Kibice Legii podczas wyjazdowego meczu w Krakowie 10 kwietnia 2005 roku - fot. Adam Polaki / Legionisci.com
REKLAMA

Kartka z kalendarza: 10 kwietnia

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com

Co działo się 10 kwietnia? Pierwszy i jedyny ligowy występ w barwach Legii Stanisław Mielech. W 2005 roku legioniści przegrali po bardzo szalonej końcówce na Cracovii, a 29 lat temu "Wojskowi" przy Łazienkowskiej rywalizowali z Manchesterem United.

Mecze

Sezon 2004/05 Ekstraklasa: Cracovia 1-0 Legia Warszawa
1-0 90+’ Marcin Bojarski

Skład Legii: Artur Boruc - Wojciech Szala, Tomasz Kiełbowicz, Jakub Rzeźniczak, Tomasz Sokołowski II - Marcin Smoliński (66’ Ireneusz Kowalski), Tomasz Sokołowski, Aleksandar Vuković (74’ Dariusz Zjawiński), Łukasz Surma - Marek Saganowski, Piotr Włodarczyk
Trener: Jacek Zieliński

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego kibice i piłkarze minutą ciszy i modlitewną zadumą uczcili pamięć zmarłego Ojca Świętego. Fani obydwu zespołów odśpiewali też "Barkę" – ulubioną piosenkę Jana Pawła II. Na znak pokoju w niebo zostały wypuszczone gołębie. W sektorze gości zasiadło 700 fanów ze stolicy, którzy podczas pierwszej połowy nie prowadzili dopingu, a jedynie ładne akcje nagradzali brawami. Taka była prośba spikera do kibiców obu zespołów. Z początku obie ekipy grały dość niefrasobliwie i niedokładnie, co mogło być spowodowane mokrą murawą. Legioniści najlepszą okazję na zdobycie gola mieli tuż przed końcem pierwszej części spotkania. Niestety pojedynek z bramkarzem przegrał Piotr Włodarczyk, który uderzył prosto w golkipera. Po zmianie stron goście wciąż grali niecelnie, a ich ataki ożywiły się dopiero na kwadrans przed końcem meczu. Po dwóch minutach doliczonego czasu gry sędzia wskazał na „wapno”, po tym jak zawodnik Cracovii zagrał piłkę ręką. Do jedenastki podszedł Łukasz Surma, który uderzył bardzo źle. Strzał obronił Marcin Cabaj na półtorej minuty przed końcem był bezbramkowy remis. Kilkadziesiąt sekund później Artur Boruc beznadziejnie wybił futbolówkę, która trafiła pod nogi Marcina Bojarskiego. Ten szybko minął „Borubara” i wpakował piłkę do pustej bramki. Fatalny błąd legionisty! Arbiter nie wznowił już gry, a legioniści w bardzo słabych humorach wracali do stolicy.









Sezon 1990/91 Puchar Zdobywców Pucharów: Legia Warszawa 1-3 Manchester United
1-0 36’ Jacek Cyzio
1-1 37’ Brian McClair
1-2 54’ Mark Huhges
1-3 67’ Steve Bruce

Skład Legii: Zbigniew Robakiewicz - Marek Jóźwiak, Leszek Pisz, Jacek Bąk, Arkadiusz Gmur (62’ Andrzej Sazonowicz) - Mirosław Modzelewski, Piotr Czachowski, Krzysztof Iwanicki, Dariusz Czykier - Jacek Cyzio, Wojciech Kowalczyk
Trener: Władysław Stachurski

Był to pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Zdobywców Pucharów z „Czerwonymi Diabłami”. Pierwsi gola strzelili legioniści, Jacek Cyzio z ogromnym spokojem i precyzją pokonał Lesa Sealeya. Niestety kilkadziesiąt sekund później po wielkim zamieszaniu w polu karnym „Wojskowych” futbolówkę do siatki wpakował Brian McClair. Zespół z Anglii doprowadził do wyrównania, a tuż przed końcem pierwszej odsłony tego pojedynku czerwoną kartkę ujrzał Marek Jóźwiak. Po zmianie stron nasi rywale wyszli na prowadzenie. W 54. minucie bardzo mocnym strzałem po ziemi popisał się Mark Huhges, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. W 67. minucie z najbliższej odległości Zbigniewa Robakiewicza pokonał Steve Bruce. „Wojskowym” zostało oczekiwać na rewanż w Manchesterze.





