fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Felieton

Słowo na niedzielę: Biznes(y)

Qbas, źródło: Legionisci.com

W mediach zaczęły pojawiać się informacje o możliwych odejściach zawodników z Legii. Można ich podzielić na dwie grupy: tych, których klub już nie chce oraz tych, na których klub bardzo chce sprzedać. A z powodów problemów finansowych, będących efektem nieudolnego zarządzania, nawet musi.

Od początku kadencji Dariusza Mioduskiego słyszymy, że zespół trzeba przebudować. A to dlatego że zawodnicy są za drodzy w utrzymaniu, a to dlatego że za starzy, a to dlatego że za słabi, nie pasujący do koncepcji itp. I tak trwa ta przebudowa niemal co okienko transferowe. Od lata 2017 r. Legia pozyskała 30 zawodników, a odeszło z niej 29, w tym 15 z tej trzydziestki. Stała się targowiskiem graczy, gdzie oczywiście najwięcej zyskują menadżerowie, tak onegdaj nielubiani przez p. Mioduskiego. W efekcie czego zespół wciąż jest rozbabrany, ciężko zbudować coś trwałego na dłużej niż parę miesięcy, niezależnie od tego, kto jest trenerem. I gdy wydawało się, po letnich ruchach transferowych, że może wreszcie zagości w zespole stabilizacja personalna, znów szykują się poważne zmiany. „Przegląd sportowy” donosi, że klub chce się pozbyć aż pięciu zawodników: Nagya, Remy`ego, Agry, Rochy i Obradovicia (czterej ostatni ze wspomnianej trzydziestki). Każdy z nich to osobny przypadek, ale po całej grupie nikt w Warszawie nie będzie płakał.

Nagy jest w Legii najdłużej, bo od stycznia 2017 r. W tym czasie rozegrał dwie dobre rundy (wiosna 2017 r. i jesień 2018 r.). W międzyczasie został wypożyczony na Węgry. Woda sodowa tryskała bowiem szeroko, a jego lekceważące podejście nie tylko do obowiązków, ale i wszystkich wokół stały się nie do zniesienia. W tym sezonie Dominik grał przede wszystkim słabo, może ze dwa mecze przeciętnie i w jednym wypadł nieźle – przeciw ŁKS. Symptomatyczna była wówczas reakcja trenera Vukovicia, który po spotkaniu w Łodzi prawie szarpał Węgra, jakby chcąc go pobudzić, pokazać: hej, zobacz jak wiele możesz, ale weź się do roboty. Jeśli się wziął, to na krótko. Od 28 września, gdy został zmieniony w przerwie przegranego meczu z Lechią, Nagy nie zagrał już ani minuty. Czy Legia może na nim zarobić? Tak. Nie będą to duże pieniądze, ale Madziar ma jeszcze 1,5 roku kontraktu myślę, że 200-300 tys. euro to realna kwota, jaką można za niego uzyskać. Zwłaszcza że węgierskie kluby, a powrót w rodzinne strony wydaje się najbardziej prawdopodobny, mają coraz większe możliwości finansowe. Skrzydłowy niewątpliwie ma nietuzinkowe umiejętności, ale większe od nich są problemy z koncentracją na futbolu i własnym ego, co prowadzi do ogromnych wahań formy i długich okresów dołów. Przy Łazienkowskiej nie ma już czego szukać.

