straty i losy meczu ważyły się do ostatnich sekund. Legioniści mieli dwa rzuty na dogrywkę, ale zarówno rzut Finke, jak i po chwili Nizioła nie znalazły drogi do kosza, a po kolejnej zbiórce w ataku Brandona nie udało się już doprowadzić do kolejnej próby. Duńczycy w pełni zasłużenie wygrali 77-74, ale szczególnie w drugiej połowie spotkania Legia pokazała się z dobrej strony.



27.11.2019, Aarhus: Bakken Bears 77-74 (28-16, 21-12, 15-27, 13-19) Legia Warszawa
Bakken: Ryan Evans 14*, Darko Jukić 12 (1)*, Michel Diouf 11 (1)*, Chris Ortiz 9, Nimrod Hillard IV 9 (1), Thomas Laerke 9 (2), Tylor Ongwae 6 (1)*, Daavid Efianayi 5 (1), Adama Darboe 2*, Morten Sahlertz 0, Jonathan Galloway 0, Simon Neidhadt -.
trener: Steffen Wich, as. Jakob Freil, Anders Sommer

Legia: Michał Michalak 18 (2)*, Filip Matczak 15 (2), Milan Milovanović 12*, Michael Finke 9 (1)*, Drew Brandon 8 (2)*, Romaric Belemene 8 (2)*, Adam Linowski (k) 2, Jakub Nizioł 2, Dawid Sączewski 0, Jakub Sadowski -.

Widzów: 1400



Ostatecznie nasz zespół z bilansem 1-5 zajął ostatnie miejsce w grupie H FIBA Europe Cup. Biorąc pod uwagę cały sezon w europucharach, Legia zaliczyła trzy wygrane oraz siedem porażek.

Tabela końcowa grupy H:
1. Bakken Bears 11 502-476
2. Egis Kormend 10 491-465
3. Kataja Joensuu 8 489-537
4. Legia Warszawa 7 476-480

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

+dodaj komentarz
bo - 03.01.2020 / 14:13, *.vectranet.pl

kto wpadł na taki pomysł by z tym składem grać w Pucharach?
wiadomo że w 8 nie da rady w lidze i pucharach.Stąd kontuzje i takie wyniki
kto to wymyślił?

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.