Sezon 1981/82 Ekstraklasa: Legia Warszawa 5-2 Motor Lubin
1-0 6’ Marek Kusto
1-1 16’ Waldemar Wiater
1-2 68’ Waldemar Wiater
2-2 69’ Marek Kusto
3-2 72’ Edward Załężny
4-2 81’ Andrzej Buncol
5-2 86’ Andrzej Buncol

Skład Legii: Jacek Kazimierski - Adam Topolski, Paweł Janas, Ryszard Milewski, Edward Załężny - Andrzej Buncol, Stefan Majewski (80’ Zbigniew Kakietek), Henryk Miłoszewicz, Janusz Baran - Marek Kusto, Witold Sikorski (62’ Marek Szaniawski)
Trener: Kazimierz Górski

Wydarzenia

10 kwietnia 1927 roku pierwszy i jedyny ligowy mecz w barwach Legii rozegrał 33-letni Stanisław Mielech, współzałożyciel i pomysłodawca nazwy klubu. Było to spotkanie z Polonią Warszawa, które zakończyło się remisem 2-2.

10 kwietnia 1997 pracę w Legii zakończył Władysław Stachurski, a szkoleniowca zastąpił Mirosław Jabłoński. Mirosław Jabłoński przejął fotel trenera z powodu problemów zdrowotnych Władysława Stachurskiego, który już drugi raz obejmował stery warszawiaków.




Urodziny

10 kwietnia 1963 w Warszawie urodził się były pomocnik Legii Krzysztof Iwanicki. Przygodę z piłką zaczynał w klubach warszawskich: Olimpii, Hutniku, Gwardii, a następnie w 1985 trafił do Legii. W barwach „Wojskowych” grał do 1991 roku, w tym czasie rozegrał 187 meczów i zdobył 27 goli. Wraz z legionistami sięgnął po Puchar Polski (1989) i Superpuchar (1990), dodatkowo w 1991 roku grał w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem United. Po karierze w Legii udał się do Francji, po czym występował w zespołach na Mazowszu. Wszystkiego najlepszego!

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

+dodaj komentarz
Piotrek - 13.04.2020 / 14:05, *.centertel.pl

Legia MU i biegający Dzidek z Lechii Gdańsk po boisku :)

odpowiedz
wyjazdowicz - 11.04.2020 / 19:47, *.net.pl

A mi się 10.04.2005 kojarzy TY(L)KO z meczem w Krakowie.Pamiętny wyjazd,przegrana wygranego meczu.
Na powrocie jeszcze w pociągu żona do mnie zadzwoniła z wiadomościa że własnie urodziła córke nasze pierwsze dziecko

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 11.04.2020 / 14:23, *.play-internet.pl

O Manchester (klask,klask),is wonderfull (klask,klask),o Manchester is wonderfull.Na stadionie Manchesteru wisiała flaga Legii-masztówka,a u nas mieliśmy flagę M.U,która była wieszana na zakolu od strony Torwaru.Niestety,ale niedługo trwała"ta przyjaźń".Była też na Legii "frakcja",która sympatyzowała z Chelsea,a także później pojawili się "fani" Celticu Glasgow.To były czasy-kibicowanie,a właściwie fanatyzm czuć było na każdym kroku.Legionistą było się na codzień,a nie tylko w czasie meczu."Uzbrojeni" w markery,spraje,pędzle+puszka farby zaznaczaliśmy swoją obecność sławiąc Legię w każdym możliwym miejscu w Warszawie i poza nią.(Wymalowane w ukochane barwy wszystkie przystanki p.k.s.u na trasie Warszawa-Kraków na słynne 0-6 -niezapomniane wrażenia).Wszystko szlag trafił,gdy nad tym wszystkim zapanowała wszechobecna (a może i wszechmogąca) komercja,która zmienia ludzi z pasją,w klientów,których rola ogranicza się tylko i wyłącznie do"zakupu danego towaru".Dlatego obecne pokolenie jedyne co może zrobić,to nam-starszym zazdrościć,że mogliśmy przeżywać tak wspaniałe,chociaż pełne poświęceń chwile.Im to jest niestety nie dane.

odpowiedz
Zawieja - 12.04.2020 / 11:22, *.t-mobile.pl

@FOREVER LEGIA: zgadzam się w 100% teraz to nie wyjazdy tylko przejazdy .