Podobnie jak Remy, który do klubu trafił z pamiętnego zaciągu p. Jozaka. Francuz długo nie grał u siebie w kraju, ale w Legii początek miał obiecujący – wyróżniał się podczas zgrupowań, dobrze rozpoczął rozgrywki ligowe. Już wtedy jednak dało się zauważyć, że ma problemy z koncentracją – mimo ogólnie pozytywnych występów, niemal w każdym z nich zdarzały mu się poważne błędy. Można było odnieść wrażenie, że biorą się one z dekoncentracji, a ta z kolei jakby wynikała z przeświadczenia zawodnika, że skoro przychodzi z Ligue 1, to w dużo słabszych rozgrywkach poradzi sobie bez większego wysiłku. W lipcu 2018 r. nabawił się urazu, który na długo wykluczył go z gry. Ale wrócił i był podstawowym zawodnikiem. Potem pauzował jeszcze aż w czterech meczach za czerwoną kartkę przeciw Cracovii, ale po karencji i zmianie trenera znów wychodził w pierwszym składzie do momentu kolejnej kontuzji. W sumie więc na 95 możliwych spotkań w Legii, Remy rozegrał jedynie 44, co daje 46%. Obecnie jest czwartym stoperem za Jędrzejczykiem, Lewczukiem i Wieteską. Przy czym Francuz - kontrakt do czerwca 2021 r. - od początku pobytu w Warszawie znajduje się nieco na uboczu zespołu, a widać to zwłaszcza w ostatnim czasie, w którym jakby pogodził się z losem. Czy klub może zarobić na tym piłkarzu? Jego podatność na kontuzje i wynikająca z tego nieregularność w występach wskazywać może, że tak, ale również niewiele. A już na pewno dużo mniej niż rok temu miało oferować Norwich. Tak z 5 razy mniej. W Legii obecnie trudno byłoby mu o grę, ale jeśli zmieni nastawienie i powalczy w okresie przygotowawczym, a zwłaszcza jeśli odejdzie Wieteska, to nie wszystko jeszcze stracone. Pytanie tylko, czy Remy chce zostać w Warszawie i czy chcą tego w sztabie szkoleniowym?

Historia Agry i Rochy jest właściwie podobna. Skrzydłowy i lewy obrońca zostali ściągnięci przez Ricardo Sa Pinto, choć władze klubu zapewniały, że nasi skauci od dawna obserwowali tych zawodników i pozytywnie rekomendowali. Albo więc to nie była prawda, albo skauci pomylili się w ocenach. Agra od początku nie robił żadnego wrażenia na obserwujących treningi. Można było zakładać, że się nie przebije do składu. Rocha też wydawał się być tylko zmiennikiem dla Hlouska, ale Czech doznał urazu i zaczął grać Portugalczyk. Furory nie robił. W defensywie popełniał proste błędy, a do tego fizycznie nie był gotowy rozegrać 3-4 pełnych spotkań z rzędu, o czym dowiedzieliśmy się w klubie. Część obserwatorów doceniała jego grę ofensywną, ale bilans lewego obrońcy - 1 asysta w 25 meczach dla „Wojskowych” - temu przeczy. Jesienią stracił miejsce w składzie na rzecz Karbownika. W każdym razie Agra nie zapracował sobie na zaufanie u obu szkoleniowców, z którymi pracował w Warszawie. Mówiąc wprost: okazał się zbyt słabym zawodnikiem. Być może gdyby dostał 5-8 meczów do rozegrania, to złapałby formę i pewność siebie, ale na takie prezenty przy presji wyniku i konkurencji nie ma w Legii czasu. Warto pamiętać, że Portugalczyk ma jeszcze 1,5 roku kontraktu i po roku niegrania jego wartość znacznie się obniżyła. Trudno będzie uzyskać za niego jakieś pieniądze. Bardziej prawdopodobne wydaje się rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron, ewentualnie wypożyczenie. Natomiast wydawać by się mogło, że Rocha mógłby zostać w drużynie w charakterze zmiennika. Jego obecność na liście niechcianych mimo wszystko dziwi, zwłaszcza, że jego umowa wygasa w czerwcu 2020 r.

