Andrzej Wroński podczas Igrzysk Olimpijskich w Seulu w 1988 roku
REKLAMA

Andrzej Wroński - czterokrotny olimpijczyk, zapaśniczy multimedalista

Bodziach, źródło: Legionisci.com

Andrzej Wroński to jeden z najbardziej utytułowanych zapaśników w historii nie tylko Legii, ale i naszego kraju. Dziś przedstawiamy sylwetkę tego niesamowitego sportowca, urodzonego 8 października 1965 roku w Kartuzach, który w swojej karierze czterokrotnie startował na igrzyskach olimpijskich, zdobywając dwa złote medale.

Wroński przygodę ze sportem rozpoczął w wieku 11 lat, kiedy ojciec Jan, pracownik lasów państwowych, zawiózł go do Żukowa, leżącego 15 kilometrów od rodzinnego Babiego Dołu. Tam też wraz z bratem Wiesławem, rozpoczął treningi w miejscowym LZS-ie. Jego pierwszym trenerem był Henryk Borecki, który od samego początku doceniał świetną budowę Wrońskiego właśnie pod kątem zapasów. W Żukowie trenował do 1984 roku, kiedy już jego klasę doceniło wiele klubów. Zawodnika chciały pozyskać m.in. Siła Mysłowice, Piotrcovia, Śląsk i Legia. Ostatecznie trafił na Łazienkowską i z naszym klubem związał się na dobrych kilkanaście lat, zdobywając liczne medale nie tylko na krajowym podwórku, ale również na międzynarodowych imprezach. Dość szybko trafił także do reprezentacji Polski, gdzie w kategorii -100 kg zajął miejsce Romana Wrocławskiego. W Legii miał okazję trenować m.in. pod okiem legendarnego szkoleniowca, Bolesława Dubickiego.

Chociaż pierwsze reprezentacyjne starty nie były dla niego udane, trener kadry Stanisław Krzesiński dawał mu kolejne szanse. W roku 1987 podczas Memoriału Władysława Pytlasińskiego legionista zaprezentował się doskonale, pokonując mistrza z IO w Los Angeles, Rumuna, Vasile Andrei i został wybrany najlepszym zapaśnikiem przedolimpijskiego turnieju. Mimo to wyjazd Wrońskiego na Igrzyska do Seulu w roku kolejnym wcale nie był przesądzony (słaby występ na Mistrzostwach Europy), ale ostatecznie po długich dywagacjach, szkoleniowcy zdecydowali się zabrać Wrońskiego do kadry lecącej do Korei Południowej.

Jeszcze zanim poleciał na swoje pierwsze IO, został po raz pierwszy w karierze mistrzem Polski w barwach Legii. Na krajowym podwórku w drodze po złoty medal mistrzostw Polski, pokonał m.in. Romana Bierłę, który na IO w Moskwie w 1980 roku zdobył srebrny medal.



Rywalizacja zapaśników w Seulu odbywała się w hali Sangmu Gymnasium. "Andrzej Wroński miał w pierwszej rundzie wolny los, ale za to dalsze losowanie wprost fatalne" - pisano w wydawnictwie "Na olimpijskim szlaku". Legionista rozpoczął od porażki (przez położenie na łopatki) z Gruzinem, Guramem Gedechaurim. W kolejnej rundzie Wroński zaprezentował się z bardzo dobrej strony, pokonując po kapitalnym pojedynku Jugosłowianina, Jozefa Terteia. "Sędziowie jego pojedynku doskonale wiedzieli, kto powinien zwyciężyć. Czynili więc wszystko, by zadowolić prezydenta i zdyskwalifikować Polaka. Ten jednak parł do przodu jak maszyna, spychał bez przerwy Jugosłowianina, zdobył punkt w parterze. Zrozpaczeni arbitrzy spoglądali wciąż na lożę honorową, by otrzymać znak, że nie należy liczyć się w ogóle z przebiegiem walki. Takiego znaku jednak nie było, obawiano się tak jaskrawej niesprawiedliwości. Wroński wygrał i jego sytuacja stała się interesująca, bo Gedechauri pokonał Amerykanina Dave Koslowskiego i w grupie pozostało 5 zawodników, z których każdy miał po jednej porażce" - pisano po niespodziewanym zwycięstwie legionisty w trzeciej rundzie.

W kolejnej walce Wroński, tak jak rok wcześniej na turnieju przedolimpijskim, pokonał Rumuna Vasile Andrei. "Dokładny, szybki i piekielnie silny" - pisano o legioniście, który po raz drugi zwyciężył niezwykle utytułowanego zawodnika, wówczas aktualnego mistrza olimpijskiego. Wygrana Terteia z Gedechaurim bardzo przybliżyła legionistę do medalu w Seulu. W kolejnej walce pokonał on Amerykanina Dennisa Koslowskiego. "W czwartek rano, w pierwszej walce znów wygrał 1:0, wykazując niezwykłą odporność nerwową" - pisano.



W finale IO w Seulu w kat. do stu kilogramów znaleźli się dwaj zapaśnicy, na których nikt nie stawiał. Andrzej Wroński oraz Niemiec Gerhard Himmel. Byłp to czwarte starcie obu zawodników. W roku 1986 podczas memoriału Pytlasińskiego triumfował Wroński, zaś przed IO dwukrotnie wygrywał Niemiec. "W finałowej walce Wroński ani przez moment nie wątpił w sukces. W drugiej rundzie po wspaniałym rzucie z wyniesienia z parteru zdobył trzy punkty. Potem, jak największy rutyniarz, gdy sędziowie grozili dyskwalifikacją oddał punkt i obronił parter. Zdobył drugi w historii polskich zapasów złoty medal olimpijski" - relacjonowano wynik finałowej walki, po której odegrano hymn Polski, a na szyi Wrońskiego zawieszony został złoty medal. A to był dopiero początek bogatej kariery naszego zapaśnika.

