Robert Błoński: Kto jest bohaterem? Pan, Artur Boruc czy Marek Jóźwiak?
Aleksandar Vuković: Cały zespół. Nawet Marek Jóźwiak. Wszyscy walczyli o te punkty do upadłego. Po meczu z Łęczną mówiłem o problemach zespołu, wtedy nic nam się nie układało. Dziś, choć nie był to wielki mecz, zasuwaliśmy aż miło.
Co Pan czuł przy karnym dla Polonii?
- Przeszedłem sobie obok piłki, spojrzałem na Gołaszewskiego. Chciałem go rozproszyć i może mi się udało? Kiedy Artek obronił, uwierzyłem, że nie przegramy.
Przy golu spodziewał się Pan, że piłka spadnie właśnie tam?
- Tak. Dlatego tam pobiegłem. Ostatnio, nie wiem czemu, ale piłka jakoś zaczęła szukać mnie w polu karnym. Dlatego postanowiłem, że czasem będę jej pomagał, by mnie znalazła... Ja już wcześniej miałem kilka okazji do zdobycia gola, udało się właśnie dziś.
Chciał Pan tak uderzyć?
- Chciałem. To nie był przypadek.
Pozazdrościł Pan Markowi Saganowskiemu, który wiosną strzelił piękną bramkę przy Konwiktorskiej?
- Nie. Nikomu niczego nie zazdroszczę.
Strasznie Pan się cieszył... Zdjął koszulkę, szalał pod trybuną otwartą.
- A tak. Rzadko strzelam gole, niech kibice wiedzą, że cieszyć się umiem. To mój, licząc także europejskie puchary, dopiero piąty gol w Legii. Ale najbardziej szczególny. W poniedziałek mam urodziny, w niedzielę miała je moja narzeczona. I tego gola dedykuję właśnie jej. A chłopakom postawię w poniedziałek po piwie.
Co Pan powie o kibicach?
- Dużo przeklinali, ale ci z Legii przynajmniej byli widoczni. Dziś trybuna kryta wyglądała bardzo dziwnie. Nie tak, jak powinna. Nie wiem, po co to wszystko było? Ale przynajmniej cała Polska przekonała się, ilu fanów ma zespół z Konwiktorskiej.
Czy był moment, w którym Legia bardziej niż wygrać nie chciała przegrać?
- W drugiej połowie musieliśmy zmienić ustawienie. Po przerwie pokazaliśmy, całym zespołem, jak należy bronić. Przecież, grając w dziesiątkę, pozwoliliśmy Polonii na stworzenie jednej, może dwóch sytuacji. Tak musi być zawsze.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Gola dedykuję narzeczonej
poniedziałek, 25 sierpnia 2003 07:08
Aleksandar Vukovićźródło: Gazeta Wyborcza