odpowiedz
robak ania - 11.04.2020 / 10:23, *.vectranet.pl

tax back

odpowiedz
Maciek - 10.04.2020 / 20:47, *.centertel.pl

Bylem na tym meczu z Cracovią. Razem z trzema kumplami wracalismy wtedy z pogrzebu Ojca Swietego. Bylismy spoznieni i mecz juz trwal wiec zostawiliśmy pozyczonego na ten kilku dniowy wyjazd od cioci Nissana Micre(ktory pozyczala mi wtedy z reką na sercu. bo byla do niego bardzo przywiazana i troche sie o niego obawiala) na samym srodku przyhotelowego parkingu od strony sektora gosci. Spotkanie "pojednania" zakonczylo się awanturą. Cracovia bardzo wtedy dazyla do zwarcia po meczu. A za miejsce glownego starcia z psami obrała sobie wlasnie ów parking. Nie pytajcie nawet co wtedy czulem widzac latajace w strone psow kamienie i co chwile slyszac dzwiek wybijanych szyb w samochodach :). Po prostu ukladalem sobie w głowie plan co tu sciemnic cioci jak bede oddawal zdewastowane auto. Nawet nie bylo go widac bo bylo za daleko wiec bylem juz pogodzony z konsekwencjami.. Po tym jak sie uspokoiło i psy nas wyposcily wróciliśmy razem z nasza grupą na dworzec autobanami (bo wcześniej nie dalo rady sie wybic spod obstawy) i plan byl taki zeby dotrzec na ten parking z powrotem biorac cierpa. Plan sie powiodl i taksiarz nasza czwórkę podrzucil calo na parking. Idac do auta mijalismy obraz nedzy i rozpaczy. Wiekszosc aut na parkingu byla ostro poniszczona. Powybijane szyby. Pourywane lusterka.. Ku...a jakby atom przyp.. lił. Ja juz oczyma wyobrazni widzialem wrak ciociowego samochodu jakby po nim walec przejechal. Kumple nawet sie slowem nie odzywali. I wiecie co?! Czerwony Nissan Micra na warszawskich blachcach rocznik chyba z 96 stał tam na srodku parkingu, wszystko dookoła rozj...ane a on nawet nie tknięty. Nawet maluskiej ryski. Stal tam i sie smial. A jak jeszcze podeszliśmy bliżej i przez szybe zobaczylismy na tylnim siedzeniu rozlozoną Naszą Legie to po prostu miazga byla :D

odpowiedz
lm93 - 10.04.2020 / 20:02, *.chello.pl

Nie 39 lat a 29 lat temu Legia grała z MUFC.

odpowiedz
Zawieja - 10.04.2020 / 16:48, *.t-mobile.pl

Na filmie o meczu z MU widać centralnie żonę Tulipana Edytę pozdrawiam serdecznie Edytę początek lat 90 jeździła chyba na wszystkie wyjazdy .

odpowiedz
Zawieja - 10.04.2020 / 16:45, *.t-mobile.pl

Byłem na meczu z MU śmieszne było że na zylete i sektory obok wpuszczono chyba z 3 może 4 tysięcy żołnierzy pamiętam też że murawa bala w opłakanym stanie, kibice MU byli dość neutralne traktowani bo niektórzy uważali ich za zgode.

odpowiedz
(L) - 10.04.2020 / 14:33, *.ilabs.pl

A po meczu w Krakowie dość konkretna awantura...

odpowiedz
Zawieja - 10.04.2020 / 12:14, *.t-mobile.pl

Byłem na meczu z MU śmieszne było że na zylete i sektory obok wpuszczono chyba z 3 może 4 tysięcy żołnierzy pamiętam też że murawa bala w opłakanym stanie, kibice MU byli dość neutralne traktowani bo niektórzy uważali ich za zgode . Ps na filmie centralnie widać żonę Tulipana Edytę.

odpowiedz
SlAWEK(L) - 10.04.2020 / 23:40, *.play-internet.pl

@Zawieja : żołnierze faktycznie byli ale z iloscią przesadziłeś (pewnie połowę mniej) kompletu nie było bo z cenami biletów mocno przesadzono, kibice MUtd byli na trybunie Krytej i przed Krytą po prawej str (fajnie dopingowali) murawa słabiutka, mecz nam ,,skonczyła" czerwień Jóźwiaka przed przerwą, w 10 to była już nasza niemoc

odpowiedz
jarekk - 11.04.2020 / 11:12, *.116.4

@Zawieja : Ja byłem na łuku od Łazienkowskiej. Pojedyńczy kibice MU też siedzieli i nawet się nie ukrywali. Cała grupa angloli zajęła krytą. Nie było spin między nimi i nami, nawet oznaki wzajemnej sympatii.

odpowiedz
Dexter - 10.04.2020 / 11:53, *.centertel.pl

Droga redakcjo 29 lat temu :-) (L)

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.