Obradović zaś to pewnego rodzaju symbol nieudolności transferowej nie tylko Legii, ale i wszystkich polskich klubów. Zawodnik z deficytowej pozycji, jaką jest lewa obrona, z bogatym CV i występami w silnych ligach i dużych klubach, ale już po drugiej stronie piłkarskiej rzeki z powodu wieku i po kilku poważnych kontuzjach, po których nigdy już nie doszedł do siebie, to mimo wszystko wciąż łakomy kąsek dla naszych zespołów. Zwłaszcza jeśli działają pod presją czasu. Serba nie obserwowali wysłannicy z Legii, nie wiedziano jaki jest, nie zbadano jak zareaguje na przenosiny do słabszej ligi, czy mu się będzie jeszcze chciało i na ile jego stan zdrowia będzie mu pozwalał na grę. Ba, odradzano jego ściąganie do Warszawy, zwłaszcza na niespotykaną tu obecnie wysokość kontraktu (ponad 400 tys. euro rocznie) i okres jego trwania (dwa lata). Nic to, Radosław Kucharski przekonał D. Mioduskiego i umowa została zawarta. Obradović nie wystąpił do tej pory w żadnym meczu I drużyny i najprawdopodobniej debiutu się już nie doczeka. Najpierw przeszkodziła mu w tym … kontuzja, a potem najwyraźniej lenistwo. Vuković niemalże wprost wskazywał, że po prostu na to nie zapracował, a postawa zawodnika pozostawiała dużo do życzenia. Trudno sobie wyobrazić, by klub zarobił na Obradoviciu. To raczej on wyjdzie korzystnie na mariażu z Legią.

Na Łazienkowskiej drzwi się właściwie nie zamykają, piłkarze przychodzą i odchodzą na okrągło. Nie sposób w ten sposób zbudować coś trwałego. Szczęście w tym wszystkim, że prezes wszystkie wpadki może przysypać pieniędzmi z transferów. Już bowiem korzystnie sprzedał Szymańskiego (5,5 mln euro), a na sprzedaż są właściwie wszyscy, na których da się zarobić, na czele z najlepszym strzelcem Niezgodą. Słychać też, że Wieteska rozgląda się za transferem, a Majecki nie może narzekać na brak zainteresowania. I na tym oczywiście polega prawdziwy piłkarski biznes – wychować lub pozyskać tanio i drogo sprzedać. Kłopot tylko, że odbywa się to kosztem poziomu sportowego. Nikt racjonalny nie wierzy przecież, że za pozyskane kwoty kupimy piłkarzy gwarantujących jakość przynajmniej poprzedników. Według modelu prezesa drużyna ma być tania w utrzymaniu i dobra. Tego zaś nie da się połączyć, jeśli się chce grać z powodzeniem (czyt. w fazie grupowej) europejskich pucharów. Mamy coraz słabszych zawodników, o czym świadczy choćby ich wymienność na skalę wręcz przemysłową, więc przegrywamy kolejne eliminacje europejskich pucharów, a w tym roku również mistrzostwo.

Coraz częściej jednak odnoszę wrażenie, że występy w pucharach przestały być w klubie celem. Łatwiejszy i większy zarobek jest przecież na handlowaniu piłkarzami. Ale w takim wypadku nie można mówić o piłkarskim biznesie, a o prowincjonalnych biznesach.

Autor: Jakub Majewski “Qbas”
Twitter: QbasLL
Kątem Oka na FB

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (29)

+dodaj komentarz
Mario - 11.12.2019 / 21:18, *.timplus.net

Od lat to powtarzam. Cieszy, że coraz więcej ludzi, to zauważa.

odpowiedz
oLaf - 11.12.2019 / 13:17, *.vectranet.pl

Qbas niestety ma rację - przez 3 lata zanotowaliśmy zjazd w dół z poziomu LM i meczu z Realem na... utratę el. LE i porażkę z Piastem (budżet chyba 27 mln zł !!! vs. Legia 120 mln) o Mistrza... masakra.

Trzon zespołu (powiedzmy 7 zawodnikó) musi być stabilny + można sprzedać co roku 3-ch młódziaków. A tu jest istny cyrk - sprzed 3 lat nie ma nikogo w pierwszej 11-tce (może Jedrzejczyk jest, ok).

odpowiedz
tomiacab - 10.12.2019 / 15:35, *.virginm.net

pisałem już dawno o tym.

odpowiedz
Boa - 09.12.2019 / 18:02, *.tpnet.pl

Co za bzdury. Legia, tak jak 98 procent klubów na świecie żyła, żyje i będzie żyła ze sprzedaży. Najnormalniejsza rzecz na świecie. Przypominam, że za Leśnego nawet po LM, gdzie zarobiono gruby hajs w jedno okienko po promocji wyprzedano Niko, Prijo i Beresia... Na Furmanie, Wolskim, Borysiuku czy Dudzie też zarabiał i to mniejsze pieniądze. A z tego tekstu wynika, że kurła kiedyś to było, odrzucali oferty po 10 mln euro, a teraz to nie ma nic. Nie, kiedyś każda oferta na 2 mln euro i piłkarz się pakował...