Na krajowej arenie Wroński przez długie lata nie miał sobie równych, czego najlepszym dowodem było aż 13 kolejnych tytułów mistrza Polski zdobywanych rokrocznie, od 1988 do roku 2000.

Rok po złotym medalu z Seulu Wroński zdobył również złoty medal na mistrzostwach Europy w fińskim Oulu, rok później w Poznaniu wywalczył brąz, a w roku 1992 w Kopenhadze znów był najlepszy na Starym Kontynencie. Zapaśnik poleciał do Barcelony na swoje drugie Igrzyska Olimpijskie, ale tym razem wrócił bez medalu. Wpływ na końcowy wynik mogła mieć dotkliwa kontuzja, a mianowicie pęknięcie żeber, które miało miejsce kilka tygodni przed startem w Hiszpanii. Start na igrzyskach rozpoczął, podobnie jak cztery lata wcześniej, od porażki (0:2) z Amerykaninem Dennisem Koslowskim. Później pokonał trzech kolejnych rywali. W drugiej walce pokonał 6:0 Chorwata Damjanovicia, następnie 2:0 Estończyka Hallika oraz Koreańczyka S.I.Songa (4:3). W piątej walce z Rumunem Ieremciucem, po obustronnej dyskwalifikacji, obaj zapaśnicy nie otrzymali punktów i legioniście pozostała walka w "małym finale", czyli o miejsce trzecie z Rosjaninem Diemiaszkiewiczem. W rywalizacji o brąz triumfował (1:0) reprezentant WNP (Wspólnoty Niepodległych Państw) i Wroński ostatecznie zawody zakończył na miejscu czwartym.



Nie były to jednak ostatnie olimpijskie starty naszego zapaśnika, ale zanim poleciał na Igrzyska do Atlanty, zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata w Sztokholmie (1993), złoty medal MŚ w Tampere (1994), a także dwa medale na Mistrzostwach Europy - złoty w Atenach (1994) i brąz w Budapeszcie (1996). Ponadto w roku 1994 został uznany najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie "Przeglądu Sportowego".

W Atlancie Wroński spisywał się wyśmienicie od pierwszego starcia, a jego końcowy sukces nie był taką niespodzianką jak osiem lat wcześniej w Seulu. Marsz po drugie w karierze olimpijskie złoto rozpoczął od wygranej 10:0 z Tunezyjczykiem M. Naouarem. W drugiej walce wygrał przy remisie 0:0 z reprezentantem Mołdawii Grabowieckim. W rundzie trzeciej trafił wolny los, a w kolejnej walce 2:0 pokonał Kubańczyka Hectora Miliana, mistrza olimpijskiego z Barcelony. Jak przyznał po latach, była to dla niego najtrudniejsza walka, w której od drugiej minuty po wykonaniu wózka w przymusowym parterze rywala, zdobył dwa punkty, a następnie zaciekle przez kolejnych siedem minut bronił tej przewagi. Na całych igrzyskach w Atlancie Wroński nie stracił ani jednego punktu technicznego. Również w finale z Białorusinem S. Lisztwanem, po walce zakończonej remisem 0:0 sędziowie nie mieli wątpliwości, komu należy się złoty medal.

W latach kolejnych zdobył jeszcze srebrny medal na mistrzostwach świata w Atenach w roku 1999. Rok później zaś znalazł się w kadrze Polski na kolejne igrzyska olimpijskie w Sydney. Start w nich nie był już tak udany jak w trzech poprzednich IO. Tym razem, po zmianie kategorii wagowych, rywalizował w kat. -97 kilogramów. W eliminacjach grupowych przegrał 0:2 po dogrywce z Gruzinem Czchaidze, następnie pokonał 7:1 Turka Basara i odpadł z dalszej rywalizacji. W klasyfikacji końcowej IO w Sydney zajął 13. miejsce.

W roku 2004, w kategorii do 120 kilogramów ponownie został mistrzem Polski. Przed pięciu laty został również mistrzem świata weteranów w Atenach.

Największe sukcesy Andrzeja Wrońskiego:
- złoty medal irzysk olimpijskich w Seulu (1988) i Atlancie (1996) w kat. -100kg
- złoty medal mistrzostw świata w Tampere (1994)
- złoty medal mistrzostw Europy w Oulu (1989), Kopenhadze (1992) i Atenach (1994)
- srebrny medal mistrzostw świata w Atenach (1999)
- brązowy medal mistrzostw świata w Sztokholmie (1993) i Wrocławiu (1997)
- brązowy medal mistrzostw Europy w Poznaniu (1990) i Budapeszcie (1996)
- złoty medal mistrzostw Polski (13 razy) w latach 1988-2000

Poprzednie teksty historyczne w dziale Historia.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

+dodaj komentarz
(L)istek - 16.04.2020 / 19:46, *.play-internet.pl

Pamiętam igrzyska w Atlancie złoto Wrońskiego i srebro Jacka Fafińskiego.

odpowiedz
Marian - 16.04.2020 / 12:26, *.chello.pl

Kozak jakich mało, szacunek! Zdobył wszystko co było możliwe, niech piłkarze biorą przykład. Jego zarobki w porównaniu z kopaczami to przepaść niestety.

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.