53 lata. Żona Anna. Mają dwóch synów - 24-letniego Karola, studenta bankowości i finansów, zagorzałego sympatyka Legii, który za swoją ukochaną drużyną przemierza Polskę swoim srebrnym sportowym Lanosem oraz 20-letniego Mateusza, studenta prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
AZ, jako prezes POLMOT, jest od trzech lat właścicielem sportowej spółki akcyjnej Legia Warszawa. W zeszłym roku, jako szef Legii, doprowadził warszawski klub po siedmiu latach przerwy do mistrzostwa Polski. W europejskich pucharach furory jednak nie zrobił, odpadając w drugiej rundzie Pucharu UEFA z przeciętnym Schalke, z którym w następnej rundzie bez trudu poradziła sobie krakowska Wisła.
Dotychczas legioniści czekają na uregulowanie zaległości finansowych za mistrzostwo Polski 2002, co wiąże ruchy prezesa i nie pozwala mu zupełnie wpływać na zachowanie pracobiorców. Wszelkie dyskusje piłkarze sprowadzają bowiem do nieuregulowanych wypłat, co niestety przekłada się na nieskuteczne zarządzanie profesjonalnym klubem. Zawodnicy Legii, niestety, mają w nosie wszelkie dyrektywy prezesa, sprowadzając wszelkie dyskusje do pytania - "A kiedy szefie, kasa będzie? ".
Zarajczyk to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, wiele lat nadzorował PRL-owską firmą POLMOT, handlującą Zastawami i Fiatami między Polską a Bałkanami. Jako współudziałowiec Daewoo Polska, sponsora strategicznego Legii w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, przejął aktywa spółki sportowej po bankructwie Koreańczyków. Najpierw przejął ponad 50 procent akcji Legii, a dziś - po znaczącym podwyższeniu aktywów - dysponuje już 80 procentami.
Brak Legii w europejskich rozgrywkach, a także wyjątkowo chamskie ostatnio zachowanie zawodników oraz dyrektora sportowego klubu wobec mediów (choćby największego dziennika sportowego w Polsce - "Przeglądu Sportowego") na pewno nie pomaga pozyskać reklamodawców i nie poprawi wizerunku klubu w Polsce. Nic dziwnego, że Legia od paru tygodni bezskutecznie szuka sponsora strategicznego na reklamę na koszulkach (nieoczekiwanie wycofał się Kredyt Bank, którego reklama kosztowała w zeszłym sezonie około miliona dolarów rocznie).
Prezes POLMOT, choć należy do wyjątkowo wpływowych biznesmenów w Polsce (szczyci się znakomitymi kontaktami z prezydentem RP, Aleksandrem Kwaśniewskim, z którym kilkakrotnie odwiedzał w oficjalnych delegacjach kraje basenu Morza Śródziemnego) nie może jakoś znaleźć inwestora w Łazienkowską. Wprawdzie od roku Zarajczyk prowadzi negocjacje z właścicielem Multico, Multivita i udziałowcem Mennicy Państwowej, Zbigniewem Jakubasem w sprawie przejęcia pakietu większościowego Legii, ale na razie jedynym efektem tych karkołomnych negocjacji jest zatrudnienie na stanowisku dyrektora sportowego klubu za niebagatelną pensję 30 tysięcy złotych byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Jerzego Engela. Według wtajemniczonych eks-selekcjoner kadry ma "prześwietlić" majątek Legii dla Jakubasa i doprowadzić do przekazania akcji. Gdyby jednak nie udało się w określonym terminie trzech miesięcy pozyskać większości udziałów, wówczas chwalebna misja Engela na Łazienkowskiej dobiegnie końca.
Zarajczyk bowiem wcale nie kwapi się do oddania pakietu większościowego sportowej spółki akcyjnej, tym bardziej, iż nikt majętny nie kwapi się do ich pozyskania. Prezes POLMOT nie traci jednak nadziei. Szuka dla Legii wzmocnień na Bałkanach (trzeba przyznać, że wyśmienicie wypalił mu pomysł zatrudnienia na posadzie trenera Serba Dragomira Okuki, który po roku świętował z drużyną z Łazienkowskiej mistrzostwo Polski).
Gdyby jednak przygoda z Legią zakończyła się dla Zarajczyka niechybnym krachem, ma on odskocznię w Chorwacji, gdzie niedawno otworzył trzygwiazdkowy hotel nad zatoką Kvaner w uzdrowiskowej miejscowości Opatia. Na adriatyckiej turystyce może bowiem więcej zarobić niż stracić na przeciętnej Legii...
Felieton
Andrzej Zarajczyk - "demony polskiego futbolu"
niedziela, 24 sierpnia 2003 10:31
Przegląd Sportowy