Tak samo co do niewypałów transferowych. One też były, są i będą. Nawet w Realu czy Barcelonie, w ostatnich latach też się tu przewinęło Aleksandrovów, Langilów, Augustów, Chukwów, Necidów, Masłowskich, Vranjesów, Ojaam i innych Dyegów.

odpowiedz
Fakir - 09.12.2019 / 22:47, *.chello.pl

@Boa: No tak tylko za Leśnego sprowadzono naprawdę dobrych graczy np. VOO, Duda, Sa,
Nikolic, Prijovic, a transfery za DM to zdecydowanie inna jakość (a właściwie jej brak, poza nielicznymi wyjątkami). Tam gdzie BL miał podłogę tam DM marzy, żeby mieć sufit.

odpowiedz
tomiacab - 10.12.2019 / 15:36, *.virginm.net

@Boa: ale porównujesz nas z klubami , które mimo to grają w europucharach.

odpowiedz
eLpolo - 09.12.2019 / 00:25, *.241.74

Nie znam dokładnych danych , ale wydaje mi się że trochę przesadzamy wszyscy z jazdą na teraźniejszy zarząd. Przed Mioduskim było tak samo, albo bardzo podobnie , nieudanych transferów było mnóstwo. Nie idzie spamiętać tych wszystkich mega grajków.

odpowiedz
Maaciekw - 09.12.2019 / 14:00, *.203.42

@eLpolo: pewnie było podobnie (Leśny też zmieniał trenerów, może nie aż tak często i nie brał byle kogo), tylko wszystko się działo tak bardziej z klasą, a u DM cuchnie amatorką

odpowiedz
Szymon - 08.12.2019 / 22:36, *.chello.pl

Hmmm pudel niepotrzebnie wpakował się w Legię. Myślał że kupił sobie dojną krowę a sam musiał wsadzić forsę. Oczywiście przez swoją głupotę, niekompetencji i korpo myślenie. A teraz chce coś odzyskać i mamy bazar a nie klub piłkarski. Praca skautingu dupy nie urywa, gdyż poruszają się w realiach stworzonych przez pudla. I dlatego bazuje się na odrzutach lub dzikich trafach z młodzieżą na zasadzie albo się uda albo nie. Wina pudła i koniec tematu

odpowiedz
Jerz z Potoku - 08.12.2019 / 21:52, *.chello.pl

Znakomity felieton będący gorzkim, ale obiektywnym podsumowaniem (remanentem), minionych trzech "trójpolowych" zaciągów pseudo piłkarskich. Na ich niechlubną realizację, za każdy razem (czyt.: oknem transferowym), wyrażał aprobatę prezes dekady. Na osłodę p. Mioduskiemu zwracam uwagę, na fakt, iż z tej "bombowej" trzydziestki pozostało do "upchnięcia" już tylko pięciu anty futbolowych muszkieterów. Oczywiście zimowe okienko może tą optymistyczną statystykę nieco popsuć...
@Tomek Mokotów [h:21.21] - celna uwaga. Oby takich więcej.
Ps.: Koledzy, warto zapamiętać (na dłużej) ostatni akapit przedmiotowego tekstu. Jest on dość pesymistyczny, ale jednocześnie bardzo zbliżony do legijnej rzeczywistości.
Serdeczności

odpowiedz
Zlb 82 - 08.12.2019 / 21:26, *.t-mobile.pl

Szkoda gadać!!!! Loczek to Loczek, wiemy jak jest!

