Jeśli do końca tygodnia hiszpańska firma Acciona nie zainwestuje w naszą drużynę, zagramy w I lidze - mówi dyrektor sportowy CWKS Leszek Święcicki.
W ubiegłym tygodniu szefowie Legii przygotowali dokumenty, których zażyczyli sobie przedstawiciele Acciony przed podjęciem decyzji objęcia sponsoringiem zespołu koszykarzy. Hiszpanie mieli zagwarantować na najbliższy sezon budżet w wysokości ok. 600 tysięcy dolarów i w niedługim czasie przejąć 99 procent akcji sportowej spółki akcyjnej. Jeszcze kilka dni temu prezes sekcji koszykarskiej Legii Witold Romanowski był wielkim optymistą. Zapowiadał, że sfinalizowanie umowy jest przesądzone, a w najbliższym czasie - ze zdobytych przez siebie w Warszawie środków - wpłaci do PLK pół miliona złotych za dziką kartę. Od soboty Romanowski pozostaje jednak nieuchwytny. Negocjacje z Accioną prowadził wraz z nim dyrektor sportowy CWKS Leszek Święcicki.
- W czwartek wysłaliśmy wymagane dokumenty do Madrytu i czekamy na odpowiedź. Ma nadejść w tym tygodniu. Jeśli stałoby się inaczej i milczenie Hiszpanów by się przeciągało, pozostałaby nam gra w I lidze, do której się zgłosiliśmy - mówi Święcicki. - Nic mi natomiast nie wiadomo, abyśmy z własnych środków mieli wykupić dziką kartę. Takich pieniędzy po prostu nie mamy.
Do przedłużającej się niepewności spokojnie podchodzi trener Legii Jacek Gembal. - Pracuję z dotychczasowym składem drużyny. W dokumentach przesłanych do Hiszpanii uwzględnione zostały moje wskazówki co do niezbędnych wzmocnień zespołu, gdybyśmy mieli grać w PLK. Pozostaję optymistą - mówi Gembal. - Musimy czekać - dodaje.
Koszykówka: Musimy czekać
wtorek, 19 sierpnia 2003 10:37
źródło: Życie Warszawy