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 08.12.2019 / 20:34, *.play-internet.pl

A swoją drogą,o ile dobrze pamiętam,to Qbas do właściwie ostatnich "Słów na niedzielę" raczej nie negował poczynań Mioduskiego w Legii.Cóż to się kolego zmieniło,że nagle polityka transferowa klubu zaczęła Ci przeszkadzać?.Przecież tego typu działania Mioduski odstawia od ok 2 lat.A może to żal,że Ja-ro-sław u Ruskich będzie kopał,przelał czarę goryczy?.Tak czy inaczej,pomimo że podobno "tylko krowa nie zmienia swoich poglądów",to wiarygodność kolegi Qbasa-przynajmniej w moich oczach,poszła że tak powiem się yebać.Z fartem Bracia w drodze po mistrzostwo.

odpowiedz
Tomek Mokotów - 08.12.2019 / 20:56, *.chello.pl

@FOREVER LEGIA:

Jaja sobie robisz? Kol. Jakub "Qubas" w co drugim felietonie jedzie po Miodoustym... Piszesz dla samego pisania czy pokusisz się o merytorykę?


odpowiedz
Obcy - 08.12.2019 / 20:15, *.t-mobile.pl

Żadnego klubu piłkarskiego w Polsce nie stać na zatrzymanie najlepszych piłkarzy. Musimy sprzedawać. Problemem jest wspomniane w tekście marnowanie pieniędzy na sprowadzenie anonimowych graczy z zagranicy. Powinniśmy dążyć do ograniczenia tego zjawiska do minimum. To przyniesie duże korzyści finansowe. Ludzie odpowiedzialni za transfery powinni poważnie podchodzić do swoich obowiązków. Bo tych nietrafionych wzmocnień do Legii było podejrzanie za dużo.

odpowiedz
(L)ookson - 08.12.2019 / 20:05, *.chello.pl

@Do Autora
Proszę zwrócić uwagę, że w słowniku polskim nie ma słowa "menadżer" tylko "menedżer".

odpowiedz
Artur - 08.12.2019 / 21:15, *.25.51

@(L)ookson: uwielbiam ludzi, którzy zabierają głos na tematy, o których nie mając zielonego pojęcia. Słowo 'menadżer' jest tak samo poprawne jak 'menedżer' tylko nie tak częste. Pozdrawiam.

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 08.12.2019 / 18:28, *.play-internet.pl

Czytam artykuł kolegi Qbasa i....... nie wierzę.Chyba przeglądał moje komentarze sprzed około 2 lat i właściwie to samo,tylko innymi słowy napisał,co ja wtedy.Jak i Wy nie wierzycie,to-ponieważ w internecie nic nie ginie,to możecie sobie poszperać w archiwum L.L.

odpowiedz
Darek - 08.12.2019 / 16:55, *.t-ipconnect.de

Zgadzam sie z tym artykułem.W Legii zrobił się bazar.Odchodza Ci co potrafia 3 razy celnie kopnąć piłkę by były pieniadze na wyplaty dla tych co nic nie grają.Brak stabilizacji w druzynie jest widoczny na pierwszy rzut oka.Wszystko jest robione na zasadzie jakoś to będzie.Od jednego okna transferowego do drugiego.
Na gre w europie juz chyba każdy w klubie położył lache.
Dariusz Mioduski stosuje zasade kozla ofiarnego.Kazdemu trenerowi wyprzedaje drużynę po czym za brak wyników obarcza trenera.Kazdy trener to kozioł ofiarny.Marionetka w rękach prezesa.Jak trybuny się burzą że nie ma wyników to by zamknąć nam ryje zwalnia się trenera.A druzyna jest dalej wyprzedawana.

odpowiedz
Julon - 08.12.2019 / 16:48, *.timplus.net

NIC DODAĆ NIC UJĄĆ!

odpowiedz
Yorick - 08.12.2019 / 15:14, *.orange.pl

Niekompetencji Mioduskiego nie trzeba wykazywać, widzi ją każdy, kto ma oczy. Cofnął cywilizacyjnie Legię co najmniej o dekadę. Najgorszy był Klafuric, który zawalił puchary. Jozak wyrządził duże szkody, a przy Sa Pinto pisałem "oby był jak najdłużej, bo odchodząc zostawi spaloną ziemię". Teraz trwa naprawianie szkód po tych szkodnikach. Obecne okno było ogólnie dobre i potrzebne są jeszcze dwa okna, czyli rok.
Pytanie jest o fundamenty finansowe Legii - czy wytrzyma funkcjonowanie w takim trybie, czy stanie się coś złego typu totalna wyprzedaż.

odpowiedz
kosa - 08.12.2019 / 10:32, *.chello.pl

słaby artykuł, pisany z założeniem wykazania niekompetencji Mioduskiego i Kucharskiego ... pominięte udane transfery Wszołka, Luquinhasa, Gvili, Kante, Lewczuka, zakup Cafu to też transfer. Wymienione nazwiska to w końcu transfery Kucharskiego a nie kolejnego trenera. Wypadałoby oceniać komplet transferów skoro już sie komuś zarzuca nieudane decyzje..
To czyszczenie szatni to własnie pozbywanie się zakupów, które były propozycjami poprzednich trenerów ( oprócz Obradovica )

odpowiedz
The_real_true - 08.12.2019 / 11:22, *.chello.pl

@kosa: Ocenę kompletu transferów można podsumować słowem PRZECIĘTNE.
Autor przez grzeczność nie wspomniał też o Eduardo, Pasquato i kilku innych perełkach Mioduskiego. Ten człowiek w Legii=przeciętność, bylejakość +zasypywanie własnych błędów pieniędzmi Legii. Ani złotówki w klub nie włożył, więc nie powinien nazywać się właścicielem, a raczej pasożytem Legii.

odpowiedz
Zduneq - 08.12.2019 / 23:49, *.play-internet.pl

@The_real_true:

Widać że nie masz pojęcia o piłce.Akurat Pasquato to był kozak.Szybki, z dobrym przeglądem pola, z dobrym podaniem, najlepszą techniką w wystarczy obejrzeć jego asysty i bramki
Idę o zakład ,e jak przychodził Voo to pisałeś o nim pączek a jak przychodził Prijo to pisałeś że to odpad od Turków.

odpowiedz
The_real_true - 09.12.2019 / 11:59, *.105.68

@Zduneq

Widzę, że prawdziwy "znafca" z Ciebie. podaj mi przynajmniej jeden klub w którym Pasquato zagrał choć jeden dobry sezon, w przeciwnym razie przestań się kompromitować.

P.S Zakład byś przegrał, bo dla mnie VOO oraz Prijovic od samego początku byli udanymi nabytkami. Widocznie mierzysz względem siebie.

odpowiedz
Marcin - 08.12.2019 / 10:27, *.play-internet.pl

Niestety w przyszłym roku o grze w fazie grupowej w europejskich pucharach możemy zapomnieć jak inne polskie kluby. Trzeba jednak walczyć o mistrzostwo i Puchar Polski.

odpowiedz
kochamLegiaWarszawa - 08.12.2019 / 09:46, *.com.pl

Finansowo jest bardzo niebezpiecznie ,Legia idzie drogą krakowskiej Wisły..

odpowiedz
Zlb82 - 08.12.2019 / 21:36, *.t-mobile.pl

@kochamLegiaWarszawa: Niestety!!!!!

odpowiedz
floyd - 08.12.2019 / 09:44, *.chello.pl

Niestety Legia stała się towarzystwem wzajemnej adoracji prezesa, menedżerów oraz pseudo-skautow. Tak się składa ze znam osobiście menedżera jednego z młodych zawodników Legii, i wierzcie mi, on ma w dupie sportowy rozwój swojego podopiecznego, jego przyszłość, dobro klubu. Liczy się tylko moneta, oczywiście €.
Legia stała się drugim Arsenalem czy Lechem. Wyniki sportowe sa mało wazne, liczą się tabelki w excelu.
Lesnodorski jaki był taki był, ale chciał wygrywać i naprawdę chciał osiągać sukcesy - i na tym zarabiał. Obecny nieudacznik myśli, a w zasadzie to tylko udaje ze tak myśli,ze będzie odwrotnie, będzie zarabiał a drużyna będzie coraz lepsza. Miłej niedzieli

odpowiedz
dino - 08.12.2019 / 09:40, *.vtelecom.pl

Bo ten Miodek to taki właśnie prowincjusz z Bydgoszczy, który wkłada maskę światowca i dobrego menadżera, że też są ludzie, którzy się na to nabierają

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.